Skocz do zawartości

kvmykk.ogf

Gracz
  • Postów

    835
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4
  • Typ konta

    Premium +

Treść opublikowana przez kvmykk.ogf

  1. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  2. Z tej strony Starszy Redaktor @Kvmykk__, Redakcja 4Life News. Zapraszam do przeczytania wywiadu z Administratorem @Byialy*! K - Kvmykk__ B - Byialy* K: Cześć! Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Czy zechciałbyś odpowiedzieć na parę pytań i udzielić wywiadu dla redakcji? B: Cześć, bardzo chętnie! K: Super! Na początek możesz przedstawić się i opowiedzieć coś o sobie. B: To może zacznę standardowo - nazywam się Marcin, mam 21 lat. Mieszkam w Szczecinie, aczkolwiek pochodzę z bliskich okolic Poznania. Pracuję jako konduktor w Zachodniopomorskim Oddziale POLREGIO. Moja praca jest jednocześnie moją pasją, dlatego każdy dzień roboczy mija mi w mgnieniu oka. Nie wiem, skąd to się wzięło, jakoś w gimnazjum mnie złapało i nie puściło, aż do teraz. O sobie powiem, że jestem bardzo pozytywną i wyluzowaną osobą, ale jak trzeba być profesjonalnym, to również potrafię. Jak znajdę chwilę wolnego, to spotykam się ze znajomymi lub wybieram się na spacer z moimi psiakami. Nie ukrywam, że dużo czasu poświęcam na granie na komputerze. Co by tu jeszcze ciekawego... przed karierą na kolei pracowałem w Żabce oraz w restauracji jako kelner. Zdecydowanie preferuję pracę z ludźmi niżeli siedzieć samemu w biurze 8 godzin. K: Czym zajmujesz się na co dzień i jak lubisz spędzać swój wolny czas? B: Tak jak wspomniałem, na co dzień zajmuję się dbaniem o bezpieczeństwo przewozu, kontrolą dokumentów przewozowych oraz sprzedażą biletów w pociągach REGIO. Co do spędzania wolnego czasu - chętnie spędzam czas z Przyjaciółmi, zarówno tymi internetowymi, jak i "realnymi". Ostatnimi czasy coraz chętniej oddaję się podróży, aczkolwiek chwilowo nie mam na to czasu. K: Masz jakieś marzenia, które chciałbyś spełnić w swoim życiu? B: Na chwilę obecną chyba nie. Uważam, że wszystko osiągnąłem. Marzeń typu "być bogaty" czy "mieć super dom z basenem" nie będę przywoływał, bo chyba każdy chce żyć w dobrostanie. K: Świetnie, zatem możemy przejść do sceny MTA. Pamiętasz, jak trafiłeś na serwer MTA 4Life? B: Grając na innym serwerze, który niestety kierował się w stronę zamknięcia; postanowiliśmy zawitać na 4Life i zobaczyć co w trawie piszczy. Pierwsze wrażenia niestety nie były najlepsze, aczkolwiek po jakimś czasie się przekonałem i postanowiłem zostać. K: Jak wspominasz swoje początki na serwerze? B: Pamiętam pojedyncze sytuacje, ale na pewno dobrze. Wszystko, co nowe jest ekscytujące - zwłaszcza zmiany, które finalnie wychodzą na dobre. K: Ostatni wywiad z tobą był przeprowadzany prawie rok temu, od tego czasu na twoim koncie przybyło ponad 700 godzin - jak oceniłbyś ten czas? B: Matko - naprawdę? Aż tyle mi przybyło? Cóż, czas ucieka jak przez palce. Na pewno nie oceniam go jako czas stracony. Czy mógłbym ten czas spożytkować - na pewno znalazłaby się jakaś bardziej konstruktywna ścieżka, ale niczego nie żałuję. K: Nie znajdujesz się już we frakcji S.A. Police Department, możemy wiedzieć, co było przyczyną twojego odejścia? B: Przyczyna była dosyć oczywista - najzwyczajniej w świecie miałem na swoich barkach zbyt wiele obowiązków - łącznie z tymi z życia realnego. Nie miałem czasu na to, aby dodatkowo wyrabiać normę minut jako Officer - dlatego postanowiłem zrezygnować z przynależności do S. A. Police Department. K: Cały czas natomiast znajdujesz się w tej samej organizacji, przez tyle czasu nie kusiło Cię nigdy, aby zmienić tę organizację, by na przykład poznać nowych ludzi? B: Ani przez chwilę nie miałem pomysłu o zmianie organizacji. W Olimpie zaaklimatyzowałem się od samego początku - co więcej, pełnie tam dosyć istotną funkcję. Nowych ludzi poznaje codziennie, wykonując zgłoszenia od Graczy. K: Rozumiem. Jesteś opiekunem w Komisji Spraw Frakcyjnych, uważasz, że to odpowiedzialne stanowisko? B: Z całą pewnością tak. Jako Komisja podejmujemy szereg kluczowych dla funkcjonowania frakcji decyzji. K: Na czym polegają twoje obowiązki w owej komisji? B: Sprawuję szczególną opiekę nad frakcją San Andreas Medical Department, aczkolwiek niejednokrotnie podejmowałem interwencję w innych frakcjach. Moim obowiązkiem jest działać, gdy tylko dochodzi do naruszeń jakichkolwiek zasad frakcyjnych lub Regulaminów serwera. K: Świetnie, należysz również do Komisji Spraw Biznesowych. Jak łączysz nadzorowanie jednocześnie frakcji oraz biznesów? B: Jak? Nie wiem. Jakoś daję radę, skoro Zarządcy obu Komisji nie mają żadnych zastrzeżeń do mojej pracy. Tak naprawdę, to nie jest to czasochłonne zajęcie - najwięcej odbywa się poza serwerem, co mogę robić nawet w czasie wolnym na telefonie. K: Pamiętasz może swoje początki w administracji? Czego spodziewałeś się przed dołączeniem, a co zastałeś po dostaniu się? B: Pamiętam doskonale, były to bardzo sympatyczne chwile. Spodziewałem się tego, co zastałem - momentami ciężkiej pracy na rzecz Społeczności. Zaskoczyło mnie jedynie to, jak bardzo różnorodne mogą być zgłoszenia Graczy. Spodziewałem się, że będą one ograniczać się do spraw typu "taranuje mnie", "wydachowałem", "wpadłem do wody" lub "utknąłem". K: Okej, przez ostatni rok udało Ci się awansować z rangi Support na role Administratora. Cieszysz się z tego? B: Oczywiście! Awans na Administratora chyba przeżyłem najbardziej. Pamiętam, że w momencie wypisania ogłoszenia zaczynałem rozgrywkę ze znajomymi. Przez pierwsze 10 minut nie potrafiłem się skupić na grze. K: Jak zmieniły się twoje obowiązki od czasu awansu? B: Z racji, że otrzymałem możliwość banowania Graczy - mam prawo do rozpatrywania skarg na Graczy. Co więcej, moimi obowiązkami są reporty, których nie mogą wykonać członkowie Administracji o niższych rangach. K: Myślisz, że uda Ci się awansować na rangę Starszego Administratora? B: Ciężkie pytanie - nawet nie wiem, czy chcę. Wiadomo, chętnie przygarnąłbym dodatkowe uprawnienia/obowiązki, aczkolwiek sprawowanie opieki nad Ekipą do najłatwiejszych nie należy. Czy się uda - zobaczymy. K: Bycie administratorem, wspieranie organizacji, oraz nadzorowanie frakcji i biznesów to dosyć odpowiedzialne stanowiska. Jak radzisz sobie ze wszystkimi obowiązki jednocześnie? B: Jakoś daję radę, ale momentami czuję, że jest tego za dużo - jednak bardzo nie chciałbym odchodzić z którejkolwiek ze struktur. Może za jakiś czas skorzystam z prawa do przysługującej mi przerwy. K: W porządku, co jeszcze udało ci się osiągnąć na serwerze? B: Chyba wszystko udało Ci się odkopać - więcej grzechów nie pamiętam. K: Masz jeszcze jakiś cel, do którego osiągnięcia dążysz na serwerze? B: Oj chyba nie, znajomi serwerowi śmieją się, że "przeszedłem 4Life". K: Jakie jest twoje serwerowe marzenie? B: Może wreszcie kupić jakąś nieruchomość, bo na razie co mieszkam w kontenerze/willi Administracji. Tak to raczej nie. K: Planujesz dołączenie do jakiejś frakcji w przyszłości? B: Na chwilę obecną nie - jeżeli już, to raczej zdecydowałbym się na powrót do struktur Police Department. Była to moja pierwsza frakcja i jakby na to nie patrzeć, czuję do niej sentyment. K: Nie uważasz, że ponad 2 000 godzin to dużo czasu, i mógłbyś wykorzystać go lepiej? B: Na pewno mógłbym lepiej spożytkować, ale tak jak pisałem - nie żałuję żadnej z chwil. Fakt, 2000 godzin to całkiem sporo. K: Gdyby nie MTA, myślisz, że na co poświęciłbyś tyle czasu? B: Pytania z serii "co by było gdyby" są o tyle ciężkie, że nie zna się na nie odpowiedzi. Może znalazłbym jakąś kolejną pasję. K: Chciałbyś pochwalić się, jak aktualnie wygląda twój garaż i ile aut zdołałeś zdobyć przez prawie 4 lata? B: Posiadam 2 doinwestowane pojazdy - Sultan oraz Bullet. K: Na ile wyceniłbyś swój majątek po takim czasie rozgrywki? B: Posiadam 1 200 000 PLN w gotówce oraz wyżej wspomniane pojazdy. K: Czy uważasz, że serwer przyniósł ci jakichś przyjaciół, na których można polegać? B: Ten konkretny serwer - chyba nie. Na pewno przyniósł mi nowe znajomości, ale przyjaciół, na których mogę polegać, poznałem przez inny serwer MTA. K: Może odchodząc od tematu MTA, zdarza ci się grać w jakieś inne gry? B: Ostatnio Pani RCON wciągnęła mnie w grę, w którą nie chciałem zaczynać grać - Fortnite. Co więcej, co jakiś czas popykam w Fall Guys czy Hunt: Showdown. Tak to chyba nie - może co jakiś czas jakiś nowy tytuł wpadnie. K: Okej, niestety musimy kończyć naszą rozmowę, szkoda, bo była naprawdę przyjemna. Chciałbyś pozdrowić kogoś na koniec? B: Jasne! Pozdrawiam @Greyna.gg @Bilu.sus @Aza* @Susekk @Linshi, cały KSF, KSB, Olimp, SAPD oraz Ciebie. K: Świetnie, dziękuje za pozdrowienia oraz udzielenie wywiadu, dołączam się do reszty pozdrowień! B: Dziękuje za wywiad, do zobaczenia na serwerze! Dziękuje za przeczytanie wywiadu! Autoryzował: @Mefju4
