Skocz do zawartości
  • Aby w pełni korzystać z forum musisz się zarejestrować i zsynchronizować konto z grą, więcej informacji znajdziesz tutaj.
    Jeżeli posiadasz problemy z synchronizacją napisz wątek w dziale Pomoc z synchronizacją konta.

4Life News- Historia transportowca.


Patryk99
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

jfcnwoQ.png

Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam sytuację, przez którą mogło dojść do katastrofy w San Andreas. Zapraszam Serdecznie do przeczytania owego materiału.

VW2mtTl.png

mCDwGDE.jpeg

VW2mtTl.png

21 Marca 1859 rok firma 4ATM w swojej bazie, która znajdowała się na śródmieściu Los Santos, rozpoczęli tworzenie ładunku, który ma zostać przetransportowany największym samolotem, który nosi nazwę Atewasek. Projekt ładunku wymyślił niejaki Albert Aterek, a pomogli mu Adam Soldera i Arek Parek. Budową ładunku zajęli się pracownicy 4ATM, a pilnowali ich twórcy projektu. Po stworzeniu dokładnego planu budowy oraz jego zatwierdzeniu, założyciele firmy musieli wynająć odpowiednio duży hangar, w którym ma powstać ładunek. Po kilku tygodniach 4ATM odnalazła w Las Venturas na dzielnicy Redsands West odpowiednio duży hangar, jednak musieli go delikatnie zmodyfikować oraz zapisali go do autorstwa właścicieli. Po upływie 4 dni hangar był gotowy, a części, z których ma zostać wybudowany ładunek, zostały dostarczone. Następnego dnia pracownicy firmy rozpoczęli budowę ładunku. Jako początek budowy musieli zbudować podstawę, czyli dół ładunku. Budowlańcy za pomocą dźwigów nanieśli odpowiednie materiały, następnie zostały one połączone. Nazajutrz budowlańcy wykonali środek ładunku oraz zespolili wszystkie końcówki. W ciągu następnych dwóch tygodni ładunek został zakończony, a jego wnętrze uzupełnione odpowiednimi środkami. Pracownicy po wykonaniu swojej pracy dostali sporę wynagrodzenie, które wynosiło 338 tysięcy złotych za samą budowę, jednak za przetransportowanie ładunku mieli dostać 218 tysięcy euro. Kierujący budową Aterek, Soldera oraz Parek dostali informację od szefów, że jutro przyjedzie naczepa, na którą będzie trzeba załadować ładunek, jednak powiedział, że trzeba dorobić komputerek i kilka kabli. Jak właściciele powiedzieli, to tak zrobili, komputerek i kable były gotowe po dwóch i pół godzinach, następnie zostały umieszczone na ładunku. Gdy wszystko było gotowe, jeden ze wszystkich szefów powiedział, że ten ładunek będzie transportowany z ich hangaru do San Fierro, gdzie tam ładunek zostanie za pomocą dźwigów umieszczony na terenie Atewaska. Po kilku godzinach naczepa została dostarczona pod hangar, następnie Soldera dotarł na miejsce budowy TIR-em, który został podpięty do naczepy. Po kilku minutach naczepa została podpięta, a dźwig został uruchomiony. Parek rozpoczął kierowanie dźwigiem, a Aterek mówił mu, jak ma się kierować. Aterek założył na ładunek łańcuch, następnie powiedział Parkowi, że już będzie zahaczać ładunek. Po kilku minutach ładunek został podpięty oraz umieszczony na platformie, następnie zabezpieczyli ładunek za pomocą pasów transportowych oraz łańcuchów. Gdy ładunek został zabezpieczony, Soldera odjechał nim w stronę lotniska w mieście San Fierro, gdzie oczekiwał tam Atewasek. Po pięćdziesięciu minutach transport dotarł na lotnisko, gdzie oczekiwał już samolot oraz dźwig. Soldera ustawił się tyłem do samolotu, następnie podpiął łańcuchy do haka, Atewasek przygotował miejsce na ładunek. Następnie umieścili ładunkek na pokład transportowca. Po godzinie ładunek został umieszczony na pokładzie, następnie piloci zwiększyli ogrzewanie na pokładzie. Po chwilii Atewasek ruszył w stronę pasa startującego. Po 15 minutach pojazd lotniczy wyleciał z San Fierro i zaczął kierować się w stronę lotniska w Las Venturas. Podczas lotu w pewnej chwili doszło do zgaśnięcia lewego silnika, wystraszeni kierowcy próbowali go odpalić, jednak nic to nie dawało. Drugi pilot natychmiast uruchomił awaryjny lewy silnik, który działał. Uspokojeni piloci dalej prowadzili lot, jednak nad Fort Carson doszło do nagłego zapalenia dwóch silników. W tamtej chwili piloci byli pewni, że nie uratują sytuację, jednak nadal próbowali uruchomić awaryjne silniki, jednak nic to nie dawało, transportowiec zaczął spadać ze sporą prędkością. Po 3 minutach transportowiec spadł do miejscowości Fort Carson, przy czym uszkodził kilkanaście budynków oraz stację benzynową. Z transportowca doszło do wycieku paliwa, który podpalił się i spowodował pożar.

