Zapraszam na server, sporo osób tu gra, cejoty, biznesmeni, handlarze, no i ja...
Moje motto serverowe przetoczę wam chętnie, a brzmi ono ,,Od zera do klasy średniej".
Pieniędzy jakiś wielkich na serverze nie wskrzeszam, lecz starcza mi na wachę i miód do poloneza.
Moonbeam na up3 się żwawo podnosi, żeby mu depnąć to aż się prosi.
Lecz przeklinam ten los który mnie spotyka, 1.6 niby fajnie, lecz mocy? za grosika.
Więc pot się leje, palce mi pstrykają, głowa się gotuje, by drugie miejsce zająć.
Może nawet pierwsze? Nie, to niedorzeczne, najwyżej w to trzecie nick wpisany będzie...
Mowie o Moonbeamie, a fortune płacze. Czemu mnie nie wspomnisz? Zaraz wytłumaczę...
Cóż za pierwsze miejsce bym ci zamontował? Up'a 3 najlepiej, bym się wykosztował.
Mówię o fortune, a mój Moonbeam czeka, wstawię mu up1 żeby nie narzekał.
Lecz wspominam o tym podium, i że się wykosztuje, a na końcu listy mój nick pewnie wyląduje.
Nie ma się co rozczulać, pieniądze to nie wszystko, jadę węgiel kopać, na wykopalisko.
Wszystko fajnie, pięknie, 0,6 mi wpada, nagle ktoś napisał jaka cena włada.
Cena była dobra, wtem wszyscy wybiegli, wozy odpalili i węgiel wywiezli.
Mówię: Jaki pech! Znowu los przeklinam, prawko na 3 dni zabrane od admina.
Co ja teraz pocznę, gdzie ja się podzieje? powoli zacząłem tracić swą nadzieje.
Po chwili do głowy wpadł mi pewien plan: Napiszę apelację, 3 godziny jeszcze mam.
Na forum popędziłem, apelka napisana, męczyło mnie pytanie, Czy dziś będzie sprawdzana?
Na szczęście łaski moc mogłem poczuć wielką, admin napisał tak pod moją apelką:
Mam dziś dobry humor, kare masz już zdjętą, więcej tak już nie rób, bo następną nie odwieszę prędko.
Więc na server popędziłem, prawie myszkę rozwaliłem, wsiadłem dumnie do fortune, nagle SAPD mnie zatrzymuje.
Panie władzo nie mam czasu, jak to wpisy, niby za co?
Ja w panice, co zrobiłem? Swą fortune odpaliłem.
Gaz w podłogę i uciekam, DM lecę nie narzekam.
Miałem szczęście, nie złapali, opony poprzebijali.
Nagle cejot jechał perkiem i uderzył nim w barierkę.
Ta barierka go odbiła i do wody go wrzuciła.
Ja się patrze i się śmieje, nagle spoglądam przed siebie.
Jadzie pięciu odwalaczy, coś mamrocze i się patrzy.
Wiesz co robić, mówi jeden, wnet jak się nie rozpędzili.
Tak mocno ztraranowali, że do wody mnie wrzucili.
Oddać węgla nie zdążyłem, czy żałuję? nie wiem sam.
Miłej nocy lub dnia życzę, pozdrowienia dla was mam!
Wierszyk by TastePDW