  3. Dzień dobry, Reporter Specjalista @Patryk99 oraz Starszy Redaktor @Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Zapraszamy do przeczytania kolejnego artykułu z naszej strony. Prolog: W lasach Back o Beyond dochodzi do ataku nożownika. Naczelnik Wydziału Robert Szwor do sprawy przydzielił Aspiranta Sztabowego Polikarpia Mickiewicza oraz Starszego Aspiranta Żelisława Stanowskiego. Szef wydziału poinformował, iż mają udać się do lasów na obrzeżach miasta Los Santos, gdzie znaleziono ciało spacerowicza. Funkcjonariusze wsiedli do nieoznakowanego radiowozu, kolejno udali się na sygnałach dźwiękowych i świetlnych na miejsce odnalezienia ciała. Po 8 minutach agencji dotarli na miejsce popełnienia przestępstwa, gdzie były prowadzone już działania dochodzeniowo-śledcze. Specjaliści weszli na teren, kolejno podeszli do patologa, który poinformował, iż mężczyzna zmarł na skutek doznanych ran kłutych w ciele. Jan Kowalski poinformował, że na ziemi znalazł odcisk buta o rozmiarze 45 i sprawcą prawdopodobnie jest mężczyzna, niestety nie znalazł żadnego narzędzia, którym sprawca mógł dokonać morderstwa. Chwile później na radiu jeden z patroli, który sprawdzał las, przekazał, że znaleźli drugie ciało przykryte stertą gałęzi. Zaniepokojeni kolaboranci pobiegli na miejsce, gdzie odnaleziono drugie ciało. Po kilku minutach inwigilatorzy byli na miejscu, gdzie mundurowi odkryli ciało zmarłego, ponownie denatem okazał się mężczyzna, jednak ten zmarł na skutek poderżniętego gardła oraz zadanych ran kłutych w klatkę piersiową. Gdy patolog skończył pracę na miejscu odnalezienia pierwszego ciała, udał się na miejsce drugiej śmierci, po wstępnych oględzinach ciała potwierdził, że użyto tego samego narzędzia co u poprzedniej ofiary. Po niespełna 30 minutach na miejscu zjawił się Janek, który zaczął zabezpieczać ślady z ciała zmarłego oraz gałęzi, na szczęście odnalazł kilka podobnych linii papilarnych, co umożliwi sprawdzenie ich w policyjnej bazie. Podczas oględzin miejsca zdarzenia tajniacy usłyszeli krzyk z lasu, po czym ruszyli w kierunku owych krzyków. Po chwili zauważyli leżącego na ziemi mężczyznę, a obok niego stał możliwy oprawca w kominiarce, gdy ich zauważył, zaczął uciekać. Funkcjonariusze rozpoczęli pościg za podejrzanym, jednak ten zdołał uciec, po zakończeniu pościgu pieszego specjaliści udali się na miejsce znalezienia rannego mężczyzny. Na szczęście mężczyzna żył, jednak jego stan był ciężki. Polikarp wezwał na miejsce helikopter ratowniczy, ten natychmiast wyleciał i szukał najbliższego miejsca do lądowania. Podczas oczekiwania na wsparcie medyczne, funkcjonariusze opatrywali rannego oraz pilnowali jego funkcji życiowych. Po dłużej chwili na miejscu zjawili się ratownicy z Lotniczego Pogotowia Ratowniczego, kolejno zabrali rannego. Niestety jego stan był krytyczny. Po całkowitym zabezpieczeniu śladów patolog oraz technik wrócili na komendę, gdzie rozpoczęli analizę śladów. Gdy Polikarp i Żelisław oczekiwali na analizę śladów znalezionych w lesie, zdecydowali o sprawdzeniu twarzy ofiar w policyjnej bazie danych. Po wrzuceniu zdjęć dwóch denatów baza ukazała dwóch wpływowych ludzi w San Andreas. Okazało się, iż zmarli to wpływowi prawnicy w San Andreas, dzięki nim spora ilość drobnych i większych przestępców nie doznali kary więzienia. Funkcjonariusze wydziału kryminalnego wysłali do domów zmarłych policyjnych psychologów, aby Ci przekazali o śmierci głowy rodziny. Gdy psycholodzy informowali rodzinę zmarłych, Janek przyniósł kopie analizy śladów, po chwili kolaboranci sprawdzili, jak się okazało dwójka spacerowiczów zmarła od tego samego narzędzia, a dokładniej od noża. Po analizie śladów Polikarp wraz z partnerem udali się do szpitala, gdzie został przetransportowany trzeci grzybiarz. Po dotarciu na szpitalny oddział ratunkowy tajniacy udali się do recepcji i poprosili o rozmowę z lekarzem, który zajmuje się rannym przewiezionym z lasu. Recepcjonistka zaprowadziła funkcjonariuszy wydziału kryminalnego do pokoju lekarskiego, gdzie czekał prowadzący rannego. Podczas rozmowy doktor przekazał, iż ranny został przetransportowany na blok operacyjny, w celu dokonania poważnej operacji, dodatkowo przekazał, że może umrzeć podczas próby ratunkowej. Gdy lekarz musiał zakończyć rozmowę, dostał informacje od specjalistów, że operacja zakończyła się niepowodzeniem, krwotok wewnętrzny był tak rozległy, że pacjent doznał nagłego zatrzymania krążenia. Po ponad godzinnej reanimacji chirurdzy zakończyli akcję reanimacyjną i stwierdzili zgon rannego. Detektywi po owej informacji wiedzieli, że szukają mordercy trzech osób. Po powrocie ze szpitala agenci udali się do informatyka Darka, aby ten sprawdził ostatnie sprawy, którymi zajmowali się prawnicy. Specjalista od razu ukazał akta spraw ostatnich podopiecznych denatów, wszyscy byli większymi przestępcami, którzy popełniali przeróżne przestępstwa, jednak najczęściej zajmował się sprawą handlu nielegalnymi rzeczami, żywym towarem lub masowym obrotem różnych substancji. Tego samego dnia inwigilatorzy udali się do kancelarii prawników, w celu zabrania akt ostatnich spraw. Po dotarciu funkcjonariusze odebrali ostatnie sprawy zmarłych prawników, kolejno wrócili na komisariat, aby tam dokładnie przeanalizować wszystkie dokumenty. W nocy partnerzy zaczęli analizować dokumentację, ustalili, że gdyby przestępcami zajęli się mniej wpływowi prawnicy, dostaliby karę od dwudziestu lat do dożywotniego pozbawienia wolności. Mężczyźni byli dość zaniepokojeni ową sprawą, kolejno poprosili informatyka, aby sprawdził konta bankowe sędziów, którzy zajmowali się rozprawami. Specjalista od informatyki dowiedział się, że kilka dni przed każdą rozprawą na konto inkwizytora wpływały spore ilości kwoty. Polikarp wraz z Żelisławem udali się do naczelnika i udowodnili, że sędzia Witold Pilowski bierze łapówki za nie wsadzenie do zakładu karnego. Naczelnik zadzwonił do znajomego z wydziału wewnętrznego i poprosił o natychmiastowe spotkanie. Po trzydziestu minutach agent wewnętrzny zjawił się, po czym wydział kryminalny ukazał mu dowody obciążające Pilowskiego. Znajomy Roberta wyraził zgodę na zatrzymanie sędziny i zapewnił, że stanie przed sądem najwyższym. Wydział kryminalny zebrał się i udał się do siedziby sądu, aby zatrzymać sędzię, który bierze pieniądze za mniejszy wyrok. Po dwudziestu minutach agenci dotarli pod siedzibę sądu, kolejno weszli do środka i udali się do pokoju Witolda Pilowskiego. Po zapukaniu sędzia zaprosił tajniaków do środka, po czym rozpoczęli debatę. Wydział Kryminalny ukazał mu dowody, które go obciążają, ten zaczął się wykłócać, w ten do pokoju wszedł funkcjonariusz wydziału wewnętrznego i pomógł zatrzymać interwenienta. Zdenerwowany referendarz został zakuty i wyprowadzony z siedziby, kolejno przewieziony na komisariat. Po dotarciu