VW2mtTl.png

vnTqV9q.jpeg

VW2mtTl.png

Pracownicy śmieciarek natychmiast zareagowali i wezwali odpowiednie służby. Po 10 minutach na miejsce zdarzenia lotniczego dotarło 8 zastępów GCBA, cysterna, dwie drabiny, dwa ciężkie pojazdy do Ratownictwa Technicznego, 10 ambulansów, 3 patrole z lekarzami, dwie jednostki policji, ponieważ doszło do wycieku, na miejsce przyjechała Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego, którzy mieli zatkać studzienki kanalizacyjne oraz pomóc w neutralizacji wycieku. Gdy służby były na miejscu, policja zabezpieczyła miejsce prawdopodobnej katastrofy, następnym ich krokiem było utworzenie objazdów. Po wytworzeniu objazdów strażacy rozpoczęli akcję ratowniczą, na sam początek rozpoczęli gaszenie pożaru za pomocą piany gaśniczej oraz wytworzyli kurtyny wodne. Piana gaśnicza nie gasiła pożaru, przez to do akcji wkroczyła Specjalistyczna Grupa, która natychmiast sprawdziła, z jakiej substancji doszło do wycieku. Po szybkiej analizie specjaliści od chemii poinformowali strażaków, że jest to paliwo oraz nieznana dla nich substancja, jednak muszą gasić nadal pianą, więc akcja gaśnicza trwała nadal. Po równych 3 godzinach pożar został ugaszony, więc strażacy rozpoczęli akcję ratowniczą, musieli wydostać rannych z samolotu, jednak uszkodzenia transportowca były rozległe. Strażacy za pomocą ciężkiego sprzętu dostali się do wnętrza wraku, jednak trójka pilotów była martwa, a jeden pilot nie oddychał. Po czym został ewakuowany z pojazdu natychmiast. Po wydostaniu ledwo żywego pilota strażacy oddali go w ręce Zespołu Ratownictwa Medycznego. Po oddaniu pilota strażacy poszli po denatów, następnie okryli ich czarnym workiem, następnie wezwali lekarza, który miał stwierdzić zgon. Po 20 minutach martwi pilotów przetransportowano koronerami do szpitala, w celu dokładnej sekcji zwłok. W tym samym czasie strażacy próbowali sprawdzić stan ładunku, jednak został on poważnie naruszony i doszło do czarno-czerwonej substancji, następnie chemicy sprawdzili dokładnie ową substancję, jednak musieli ewakuować całe Fort Carson, ponieważ wydostająca się substancja była niebezpieczna. Specjalistyczna Grupa Ratownicza rozpoczęła zalatywanie dziur oraz neutralizację płynu. Po godzinie i pięciu minutach krytycznie uszkodzony ładunek został zalepiony, a płyn zasypany. Na miejsce zdarzenia przyjechał TIR wraz z platformą na ów ładunek i dźwigiem. Po dojeździe ciężarówki strażacy pomogli przepakować ładunek o łącznej wadze prawie 15 ton, następnie TIR odjechał do miejsca, gdzie ładunek ma zostać. Na miejsce katastrofy dojechał wydział kryminalny, który rozpoczął dochodzenie w celu ustalenia przyczyny katastrofy. Na miejsce katastrofy dojechał Rotator, który miał pomóc usunąć skutki katastrofy. Strażacy na miejsce wezwali trzy lawety oversize, które mają zabrać wrak. Po 15 minutach na miejscu dotarły lawety, specjaliści następnie rozpoczęli odcinanie skrzydeł wraku. Po kolejnej godzinie skrzydła były odcięte, następnie zostały wciągnięte na lawetę, które zostały zabrane do właściciela transportowca. Sam samolot bez skrzydeł został zabrany na lawetę za pomocą HDS-ów. Po usunięciu transportowca strażacy sprawdzali uszkodzone budynki. Domy miały uszkodzone ściany, dachy i inne miejsca, które zostały zabezpieczone przez jednostki Road Assistance. Specjaliści od wypadków, pożarów i innych zagrożeń usunęli niebezpieczne rzeczy. Cała akcja strażaków trwała prawie sześć godzin, jednak po odjechaniu wydział kryminalny nadal zabezpieczał ślady. Droga po prawie dziesięciu godzinach była przejezdna. Detektywi oddali ślady do analizy, która wykazała, że ktoś uszkodził prawdopodobnie transportowiec. Śledztwo wykazało, że do zdarzenia przyczynił się nijaki Michał Robak, który jest zastępcą dyrektora firmy transportowej. Michał Robak został zatrzymany, został przesłuchany i przyznał się do spowodowania katastrofy. Robak Michał został zabrany na dołek, następnego dnia został przetransportowany do sądu, gdzie stanął przed sądem, który ukarał go karą 25 lat pozbawienia wolności oraz grzywną 300 tysięcy dla poszkodowanego pilota.

VW2mtTl.png

W1qSZhQ.png

Autoryzował: @MateuszXQ

jfcnwoQ.png

Edytowane przez MateuszXQ
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając ze strony zgadzasz się na naszą politykę prywatności: Polityka prywatności, i akceptujesz regulamin witryny Regulamin