Skocz do zawartości
  • Aby w pełni korzystać z forum musisz się zarejestrować i zsynchronizować konto z grą, więcej informacji znajdziesz tutaj.
    Jeżeli posiadasz problemy z synchronizacją napisz wątek w dziale Pomoc z synchronizacją konta.

4Life News - Taksówkarz zabrał dziwnego pasażera, kilka godzin później dokonał makabrycznego odkrycia!


Rekomendowane odpowiedzi

pTwv4Dc.png

Witam, z tej strony Reporter Specjalista @davoolsky* oraz Redaktor Specjalista @Hub3rt-_- z Redakcji 4Life News.
W dzisiejszym artykule przedstawiamy Państwu historię taksówkarza, którego zwykły kurs zamienił się w niepokojące wydarzenie prowadzące do makabrycznego odkrycia na Mount Chiliad.

5D4B3bb.png

jwDwmuJ.gif

5D4B3bb.png

Praca taksówkarza często kojarzy się z codziennymi przejazdami, rozmowami z pasażerami i rutynowymi trasami przez miasto. Każdy kurs wydaje się podobny do poprzedniego, a kierowcy przyzwyczajają się do nieprzewidywalnych sytuacji. Jednak czasami zwykły dzień może zamienić się w wydarzenie, którego nie da się zapomnieć. Tak stało się w przypadku jednego z taksówkarzy, który podczas wykonywania kursu natrafił na makabryczne odkrycie. Z pozoru był to zwyczajny kurs w okolice Angel Pine. Kierowca odebrał pasażera i już od początku podróży wiedział, że nie będzie ona należała do najprzyjemniejszych. Klient był uciążliwy, często zwracał uwagę na sposób jazdy, niecierpliwił się i zachowywał nerwowo przez całą trasę. Mimo niekomfortowej atmosfery kierowca zachował profesjonalizm i bezpiecznie dowiózł pasażera do celu. Po dotarciu na miejsce klient szybko opuścił pojazd i oddalił się bez słowa. Po zakończonym kursie taksówkarz postanowił zrobić sobie przerwę. Chciał odpocząć od stresującej podróży i udać się w spokojniejsze miejsce, dlatego wybrał wjazd na szczyt góry Mount Chiliad. Droga była spokojna, a kierowca liczył na chwilę odpoczynku i możliwość zaczerpnięcia świeżego powietrza. Podczas wjazdu zauważył jednak coś, co przyciągnęło jego uwagę - stary, drewniany dom stojący nieco na uboczu drogi. Wyglądał na opuszczony i od dawna niezamieszkany. Widok ten wzbudził jego ciekawość, więc postanowił zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się temu miejscu z bliska.