Pilowski został zaprowadzony na policyjny dołek, kolejno kolaboranci szykowali się na przesłuchanie sędziny. Po godzinie Witold Pilowski został przyprowadzony do pokoju przesłuchań, gdzie tajni agenci rozpoczęli rozmowę. Po kilkugodzinnej interwencji zakończono przesłuchanie sędziego, jednak ten nic nie wprowadził do śledztwa. Po rozmowie tajniacy zdecydowali, że sprawdzą ponownie, jednak tym razem dokładniej. Następnego dnia śledczy zakończyli sprawdzanie znajomości osób, które były prowadzone przez prawników. Okazało się, że wszyscy pracowali na własną rękę, jednak jeden z podopiecznych był w zorganizowanej grupie przestępczej, która polegała na handlu żywym towarem, narkotykami oraz niszczeniem dowodów w ich sprawach. Wydział Kryminalny skontaktował się z informatorem, po czym spotkali się z nim. Informator przekazał, że cała szajka działa w Los Santos, dokładniej w opuszczonym magazynie, który stał nieopodal Ocean Docks. Polikarp skontaktował się z naczelnikiem, kolejno poprosił o zorganizowanie jednostek antyterrorystycznych, w celu nalotu na kryjówkę grupy. Kilka godzin później wydział kryminalny spotkał się z dowódcą jednostek SPKP i ustalili, jak będą prowadzone najbliższe działania. Kilka minut później służby dokonały nalotu na kryjówkę, gdzie rozbili zorganizowaną grupę przestępczą. Gdy wszyscy z członków byli zakuci, Żelisław zdecydował, iż zapyta kilku osób, kto chciał zamordować prawników, Ci powiedzieli, że jedyną osobą, która chciałaby zamordować wpływowych prawników to Teofil Suli pseudonim Teo. Po tych informacjach jednostki transportujące zabrały członków zorganizowanej grupy przestępczej na policyjny dołek. Agenci poprosili Darka, aby ten sprawdził Teofila w bazie, jak się okazało, ten odsiedział 8 lat za handel żywym towarem, a został wkopany przez Witolda Pilowskiego. Sześć godzin później wydział kryminalny obserwował dom Suliego, gdy ten wsiadł do auta, kolaboranci jechali za nim. Teofil Suli pojechał do lasu, gdzie dokonał wcześniejszych zabójstw. Polikarp wraz z Żelisławem poszli za podejrzanym, ten ich doprowadził pod domek. Podejrzany morderca wszedł do niego, kolejno wyczołgał z niego czarny worek i ciągnął do wykopanej chwile temu dziury. Tajniacy zdecydowali, że wkroczą od razu i zatrzymają mordercę. Śledczy Wydziału Kryminalnego wkroczyli do akcji, niestety Teo wyciągnął broń palną i wycelował w kierunku szpiegów. Detektywi kazali poddać się mężczyźnie, jednak ten nie chciał się oddać w ręce organów ścigania, przez co funkcjonariusze strzelili w powietrze, a ten gwałtownie odskoczył. Kolaboranci podbiegli i zakuli podejrzanego, po czym przeszukali go i zaprowadzili do auta. Po rozsunięciu worka wydział kryminalny ujrzał zmasakrowane ciało, a po dokładnym sprawdzeniu środka domku znaleziono większą ilość trupów. Na miejsce odnalezienia ciał został wezwany patolog oraz technik kryminalistyki, którzy w ciągu 2 godzin zabezpieczyli wszystkie dowody. Analiza śladów potwierdziła, że na nich są odciski palców Teofila Suli. Sprawą Witolda Pilowskiego zajął się oddział wewnętrzny i toczy się przeciwko mu osobne śledztwo. Teofil Teo Suli za morderstwa, nielegalne posiadanie broni został skazany przez sąd na karę dożywotniego pozbawienia wolności. W sprawie zorganizowanej grupy przestępczej toczy się osobne śledztwo wyjaśniające. Autoryzował: @Mefju4
  4. Witajcie drodzy czytelnicy, Reporter Specjalista @Patryk99, Starszy Redaktor @Kvmykk__ - Redakcja 4Life News. Zapraszamy do przeczytania artykułu o porwaniu komisarza policji! Prolog: Dochodzi do napadu na posiadłość Komisarza Ignacego Napelicza. Włamywacze okradli oraz uprowadzili funkcjonariusza wydziału kryminalnego. Robert Szwor nad ranem został poinformowany przez dzielnicowego, że w nocy doszło do włamania z kradzieżą oraz mogło dojść do porwania. Wystraszony naczelnik wezwał na komisariat detektywów w składzie - Inspektor Bazyl Maciejak oraz Podkomisarz Milan Fidor. Po dotarciu na bazę tajniacy udali się do szefa, kolejno ten wprowadził ich do śledztwa. Bazyl z Milanem byli zszokowani ową informacją, kolejno wzięli Janka i udali się do domu Ignacego. Po 15 minutach wydział kryminalny dojechał pod dom Komisarza, po czym weszli do wnętrza i zaczęli sprawdzać, co zniknęło. Jak się okazało, z domu znikły drogocenne rzeczy wraz z sejfem, w którym Napelicz trzymał broń palną oraz służbową odznakę. Po niespełna 2 godzinach technik zabezpieczył wszystkie możliwe ślady, po czym wrócił na komisariat. Tego samego dnia Janek przekazał śledczym analizę śladów z domu Ignacego, która wykazała, iż porywacze nie mieli założonych rękawiczek, przez co zostawili sporą ilość odcisków palców. Linie papilarne należały do Michała Kudricka, Zdzisława Lerue oraz Hugo Kartenski. Śledczy w szoku chwycili za kopię i udali się do naczelnika, w celu ukazania mu nazwiska szefa wydziału antynarkotykowego. Zszokowany Robert skontaktował się z oddziałem wewnętrznym, kolejno poprosił o spotkanie najlepiej tego samego dnia. Tego samego dnia oddział wewnętrzny spotkał się z naczelnikiem, który poinformował, iż szef wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej jest podejrzany o kradzież z porwaniem jednego z funkcjonariuszy jego wydziału. Oddział Wewnętrzny poinformował go, że jego ludzie mogą zatrzymać podejrzanego Hugo Kartenskiego. Robert Szwor udał się do swoich śledczych i poinformował, że zorganizował wsparcie jednostek specjalnych i mają się udać pod dom funkcjonariusza. Bazyl z Milanem udali się do magazynu, po czym założyli kamizelki kuloodporne i wtem udali się pod kryjówkę Kartenskiego. Po 20 minutach śledczy byli przy miejscu zamieszkania szefa wydziału antynarkotykowego i poinformowali jednostki BOA, że mogą już podjeżdżać. Po kilku minutach śledczy z funkcjonariuszami BOA weszli do środka domu i zatrzymali Hugo Kartenskiego. Zszokowany naczelnik został zabrany przez jednostki do opancerzonego pojazdu transportującego, który przewiózł go na policyjny dołek. Następnego dnia oddział wewnętrzny przesłuchał zatrzymanego i poinformował, iż zostaje usunięty z naczelnika oddziału antynarkotykowego. Po rozmowie oddziału wewnętrznego Bazyl z Milanem weszli do pokoju i rozpoczęli rozmowę z Hugo. Niestety zatrzymany nie powiedział nic, co mogło im pomóc w śledztwie. Robert Szwor zdecydował, że Hugo Kartenski zostanie na dołku aż do zakończenia śledztwa. Jeśli inni podejrzani przyznają się i oczyszczą Kartenskiego, zostanie dopiero wtedy wypuszczony. Śledczy udali się do Darka z dwoma nazwiskami przestępców, aby ten sprawdził ich w bazie. Po podaniu owych danych osobowych policyjny informatyk ukazał im dwóch mężczyzn, którzy odsiadywali już wyroki, jeden z nich odsiadywał w San Fierro Bay, natomiast drugi był więźniem zakładu karnego w Dillimore. Niestety obydwa telefony podejrzanych były wyłączone, a ich auta jakiś czas temu zutylizowane. Wydział Kryminalny poinformował swoich informatorów, aby Ci szukali jak najwięcej informacji w sprawie Michała Kudricka oraz Zdzisława Lerue. Następnego dnia informatorzy skontaktowali się z agentami i poinformowali, iż Kudric ukrywa się w Blueberry w jednym z domów. Po tej informacji naczelnik wysłał pod dom przestępcy oddział SPKP, który w ciągu godziny dokonał nalotu. Podczas akcji niestety Michał otworzył ogień, przez co został postrzelony w klatkę piersiową. Funkcjonariusze z oddziału SPKP sprawdzili funkcje życiowe, niestety Michał Kudric nie żył. Na miejsce zdarzenia został wezwany patolog sądowy, w celu zabezpieczenia i zabrania ciała. Informator policyjny przekazał, iż Zdzisław Lerue będzie chciał dokonać zbrodni w komisariacie oddziału antynarkotykowego, dokładniej będzie chciał wymordować wszystkich funkcjonariuszy. Bazyl z Milanem po tej informacji natychmiast udali się na bazę oddziału, który zwalcza przestępczość narkotykową oraz wezwali wsparcie