Witam moi drodzy w tą piękną noc!
A więc zacznijmy od początku. Pierwszy na miejscu zdarzenia był Pan PAWELOS, który (rzekomo) spotkał oskarżającego w wodzie na moście obok kopalni. Po zejściu na dół przez w/w Ratownika Medycznego oskarżający (również rzekomo, bo mnie tam nie było) wszedł na górę na most. PAWELOS wrócił się na górę i rozpoczął negocjacje ze skoczkiem. Po pewnej chwili skoczek skoczył w dół do wody. Warto podkreślić, iż nie był on wcześniej ranny, a sama odległość mostu od wody wynosiła około 20/30 metrów. Po tym zdarzeniu PAWELOS wezwał jednostkę wodną z JRGW, którą udaliśmy się wraz ze Zretim.
Po zwodowaniu łódki popłynęliśmy we wskazane miejsce i jak się okazało skoczek był już w wodzie. Podpłynęliśmy do niego i rozpoczęliśmy akcję wyciągania skoczka z wody.
Po wciągnięciu go na łódkę ja kontynuowałam RP z oskarżającym, natomiast Zreti zabrał nas na ląd w miejsce, gdzie wodowaliśmy łódkę.
Następnie przenieśliśmy wspólnie nosze z naszym poszkodowanym na plażę, gdzie pomagał nam już PAWELOS, który był obecny przy zgłoszeniu od początku. Z racji tego, że mieliśmy NZK to sprawdziliśmy ponownie obecność pulsu, oddechu oraz drożności dróg oddechowych gdzie okazało się, że guma do żucia utknęła mu w gardle (nie wiem kiedy to się stało, skoro to był skoczek).
Po odzyskaniu funkcji życiowych podłączyliśmy defibrylator, który miał służyć do określenia dokładnego rytmu serca, a następnie przeszliśmy do badanie urazowego. Tutaj dostaliśmy niżej podane urazy:
I byłoby wszystko z nimi dobrze gdyby... one kompletnie nie pasowały do całego zdarzenia. Wyżej napisałam, iż był to skok z mostu z.... 20 metrów nad wodą. Część z tym urazów rozumiem, ale po czymś takim nie ma się zdecydowanie zwichniętego stawu skokowego, połamanej kości ogonowej, spuchniętego oczodołu (?), uszkodzonej szczęki, podbitego oka czy rozciętego łuku brwiowego. Nie trafiłeś na żadne skały, a woda była dość głęboka. W trakcie wypisywania tego wypracowania z urazów próbowaliśmy Cię uświadomić, że to wszystko trochę nie pasuje i za dużo tego.
Nie zważając na nasze dopowiedzenia postanowiłeś skomentować to w dość niemiły dla nas sposób:
I na dobrą sprawę tutaj moglibyśmy zakończyć Nasze RP, bo nie mamy obowiązku wykonywania takiego w momencie, gdy ktoś określa naszą pracę w ten sposób i tak się właśnie stało. Nie jest dla Nas miłym, gdy musimy czytać tego typu rzeczy. Uwierz, że nikt nie był do Ciebie wrogo nastawiony. Każdy pracownik SAMD wchodząc na służbę ma obowiązek i najczęściej również chęci na odgrywanie RP nawet z "górnej półki". Założyłeś, że piszemy to, bo nie chcę nam się nic robić i wolimy stać na szpitalu (czasem też takie rzeczy uda mi się usłyszeć lub przeczytać), ale chęci były. Gdyby nie chciało nam się wykonywać tej akcji to nawet nie byłoby tam łódki na miejscu zdarzenia.
Kompletna bzdura. Wskaż proszę w logach po czym to stwierdzasz, a gwarantuję Ci, że jestem w stanie wyjaśnić każde nasze słowo.
Kolejna bzdura. To już wyjaśniłam wyżej.
To samo. Tłumaczyłam również wyżej. Chęci są zawsze.
Uwierz mi, że (nie licząc mnie oczywiście) trafiłeś na jednych z najlepszych i najbardziej zaangażowanych pracowników tej frakcji. Ich wiedza przewyższa materiały szkoleniowe, które posiadamy. Nie bez powodu jeden z nich jest na stopniu Specjalisty oraz na funkcji Dowódcy JRGW, a drugi jest młodym i aspirującym lekarzem naszej frakcji.
Powód podany nawet na samej akcji.
To moje słowa
To też
Na sam koniec tylko dodam, że wzór oraz tytuł skargi jest nieprawidłowy, więc samą skargę zamykam. Polecam zajrzeć do tego tematu:
i się do niego zastosować następnym razem. Dziękuję i dobranoc.
Doktor
Aza*