5D4B3bb.png

PdEZiYc.gif

5D4B3bb.png

Kiedy podszedł bliżej, zauważył, że leży tam czarny worek. Worek nie wyglądał jak zwykły odpad pozostawiony przez przypadkowe osoby. Leżał w jednym z pomieszczeń starego domu, częściowo wsunięty pod przewrócone meble, jakby ktoś próbował go ukryć lub sprawić, żeby nie rzucał się w oczy. Taksówkarz zatrzymał się na moment i zaczął się zastanawiać, czy w ogóle powinien podchodzić bliżej. Okolica była cicha, niemal nienaturalnie spokojna - nie było słychać przejeżdżających samochodów ani głosów ludzi. Ciekawość jednak zwyciężyła. Rozejrzał się dookoła, zrobił kilka ostrożnych kroków i z pewnej odległości spróbował przyjrzeć się zawartości worka. W pewnym momencie zauważył, że materiał w jednym miejscu jest lekko rozdarty. Kiedy przyjrzał się uważniej, zauważył fragment ubrania wystający spod materiału. Ten widok od razu wzbudził w nim niepokój i strach. Serce zaczęło bić mu szybciej, a w głowie pojawiła się myśl, że może mieć do czynienia z czymś znacznie poważniejszym niż zwykłe porzucone rzeczy. Cofnął się odruchowo o kilka kroków, próbując przekonać samego siebie, że to tylko złudzenie. Jednak im dłużej patrzył, tym bardziej narastało w nim przekonanie, że właśnie natrafił na coś, czego nigdy nie powinien był zobaczyć. Przez kilka sekund stał nieruchomo, nie wiedząc, co zrobić. W głowie pojawiały się kolejne myśli - może to tylko stary manekin, może czyjś głupi żart albo pozostawione ubrania. Jednocześnie nie potrafił pozbyć się wrażenia, że coś jest nie tak. Odruchowo sięgnął po telefon, ale zanim wybrał numer, jeszcze raz spojrzał w stronę worka. Wiatr lekko poruszył jego krawędzią, odsłaniając nieco więcej zawartości. To wystarczyło, by zrozumieć, że nie chce podchodzić ani o krok bliżej. Powoli wycofał się w stronę samochodu i usiadł za kierownicą, starając się odzyskać spokój i uporządkować myśli. Przez chwilę siedział w ciszy, patrząc przed siebie i próbując zdecydować, co zrobić dalej. Kilka minut oczekiwania zaczęło dłużyć się bardziej niż cały dzień pracy. Co chwilę zerkał w stronę miejsca, gdzie leżał worek, ale nie zamierzał już wysiadać - nie chciał niczego dotykać ani zbliżać się do tego miejsca. Cisza wokół zaczęła działać mu na wyobraźnię. Każdy podmuch wiatru i każdy odgłos dochodzący z lasu sprawiał, że odwracał głowę. Żeby zająć myśli, zaczął przypominać sobie szczegóły ostatniego kursu. Dopiero teraz zaczął zauważać rzeczy, które wcześniej wydały mu się nieistotne. Pasażer kilka razy nerwowo odwracał się przez tylną szybę, jakby sprawdzał, czy nikt za nimi nie jedzie. Podczas jazdy prawie nie korzystał z telefonu, ale co jakiś czas patrzył na godzinę i ponaglał kierowcę, mimo że droga była praktycznie pusta. Gdy dotarli na miejsce, nie rozglądał się jak ktoś, kto przyjechał podziwiać widoki - od razu ruszył w stronę bocznej ścieżki prowadzącej między drzewami i po chwili zniknął z pola widzenia. W tamtym momencie wydawało się to zwykłym zachowaniem dziwnego klienta. Teraz jednak każda z tych rzeczy zaczęła układać się w niepokojący obraz. Taksówkarz spojrzał na ekran telefonu i zauważył coś, co sprawiło, że poczuł chłód na plecach - w historii zakończonych kursów nie było śladu po tym przejeździe. Jakby zlecenie, które jeszcze godzinę wcześniej normalnie realizował, nigdy nie pojawiło się w systemie.

5D4B3bb.png

KU1frIt.gif

5D4B3bb.png

Po przyjeździe służb teren został zabezpieczony, a kierowca został poproszony o złożenie szczegółowych wyjaśnień. Opowiedział o całym kursie - od momentu odebrania pasażera, przez jego nerwowe zachowanie, aż po przypadkowe odkrycie podczas postoju. Funkcjonariusze zapisali każdy szczegół i potraktowali sprawę bardzo poważnie. Sam taksówkarz jeszcze długo nie mógł uwierzyć, że zwykły dzień pracy zakończył się w tak nieoczekiwany sposób. Przez kolejne tygodnie wracał myślami do tej trasy i zastanawiał się, czy gdyby nie zatrzymał się wtedy na odpoczynek, ktoś w ogóle odnalazłby to miejsce. Od tamtej pory inaczej patrzył na swoją pracę - zrozumiał, że za pozornie zwyczajnymi kursami mogą kryć się historie, których kierowca nigdy nie poznaje do końca. Jedno pozostało jednak pewne: kurs w okolice Angel Pine i droga na Mount Chiliad już na zawsze pozostały w jego pamięci jako dzień, którego nie da się zapomnieć.

5D4B3bb.png

Dziękujemy za przeczytanie. Jeśli materiał Ci się spodobał, podziel się swoją opinią w odpowiedzi pod postem i zostaw reakcję.

7quzoXu.png

iyRQtJc.png

Autoryzował: @Sheeker

5wNnuaX.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając ze strony zgadzasz się na naszą politykę prywatności: Polityka prywatności, i akceptujesz regulamin witryny Regulamin