jednostek BOA. Po kilku minutach wsparcie dojechało i doszło do wejścia. Niestety Zdzisław zamordował w tamtym momencie 10 osób, przez co funkcjonariusze wiedzieli, że będą mogli otworzyć ogień w kierunku przestępcy. Zza rogu nagle pojawił się Lerue, który został potraktowany paralizatorem. Zatrzymany został zabrany na komisariat, gdzie oczekiwał na przesłuchanie. Tego samego dnia Zdzisław przyznał się do włamania, kradzieży oraz porwania, na dodatek poinformował, iż Ignacy jest trzymany w domu Kudrica. Agenci udali się pod dom zmarłego Michała Kudrica, kolejno weszli i sprawdzili dokładnie wnętrze budynku. Funkcjonariusz zlokalizował ukryty pokój, następnie weszli do wnętrza i uwolnili Ignacego, który trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w celu hospitalizacji. Zdzisław Lerue za morderstwa, włamanie, porwanie funkcjonariusza, kradzież został skazany przez sąd na kare dożywotniego pozbawienia wolności i został osadzony w więzieniu San Fierro Bay. Hugo Kartenski za współudział w porwaniu z kradzieżą, składanie fałszywych zeznań oraz fałszerstwo został skazany przez sąd na karę 12 lat pozbawienia wolności. Specjalnie dla naszych czytelników Redakcji 4Life News udało nam się zdobyć kilka odpowiedzi na pytania dotyczące owego morderstwa. Specjalnie dla Was - wywiad z Inspektorem Bazylem Maciejakiem! R - Redaktor I - Inspektor Police Department R: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk_ z Redakcji 4Life News. Czy jest Pan w stanie udzielić odpowiedzi na kilka pytań dotyczących ostatniego porwania komisarza Ignacego Napelicza? I: Dzień dobry, jasne mogę poświęcić chwile czasu na Twoje pytania. R: To może na początek, jak dowiedzieliście się o porwaniu? I: Rano otrzymaliśmy informację od jednego z dzielnicowych, że doszło do włamania na posiadłość. Po głębszym sprawdzeniu informacji okazało się, że jest to posesja naszego Komisarza, wcześniej wspomnianego Ignacego Napelicza. Z otrzymanych informacji wynikało, że mieszkanie zostało całkowicie obrabowane z łupów, w tym okradziony został sejf z policyjną bronią, jak i odznaką, a sam funkcjonariusz nie daje znaku życia. R: Jak udało Wam się odnaleźć porwanego komisarza? I: Zidentyfikowaliśmy odciski palców w mieszkaniu, które wskazały nam kilku podejrzanych. Zatrzymywaliśmy każdego po kolei, aż w końcu któryś z zatrzymanych wyjawił nam informację na temat miejsca przebywania zaginionego. R: W jakim stanie znajduję się aktualnie komisarz? I: Po wykonanej obdukcji w szpitalu specjalistycznym otrzymaliśmy informację, że nie posiada on poważniejszych urazów. Po badaniu został zwolniony do domu. R: W porządku, w takim razie dziękuje za wywiad, życzę miłego dnia! I: Nie ma problemu, również dziękuje, miłego dnia. Autoryzował: @Mlonskyy
  5. Dzień dobry, Starszy Redaktor @Kvmykk__, Redakcja 4Life News. Zapraszam do przeczytania relacji z dzisiejszej próby samobójczej w Los Santos. Dnia 21.09.2023 w godzinach wieczornych doszło do sytuacji mrożącej krew w żyłach. Pewien przechodzień, przemijając drogę Ocean Docks w Los Santos, zauważył mężczyznę, który wdrapał się na szczyt mostu. Natychmiastowo o tym fakcie poinformował służby, w związku z czym o godzinie 21:14 do dyspozytorni S.A. Police Department wpłynęło zgłoszenie o prawdopodobnym samobójcy na moście. Na miejsce natychmiastowo zadysponowano patrol, który potwierdził zgłoszenie. Po chwili na miejscu pojawili się jeszcze ratownicy medyczni z San Andreas Medical Department oraz zastęp strażaków z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr. 1 w Los Santos. Mundurowi zabezpieczyli miejsce, po czym podjęto negocjację. Podczas rozmowy z potencjalnym skoczkiem okazało się, że przyczyną jego postępowań są głównie problemy finansowe. Zdesperowany samobójca był gotowy skoczyć, jednak dzięki pełnemu opanowaniu i doskonałemu przeszkoleniu, służbom ratunkowym udało się bezpiecznie ściągnąć skoczka z mostu. Przez dłuższą chwilę mężczyzna był w szoku, podano mu leki uspokajające, a następnie poszkodowany został przewieziony do szpitala w celu badań, jednak jego życiu nie zagraża już żadne niebezpieczeństwo. Na miejscu zdarzenia udało mi się przeprowadzić wywiad z Police Officerem I @Yaokim. Świeży wywiad prosto z miejsca zdarzenia specjalnie dla czytelników Redakcji 4Life News! K - Kvmykk__ Y - Yaokim K: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Czy jest Pan w stanie odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących ostatniego zdarzenia na moście w Ocean Docks w Los Santos? Y: Witam, z tej strony Police Officer I Yaokim, nie ma problemu. K: Świetnie, także na początek. Kiedy otrzymaliście zgłoszenie i jakiej było ono treści? Y: Zgłoszenie dostaliśmy około 10/20 minut temu, brzmiało ono następująco "Jakiś człowiek chce skakać z mostu, pomóżcie!". K: Jakie kroki podjęliscie po przybyciu na miejsce zdarzenia? Y: Po przybyciu na miejsce, od razu zabezpieczyliśmy teren, po czym przystąpiliśmy do działania związanego z negocjacjami z samobójcą. Tutaj trzeba podkreślić rolę @Hammurabi, który świetnie się spisał jako negocjator. K: Co kierowało samobójcą? Y: Samobójcą kierowało wiele czynników, jednym z nich był komornik, za to drugim odwrócenie się wszystkich bliskich od niego. K: W jakim stanie aktualnie znajduje się poszkodowany? Y: Poszkodowany aktualnie jest w karetce, czeka na transport do szpitala, nie wiemy, czy czegoś sobie nie zrobił przed próbą. K: Super, dziękuje za wywiad, życzę miłego dnia! Y: Również dziękuję, miłego dnia! Autoryzował: @Mlonskyy
  6. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  7. Dzień dobry, Reporter Specjalista @Patryk99 oraz Starszy Redaktor @Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Zapraszamy do przeczytania kolejnego artykułu z naszej strony. Historia ta sięgała kilku dziesięciu lat wstecz, kiedy to Los Santos rozwijało się dynamicznie, a dzielnica Los Flores była jednym z tych miejsc, które miały obiecującą przyszłość. W tamtych czasach Los Flores było kwitnącą społecznością, a jego mieszkańcy żyli w harmonii z miastem. Jednakże z biegiem czasu, w miarę jak miasto się rozrastało, dzielnica Los Flores zaczęła tracić na znaczeniu. Była to część miasta zapomniana przez władze, a jej mieszkańcy czuli się opuszczeni. Wszystko, co było kiedyś dumą tej dzielnicy, zaczęło ulegać zniszczeniu. Szkoły były przestarzałe, a opieka zdrowotna była ograniczona. Mieszkańcy coraz częściej tracili pracę, a przestępczość rosła. To był spiralny efekt zaniedbań, który prowadził do wykluczenia społecznego. Most, który łączył Los Flores z resztą miasta, stał się symbolem tej zaniedbywanej dzielnicy. Był to most o stalowej konstrukcji, który kiedyś był dumą okolicy. Wybudowany w latach 60., miał przetrwać wieki. Jednak lata zaniedbań i braku konserwacji pozostawiły swoje piętno na tej budowli. Pęknięcia, rdza i ogólny stan zły sprawiły, że wielu mieszkańców unikało go w miarę możliwości. Mieszkańcy wielokrotnie apelowali do władz miasta o remont mostu, ale ich prośby pozostawały bez odpowiedzi. Los Flores było traktowane jak zapomniany kawałek ziemi, a władze bardziej interesowały się innymi, bardziej prestiżowymi obszarami miasta. Petycje, listy i protesty nie przynosiły rezultatów. W miarę jak lata mijały, stan mostu pogarszał się coraz bardziej. Był on regularnie inspekcjonowany przez służby techniczne, ale ich raporty często gubiły się w biurokratycznych labiryntach miejskiego urzędu. Nikt nie chciał się podjąć kosztownego remontu, który byłby konieczny, by przywrócić mostowi dawny blask. Wreszcie, fatalny dzień nadszedł. Był to zwykły, słoneczny poranek, a mieszkańcy Los Flores rozpoczynali swój dzień. Wiele osób wciąż używało tego mostu, pomimo jego zły stanu. Był to często jedyny środek transportu, który pozwalał im dostać się do pracy, szkoły lub gdziekolwiek indziej w mieście. Nagłe wydarzenie, które miało nastąpić, pozostawiło wszystkich w szoku. Głośny trzask i huk przerwały spokój poranka. Most, który już od dłuższego czasu groził zawaleniem się, w końcu się poddał. Ogromna sekcja stalowej konstrukcji runęła w dół z hukiem, zasypując wszystko, co znajdowało się na drodze. W ciągu chwil obszar wokół mostu przekształcił się w pole zniszczenia. Samochody zostały zgniecione jak puszcze papierowe, a ludzie krzyczeli o pomoc. To była scena prosto z koszmaru, której nikt nie mógł się spodziewać. Wśród gruzów i pyłu znaleziono jedno ciało. Była to kobieta, która akurat w momencie katastrofy próbowała przejechać pod mostem. To tragiczne wydarzenie wstrząsnęło całym miastem Los Santos. Gazety i wiadomości telewizyjne relacjonowały tę katastrofę, a mieszkańcy Los Flores w końcu dostali uwagę, której tak długo domagali się od władz. Śmierć niewinnej osoby stała się symbolem zaniedbywania dzielnicy i opuszczenia przez miasto. Władze wreszcie zmuszone były podjąć działania. Zarządzono pełną inspekcję wszystkich mostów w mieście i ogłoszono pilny remont mostu w Los Flores. Było to już jednak zbyt późno, by przywrócić życie straconej kobiecie. Katastrofa mostu w Los Flores stała się ostrzeżeniem dla wszystkich miast, że zaniedbywanie infrastruktury i ignorowanie potrzeb dzielnic o niskim statusie społecznym może prowadzić do tragedii. To była opowieść o zapomnieniu, które kosztowało niewinną osobę życie i wstrząsnęło sumieniem miasta. Po tragedii mostu Los Flores, społeczność wzięła sprawy w swoje ręce. Mieszkańcy zorganizowali protesty i manifestacje, domagając się równego traktowania i inwestycji w infrastrukturę swojej dzielnicy. Ich determinacja przyniosła efekty. Władze miasta w końcu zaczęły słuchać ich głosu. Rozpoczęto prace nad odbudową mostu, ale to nie był jedyny krok podjęty przez miasto. W ramach większego projektu rewitalizacji dzielnicy Los Flores rozpoczęto inwestycje w nowe szkoły, służbę zdrowia i miejsca pracy. Dzielnica zaczęła wracać do życia. Odbudowa mostu była jednak procesem czasochłonnym i kosztownym. Trwało wiele miesięcy, zanim nowa stalowa konstrukcja uniosła się nad rzeką, łącząc znowu Los Flores z resztą miasta. To był moment triumfu dla mieszkańców, którzy od dawna walczyli o to, by ich głos został usłyszany. Nowy most był nie tylko bezpieczny, ale również nowoczesny i efektowny. Stał się nowym symbolem odrodzenia Los Flores i nadziei na lepszą przyszłość. Przywrócenie połączenia z resztą miasta miało ogromne znaczenie dla lokalnej gospodarki i życia społecznego. Jednak nawet po odbudowie mostu, wspomnienie tragedii nie znikało. Mieszkańcy Los Flores organizowali coroczne uroczystości upamiętniające ofiary katastrofy. To była okazja, by zjednoczyć społeczność i podkreślić, że tragedia ta nigdy nie zostanie zapomniana. Historia mostu w Los Flores była przestrogą dla wszystkich miast na świecie. Pokazywała, że zaniedbywanie infrastruktury i ignorowanie potrzeb najmniej zamożnych dzielnic może prowadzić do katastrofy. To była opowieść o sile społeczności, która potrafi się zjednoczyć i walczyć o swoje prawa. Los Santos w końcu zrozumiało, że aby być prawdziwie wielkim miastem, musi dbać o wszystkie swoje dzielnice. Tragedia mostu Los Flores nauczyła miasto, że nie można opuszczać żadnej części społeczeństwa, żeby uniknąć podobnych katastrof. To była lekcja, która kosztowała jedno życie, ale mogła uratować wiele innych. Udało nam się przeprowadzić wywiad z jednym z mieszkańców bloków na dzielnicy Los Flores, zapraszam do przeczytania. R - Redaktor M - Mieszkaniec R: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Czy zechciałby odpowiedzieć Pan na kilka pytań dotyczących ostatniego wydarzenia dla naszej redakcji? M: Dzień dobry. W sumie to mogę odpowiedzieć, co Pana interesuje? R: Dobrze, cieszę się. W takim razie, od jak dawna Pan tu mieszka. M: Oj długo chłopcze, bardzo długo. Szacowałbym to na lata siedemdziesiąte lub osiemdziesiąte. R: To dosyć długo, czy w tamtych czasach władze miasta traktowały mieszkańców tej okolicy tak samo, czy jednak coś się przez ten czas zmieniło? M: Zmieniła się władza, to i tu też się zmieniło. Przede wszystkim okolica ta kiedyś tętniła życiem, a teraz w zasadzie to jak widać. R: Podobno od długie już czasu apelowaliście do miasta z prośbami o konserwacje tego mostu, co dostaliście w odpowiedzi? M: To prawda, jednak nigdy nie udało nam się otrzymać sensownej odpowiedzi, sprawa zawsze była zamiatana pod dywan, aż do ostatniego wydarzenia. Przykra sprawa… R: Mimo wszystko władzę obiecały, że Los Flores przejdzie w następnych latach duże zmiany, jest Pan zadowolony z tego? M: Jeśli dożyje i do tego czasu żaden budynek mi się nie zawali na głowę to zdecydowanie tak. R: W porządku, dziękuje za wywiad, miłego dnia Panu życzę. M: Nie ma problemu, również dziękuje, miłego dnia. Autoryzował: @Mefju4
  8. Dzień dobry, z tej strony Reporter Specjalista @Patryk99 oraz Starszy Redaktor @Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Zapraszamy do przeczytania artykułu opowiadającego o historii przemytu i morderstwa funkcjonariuszy podczas służby! Rutynowa kontrola ruchu drogowego była codziennością na tej trasie. Funkcjonariusze policji drogowej przyzwyczaili się do przeglądania samochodów i TIR-ów, dbając o bezpieczeństwo na drogach. Jednakże tego dnia miało się wydarzyć coś niezwykłego. Las Venturas i San Fierro to dwie ważne metropolie w stanie San Andreas. Miasta te były położone na zachód od siebie i łączyła je rozwinięta autostrada. Ta trasa była kluczowym szlakiem transportowym dla wielu przedsiębiorstw zajmujących się handlem i przewozem towarów. Dlatego funkcjonariusze policji drogowej mieli pełne ręce roboty, dbając o prawidłowy przepływ ruchu i bezpieczeństwo na drodze. Właśnie tego dnia, tuż przed południem, dwa patrole policyjne prowadziły rutynową kontrolę pojazdów na autostradzie. Było to zazwyczaj monotonne zadanie, ale konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa na drogach. Policjanci, przebywając w radiowozach, patrolowali autostradę i zwracali uwagę na każdy pojazd, który mógł budzić podejrzenia. W pewnym momencie ich uwagę przyciągnął duży TIR, który jechał nieco niestabilnie i niespokojnie migotał światłami. To było wystarczająco dziwne, aby wzbudzić podejrzenia mundurowych. Zdecydowali się zatrzymać TIR-a do rutynowej kontroli, nie spodziewając się jeszcze, że to wydarzenie zmieni ich życie na zawsze. TIR zatrzymał się na poboczu autostrady, a gliniarze zbliżyli się ostrożnie do kierowcy. Mężczyzna za kierownicą wydawał się spokojny, ale jego oczy ukazywały pewien niepokój. Policjancji poprosili go o dokumenty i zaczęli przeglądać teczki. To właśnie wtedy zauważyli coś dziwnego. Podejrzewając, że w TIR-ze może być nielegalny przewóz substancji lub inny rodzaj przestępstwa, postanowili dokładniej zbadać zawartość pojazdu. Drzwi TIR-a zostały otwarte, a policjanci przystąpili do przeszukania ładunku. Nie byli przygotowani na to, co odkryją. Wewnątrz TIR-a znajdował się ogromny zbiornik, który zdawał się, być wypełniony jakąś cieczą. To, co bardziej niepokoiło mundurowych, to fakt, że zbiornik był znacznie większy, niż przewidywała jego pojemność. Coś tu nie grało. Decyzja o otwarciu zbiornika była trudna, ale konieczna. Kiedy drzwi zbiornika zostały otwarte, wszyscy zostali zaskoczeni. W środku znajdował się nie tylko płyn, ale także kilka skrzyń, które wydawały się, być wypełnione paczkami. Był to bez wątpienia nielegalny ładunek, ale jego dokładna natura wciąż była tajemnicą. Funkcjonariusze postanowili dokładniej zbadać zawartość skrzyń i zidentyfikować przewożone towary. Podejrzewali, że może to być przemyt narkotyków, a w takim przypadku musieliby podjąć odpowiednie środki ostrożności. Wtedy nagle sytuacja wymknęła się spod kontroli. Drugie drzwi pojazdu otworzyły się, a z niej wyskoczyli uzbrojeni przestępcy. To było jak sceny z filmu sensacyjnego. Strzelanina rozpoczęła się niemal natychmiast. Funkcjonariusze, choć byli przeszkoleni i dobrze przygotowani, zostali zaskoczeni i byli w niekorzystnej sytuacji. Przestępcy byli dobrze przygotowani do tego incydentu. Uzbrojeni w broń automatyczną otworzyli ogień w stronę policjantów. W wyniku strzelaniny dwóch policjantów zostało zastrzelonych, a dwóch kolejnych ciężko rannych. Przestępcy zdążyli uciec z miejsca zdarzenia, wsiadając do TIR-a i ruszając z miejsca zdarzenia z prędkością, która nie pozostawiała szans na ich pościg. Autostrada stała się miejscem zbrodni, a policja musiała podjąć działania, aby schwytać sprawców i dowiedzieć się, co kryje się w tajemniczym zbiorniku. Na miejscu zdarzenia pojawiły się dodatkowe patrole, a także zespół dochodzeniowy, który miał zbadać ślady i dowody. Rozpoczęło się intensywne śledztwo. Służby przesłuchiwali świadków, analizowali zapisy z kamer monitoringu, a także zbierali dowody z miejsca strzelaniny. Okazało się, że przestępcy byli dobrze przygotowani i zdawali sobie sprawę z ryzyka, jakie niesie ze sobą przewóz nielegalnych substancji. Tajemnica zawartości zbiornika stawała się coraz bardziej intrygująca. Podejrzenia wskazywały na to, że mógł to być nie tylko przemyt narkotyków, ale także znajdować tam mogły się niebezpieczne substancje chemiczne. To sprawiało, że sprawa stawała się jeszcze bardziej pilna. Detektywi odkryli, że TIR był zarejestrowany na fałszywe dane i że jego właściciel był fikcyjną osobą. To sugerowało, że przestępcy mieli zaawansowaną wiedzę na temat tego, jak unikać wykrycia przez służby policyjne. Odkrycie to dodatkowo komplikowało dochodzenie. Śledczy przesłuchali także świadków, którzy byli na autostradzie w momencie strzelaniny. Jednak większość z nich była zbyt przerażona, by udzielić jasnych informacji na temat sprawców. W międzyczasie rodziny zabitych policjantów przeżywały dramatyczny szok i rozpacz. W miarę jak śledztwo postępowało, policja zdobyła pewne informacje o tożsamości przestępców. Okazało się, że byli to członkowie zorganizowanej grupy przestępczej, która specjalizowała się w nielegalnym przemycie towarów, od narkotyków po broń i substancje chemiczne. Ta grupa była znana ze swojej brutalności i skrupułów w działaniach przestępczych. Podczas przeszukiwań domów i miejsc, gdzie przebywali podejrzani, znaleziono dodatkowe dowody na ich działalność. Były to plany przewozu i rozprowadzania nielegalnych towarów oraz kontakty, które pomagały im w unikaniu aresztowania. Policja była gotowa do konfrontacji. Tajemnica zawartości zbiornika wciąż była głównym punktem śledztwa. Analizując próbki substancji, które znaleziono w TIR-ze, eksperci doszli do wniosku, że były to nie tylko narkotyki, ale także niebezpieczne substancje chemiczne. Były to materiały wybuchowe, które mogłyby być wykorzystane do produkcji bomb lub innych niebezpiecznych urządzeń. To odkrycie podniosło poziom zagrożenia i znaczenie tej sprawy. Teraz nie tylko chodziło o schwytanie przestępców, ale także o zapobieżenie potencjalnemu atakowi terrorystycznemu. Lokalne władze, w tym służby antyterrorystyczne, dołączyły do śledztwa. Ścigani przestępcy zdawali sobie sprawę z tego, że zostali otoczeni i że muszą działać ostrożnie. Dlatego byli bardzo ostrożni w unikaniu zbyt dużego rozgłosu i utrzymywali kontakt tylko za pomocą komunikacji szyfrowanej. Śledczy pracowali nad złamaniem ich systemów komunikacyjnych, ale było to trudne zadanie. W międzyczasie rodziny zabitych policjantów były zrozpaczone i oczekiwały sprawiedliwości. Organizowano uroczystości żałobne i zbierano fundusze na wsparcie rodzin ofiar. Społeczność lokalna była zażenowana tym tragicznym wydarzeniem i wyrażała wsparcie dla policji. Po kilku tygodniach intensywnego śledztwa udało się zlokalizować kryjówkę przestępców. Była to odizolowana farma położona na obrzeżach miasta. Policja zorganizowała specjalną jednostkę do prowadzenia operacji szturmowej. Była to ostatnia szansa na złapanie przestępców i odzyskanie niebezpiecznych substancji chemicznych. Akcja szturmowa była przemyślana i dobrze przygotowana. Funkcjonariusze otrzymali rozkaz zatrzymania przestępców za wszelką cenę, ale jednocześnie zachowanie ostrożności, aby uniknąć kolejnej strzelaniny. Operacja rozpoczęła się w nocy, kiedy przestępcy byli najmniej przygotowani na atak. Podczas akcji szturmowej doszło do wymiany ognia między policjantami a przestępcami. Byli oni gotowi bronić swojej kryjówki za wszelką cenę. Strzelanina trwała przez kilka długich minut, ale w końcu mundurowi zdołali obezwładnić przestępców i zabezpieczyć niebezpieczne substancje. Znaleziono także dowody na tożsamość przestępców i ich działalność. Okazało się, że byli oni częścią międzynarodowej grupy przestępczej, która działała na wielu obszarach, w tym w przemyt narkotyków i materiałów wybuchowych. Byli to ludzie z dużym doświadczeniem i zdolnościami, którzy przez wiele lat unikali aresztowania. Sprawcy zostali aresztowani i postawieni przed sądem. Proces był skomplikowany ze względu na liczne zarzuty, w tym morderstwo policjantów, nielegalny przewóz substancji chemicznych oraz działalność przestępczą zorganizowanej grupy. Ostatecznie zostali skazani na długoletnie więzienie bez możliwości warunkowego zwolnienia. Autoryzował: @Mlonskyy
  9. 1. Najlepszy Support: Nominowani: @Magik_4 2. Najlepszy Moderator: Nominowani: @Polixon @Sheeker @MateuszXQ 3. Najlepszy Administrator: Nominowani: @Byialy* @Halloween.ksg 4. Najlepszy Starszy Administrator: Nominowani: @Kubula 5. Najlepszy: Administrator RCON: Nominowani: @Bilu.sus @LuKi16 6. Eventowiec miesiąca: Nominowani: @kzedo @Grabi. @Magik_4 7. Najlepsza Frakcja: Nominowani: TSA 8. Najlepszy pracownik Frakcji: Nominowani: @vickyxo @kayegoshii @Pamefloxe 9. Najlepszy Biznes: Nominowani: Redakcja 4Life News 10. Najlepszy Pracownik Biznesu: Nominowani: @Patryk99 11. Najlepszy Lider: Nominowani: @Hubs* 12. Najlepsza Organizacja:  Nominowani: Gangsta's Paradise 13. Najbogatszy Gracz: @PerkuleZ. 14. Najlepszy rozmówca na chacie globalnym (/g): @RKS.Doli|Male>Duze 15. Najlepsza aktualizacja na serwerze: Airpost
  10. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  11. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  12. Witajcie drodzy czytelnicy, z tej strony Reporter Specjalista @Patryk99 oraz Starszy Redaktor @Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. W dzisiejszym materiale przedstawimy Wam jedną z cięższych spraw, które prowadził wydział kryminalny. Prolog: Podczas rozprawy seryjnego mordercy Frisk-a Maurik dochodzi do nagłego wejścia uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn. Napastnicy zastrzelili sędzie, kolejno zamordowali prawników, a na samym końcu wszystkich oprócz oskarżonego, którego porwali i uciekli wyjściem ewakuacyjnym. Naczelnik Wydziału Kryminalnego Robert Szwor do sprawy przydzielił Aspiranta Gabora Mikołajowskiego oraz Starszego Aspiranta Oktawiana Karolczaka. Robert rozkazał swoim ludziom udać się do magazynu, w celu odbioru kamizelek kuloodpornych, po czym kolejno mają udać się na sygnałach dźwiękowych i świetlnych do Sądu w San Fierro. Niespełna piętnaście minut później detektywi byli na miejscu, w którym doszło do rzeźni. Gabon wraz z Oktawianem weszli do środka, gdzie udali się do sali rozpraw, w którym doszło do incydentu, gdzie pracował już patolog sądowy oraz technik kryminalistyki Jan Wójcik. Patolog poinformowała agentów, iż wszyscy zmarli na miejscu. Kilka minut później denaci zostali zabrani do prosektorium, gdzie przejdą dokładną sekcję zwłok. Mężczyźni włożyli ochraniacze na buty, po czym weszli do środka, w którym miejscu Janek zabezpieczał wszystkie możliwe ślady. Technik Kryminalistyki poinformował, iż znalazł sporą ilość łusek z broni palnej, jednak nie odkrył żadnych linii papilarnych. Detektywi udali się do pokoju, w którym ochrona obiektu szykowała nagrania z sali rozpraw wraz z korytarzem. Po odpaleniu nagrań Gabor wraz z Oktawianem ujrzeli, jak do pokoju wbiegli uzbrojeni napastnicy, a chwile później znikają z nagrania. Specjaliści skontaktowali się z informatykiem Darkiem, aby ten sprawdził kamery z okolicy sądu. Gdy informatyk sprawdzał kamery, detektywi oczekiwali na informacje z terenu owego budynku w San Fierro. Nagle Darek oddzwonił do członków wydziału i poinformował, iż kilkanaście minut po zbrodni spod sądu wyjechał van. Dariusz od razu przekazał, że pojazd należy do nijakiego Maksymiliana Kołodziejczyka, który odsiedział 4 lata więzienia za napad na osiedlowy sklep. Telefon podejrzanego niestety był wyłączony i niedostępny. Oktawian wraz z partnerem udali się na podane przez specjalistę miejsce zamieszkania wyżej wspomnianego podejrzanego, w celu obserwacji lub zatrzymania oponenta. Po 30 minutach detektywi dotarli pod dom Kołodziejczyka, jednakże całe podwórze zostało już zabezpieczone policyjną taśmą. Oktawian z Gaborem okazali legitymację służbową i poprosili o zawołanie dowódcy akcji. Po chwili przyszła do nich osoba, która dowodziła akcją i poinformowała agentów, iż sąsiedzi wykonali telefon, gdyż słyszeli odgłosy kłótni, a po krótkiej chwili strzały. Po dojeździe służby mundurowe weszły do środka, jednak nikogo tam nie znaleźli, oprócz sporej ilości krwi na drewnianym parkiecie oraz odpryskach na ścianach. Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego poinformowali o przejęciu budynku, ponieważ właśnie tu zamieszkiwał podejrzany recydywista. Mundurowi odjechali z miejsca, natomiast specjaliści wezwali na miejsce technika kryminalistyki Janka Kowalskiego, aby ten zabezpieczył owe ślady. Po niespełna 2 godzinach Janek zakończył zabezpieczanie śladów dowodowych, które po powrocie zaczął badać. Naczelnik zdecydował, iż kolaboranci mają udać się do domów, w celu odpoczynku, jednakże nazajutrz mają się stawić z samego rana. Następnego dnia Oktawian z Gaborem stawili się na bazie, kolejno udali się do informatyka, który ukazał im Maksymiliana Kołodziejczyka. Po rozmowie z informatykiem kolaboranci udali się do swojego pokoju, gdzie oczekiwali na nich patolog sądowa oraz Janek. Po wejściu patolog poinformowała, iż wszyscy zostali zastrzeleni z broni krótkiej z tłumikiem, a Janek przekazał, iż analiza śladów wykazała, iż krew należy do osoby, której nie ma w policyjnej bazie danych, a zabezpieczone łuski zostały wykorzystane w kilku większych zdarzeniach, które polegały na odbiciu więźniów z konwoju, z rozpraw sądowych lub zakładów karnych. Wszystkie ze spraw zostały umorzone, gdyż nie mogli znaleźć sprawców. Specjaliści skontaktowali się ze swoimi informatorami, którzy mają dowiedzieć się coś na temat porywaczy. Kilka godzin później jeden z informatorów skontaktował się z Gaborem Mikołajewskim, który poinformował, że przestępcy będą chcieli następnego dnia zniszczyć dowody, które mogą ich zrujnować i wszystko będzie dokonywane w zakładzie pogrzebowym w Los Santos, a swoją kryjówkę mają w dzielnicy El Corona w kilku domach. Po tych informacjach Gabor pobiegł do partnera i poinformował go, że wie gdzie, prawdopodobnie ukrywają się porywacze. Mężczyźni udali się do naczelnika, któremu przekazali o informacjach od jednego z zaufanych szpiegów policyjnych. Gabor z Oktawianem udali się do magazynu, gdzie zostali wyposażeni w kamizelki kuloodporne, a następnie pojechali pod adres, gdzie mają ukrywać się przestępcy. Po ponad 20 minutach funkcjonariusze wydziału kryminalnego dojechali pod podany adres, gdzie zauważyli vana należącego do Maksymiliana Kołodziejczyka. Oktawian zadzwonił do naczelnika, aby ten wysłał do nich wsparcie jednostek specjalnych. Chwile później na miejsce dojechało wsparcie jednostek SPKP, które ustawiło się przy drzwiach wejściowych do jedynego dostępnego budynku mieszkalnego. Antyterroryści uchylili drzwi, po czym wrzucili granat hukowy i weszli do wnętrza meliny. Wewnątrz budynku znaleziono czterech mężczyzn oraz jednego, który leżał nieprzytomny przy ścianie. Po sprawdzeniu funkcji życiowych ten był zimny, czyli zmarł, kolejno został on okryty folią NRC. Na miejsce został wezwany koroner, który zabrał denata na sekcje zwłok. Później jednostki sprawdziły osobne budynki, gdzie znaleziono uprowadzonych przestępców. W sprawie zatrzymanych porywaczy toczy się dodatkowe śledztwo wyjaśniające. Udało nam się przeprowadzić wywiad ze Starszym Aspirantem Oktawianem Karolczakiem - zapraszam do przeczytania! R - Redaktor O - Oktawian Karolczak R: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Czy jest Pan w stanie udzielić odpowiedzi na kilka pytań dotyczących ostatniego wydarzenia w sądzie San Fierro? O: Witaj, akurat mam chwilę czasu. Co chciałbyś wiedzieć? R: Może na początek, jak udało wam się zatrzymać grupę przestępców? O: Wszystko dzięki pełnemu profesjonalizmu ze strony całego wydziału i pełnego poświęcenia. W śledztwie udało nam się zdobyć informację, które jak się okazało, doprowadziły nas wprost do kryminalistów, których poszukiwaliśmy. R: Jak udało się wam zdobyć te informacje? O: Takiej informacji niestety nie mogę udzielić, mogę tylko powiedzieć, że wymagało to dużo ciężkiej pracy z naszej strony, jak i naszych kolegów ze służby. R: Czy doszło do jakichś trudności podczas zatrzymania? O: Zatrzymanie przebiegło sprawnie, oddział antyterrorystyczny szybko i sprawnie uporał się z zagrożeniem bez żadnych ofiar. R: Świetnie, w takim razie dziękuje za wywiad, życzę Panu miłego dnia. O: Dziękuję, również życzę Panu miłego dnia. Autoryzował: @Mefju4
  13. Witajcie drodzy czytelnicy, z tej strony Reporter Specjalista @Patryk99 oraz Starszy Redaktor @Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Zapraszamy do przeczytania kolejnego artykułu z naszej strony! Prolog: Podczas spotkania funkcjonariuszy wydziału kryminalnego, każdy z nich dostał wiadomość z linkiem. Po uruchomieniu wyskoczyło im nagranie na żywo, na którym zauważono poszukiwanych przez cały świat przestępców. Naczelnik zdecydował, iż sprawą zajmie się cały wydział. Śledczy udali się do Darka, kolejno przekazali mu ów link, ten zaczął próbować namierzyć, niestety przestępca dobrze zablokował wiadomość. Tego samego dnia Inspektor Bazyl Maciejak, Podkomisarz Milan Fidora, Komisarz Julian Mina, Komisarz Ignacy Napelicz skontaktowali się ze swoimi informatorami i poprosili, aby Ci zaczęli zbierać informację na temat wiadomości, która do nich wpłynęła. Gdy informatorzy zbierali informacje, wydział zaczął sprawdzać osoby, które znalazły się na nagraniu. Funkcjonariusze ustalili, iż przestępcami są seryjni mordercy, gwałciciele, szefowie zorganizowanych grup przestępczych oraz inni groźni recydywiści. Nagle do Inspektora Bazyla Maciejaka skontaktowali się informatorzy i poprosili o spotkanie, kilka godzin później jeden z członków wydziału dostał bardzo ważne informacje. Detektyw zadzwonił do swoich partnerów i poinformował ich o nowych ustaleniach, iż podobno przestępcy są przetrzymywani w warsztacie tuningowym w Los Santos na Commerce. Po tej informacji kolaboranci udali się do magazynu, gdzie założyli kuloodporne kamizelki i udali się pod możliwą kryjówkę porywacza lub kilku porywaczy, w celu obserwacji. Agenci specjalni wezwali wsparcie jednostek specjalnych, gdy te podjechały, funkcjonariusze zdecydowali, iż wejdą do wnętrza. Specjaliści do zwalczania przestępczości powoli podeszli do drzwi garażowych, kolejno uchylili je i wrzucili granat hukowo-bombowy. Po wrzuceniu ładunku wybuchowego śledczy wbiegli do wnętrza, po czym zabezpieczyli miejsce przestępstwa. Niestety nie odnaleziono tam porwanych ani możliwych porywaczy. Naczelnik wydziału poinformował, iż detektywi zajmujący się sprawą mają udać się do swoich domów, w celu zregenerowania sił i spotykają następnego dnia z samego rana. Dzień później śledczy spotkali się w pokoju konferencyjnym, kolejno zdecydowali, że poczekają na wiadomości od informatorów, a w tym samym czasie będą sprawdzali współpracowników porwanych. Komisarz Julian Mina dostał cynk od swojego zaufanego informatora, który poprosił o ważne spotkanie. Detektyw wsiadł do nieoznakowanego radiowozu, kolejno udał się na ustalone miejsce spotkania. Kilka minut później do auta wsiadł informator i przekazał mu lokalizacje, gdzie mogą ukrywać się porywacze, jak i dał ich dane osobowe. Po spotkaniu Julian wrócił na fabrykę, gdzie zdyszany wbiegł do pokoju konferencyjnego i od razu podał cztery nazwiska. W tym samym momencie Podkomisarz Milan Fidora usiadł i wpisał dane osobowe, które podał jeden z jego kolegów. Zdziwiony Podkomisarz wrzucił owe dane na ścianę i poinformował, iż mogą być oni porywaczami. Wydział Kryminalny podzielił się w mniejsze grupki, kolejno ustalili sobie lokalizacje, do których będą dokonywać nalotów wraz ze wsparciem. Dwie godziny później służby mundurowe dokonały wejścia do podanych lokalizacji, jak się okazało, w jednym z opuszczonych budynków zauważono przestępców, przez co doszło do strzelaniny. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a porywacze zostali zatrzymani, natomiast recydywiści zostali opatrzeni i zabrani do Szpitalnego Więzienia, w celu hospitalizacji. Niestety w miejscu, gdzie ukrywani byli groźni przestępcy, nie znaleziono trzech mężczyzn. Na miejsce zdarzenia został wezwany technik kryminalistyki oraz patolog, kolejno zabezpieczyli miejsce zdarzenia oraz podwórze, niestety na zewnątrz znaleziono trzy zmasakrowane ciała. Sprawą porywaczy oraz porwanych przejął inny wydział. Specjalnie dla naszych czytelników Redakcji 4Life News udało nam się zdobyć kilka odpowiedzi na pytania dotyczące owego morderstwa. Specjalnie dla was - wywiad z Inspektorem Bazylem Maciejakiem! R - Redaktor I - Inspektor Police Department R: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk_ z Redakcji 4Life News. Czy jest Pan w stanie udzielić odpowiedzi na kilka pytań dotyczących ostatniego zatrzymania grupy przestępców? I: Dzień dobry, jasne mogę poświęcić chwile czasu na twoje pytania. R: W takim razie na początek, udało wam się zatrzymać dosyć dużą grupę przestępców. Jak udało wam się dorwać tylu kryminalistów jednocześnie? I: Szczerze mówiąc… Sprawa była bardzo dziwna i skomplikowana. Taki sukces udało nam się osiągnąć dzięki dobrej współpracy i profesjonalizmowi naszych ludzi. R: Jak w ogóle dowiedzieliście się o prawdopodobnym miejscu pobytu przestępców? I: Do kilku funkcjonariuszy dotarł link z nagraniem na żywo, na którym zobaczyć można było ludzi, którzy są poszukiwani przez służby prawie na całym świecie. Doszło tu do prawdopodobnego wymierzenia sprawiedliwości na własną rękę, ponieważ poszukiwanie zostali porwani przez inną grupę mężczyzn, niestety, póki co są to tylko nasze domysły. R: Kto znajdował się w grupie zatrzymanych? I: Było tam pięciu recydywistów, w tym mordercy, gwałciciele czy liderzy grup przestępczych oraz czterech nieznanych nam wcześniej mężczyzn. R: Jak doszło do zatrzymania? I: Udało nam się namierzyć prawdopodobne miejsce przebywania przestępców, po przybyciu na miejsce wraz z grupą antyterrorystyczną doszło do strzelaniny, z której na szczęście każdy wyszedł cały. Do wymiany ognia doszło między służbami a czwórką uzbrojonych mężczyzn, ku zdziwieniu reszta znanych nam osób siedziała zakneblowana na ziemi magazynu. Niestety po zabezpieczeniu i przeszukaniu terenu okazało się, że znajdują się tam jeszcze trzy zmasakrowane ciała reszty recydywistów. R: W jakim stanie znajdowała się reszta porwanych? I: Nie byli oni w najlepszym stanie, na pierwszy rzut oka można było zobaczyć na nich dużą ilość krwi i wszelkiego rodzaju ran, jednak ich stan był stabilny. R: Jakie kroki zostały podjęte w stosunku do zatrzymanych? I: Po zatrzymaniu wszyscy zostali przesłuchani i doprowadzeni do tymczasowego aresztu w związku z wagą sprawy. Grupa porwanych mężczyzn trafiła jeszcze do szpitalnego więzienia w celach hospitalizacji. Aktualnie sprawa jest w toku, nie mogę udzielić więcej informacji. R: W porządku, w takim razie dziękuje bardzo za wywiad i życzę panu miłego dnia. I: Nie ma problemu, dziękuję i również miłego dnia panu życzę. Autoryzował: @Polixon
  14. Dzień dobry, Starszy Redaktor @Kvmykk__, Redakcja 4Life News. Zapraszam do przeczytania relacji z dzisiejszego pożaru fabryki na dzielnicy Whitewood Estates, Las Venturas. Dnia 16.09.2023 w godzinach wieczornych do Stanowiska Kierowania w Los Santos wpłynęło zgłoszenie o pożarze w Las Venturas, na dzielnicy Whitewood Estates. Dokładnie o godzinie 18:10 strażacy dostali informacje o wybuchu pożaru magazynu wraz z dachem budynku. Na miejsce natychmiast zostały zadysponowane zastępy 251[L] jak i 401[52] z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr. 1 w Los Santos. Po przybyciu na miejsce zdarzenia strażacy potwierdzili zgłoszenie oraz przystąpili do działań gaśniczych. Zaczynając od gaszenia dachu, po udanej akcji dwie grupy ratowników przemieściły się do wnętrza budynku, aby zażegnać pożar i tam. Akcja nie była prosta ze względu na strasznie ograniczoną przestrzeń w środku budynku, dodatkowo gaszenie dachu na takiej wysokości też stanowi problem. Mimo to nasi strażacy doskonale poradzili sobie z wyzwaniem i z pełnym profesjonalizmem opanowali oraz pozbyli się zagrożenia. Podczas akcji nikt nie ucierpiał, aktualnie technicy wraz z jednostką S.A. Police Department prowadzą dochodzenie w sprawie ewentualnego podpalenia fabryki. Udało mi się przeprowadzić wywiad z Dowódcą akcji ratowniczej, Strażakiem @Starosta. Zapraszam do przeczytania! K - Kvmykk__ S - Starosta K: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Czy jest Pan w stanie udzielić wywiadu na temat ostatniego pożaru w dzielnicy Whitewood Estates, Las Venturas? S: Dzień dobry, tutaj Strażak Starosta z San Andres Fire Department. Z przyjemnością udzielę Państwu informacji na temat zaistniałego pożaru, oczywiście zachowując wymagane tajemnice służbowe. K: Świetnie, zatem może na początek, kiedy otrzymaliście zgłoszenie i jakiej było ono treści? S: Zgłoszenie dotarło do nas około godziny 18:10. W treści zgłoszenia poinformowano nas o wybuchu pożaru zarówno wewnątrz magazynu, jak i na dachu budynku w dzielnicy Whitewood Estates Las Venturas K: Jakie zastępy zadysponowano do akcji oraz jakie kroki podjęto po przybyciu na miejsce? S: Na miejsce zdarzenia od razu zostały skierowane nasze jednostki 251[L]25 oraz 401[52]. Po przybyciu na miejsce nasi ratownicy należycie zabezpieczeni natychmiast przystąpili do działań gaśniczych na dachu. Po skutecznym ugaszeniu ognia na dachu dwie grupy ratowników przeszły do wnętrza budynku. Na szczęście nie było nikogo w środku, ponieważ ta fabryka nieczynna jest w soboty. K: Czy napotkaliście jakieś trudności podczas akcji ratowniczej? S: W trakcie akcji ratowniczo-gaśniczej napotkaliśmy pewne trudności, takie jak duża wysokość budynku oraz ograniczona przestrzeń w jego wnętrzu. Niemniej jednak nasi strażacy z SAFD świetnie sobie poradzili z tymi wyzwaniami. K: Czy na aktualnym etapie wiemy, co było przyczyną pożaru? S: Na obecnym etapie nie dysponujemy jeszcze informacją dotyczącą przyczyny pożaru, to zadanie należy teraz do odpowiednich jednostek policji, które prowadzą dochodzenie w tej sprawie. K: Super, dziękuję za wywiad, życzę miłego dnia. S: Nie ma problemu, dziękuje i również życzę miłego dnia. Autoryzował: @Mlonskyy
  15. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  16. Dzień dobry, Starszy Redaktor @Kvmykk__, Redakcja 4Life News. Zapraszam do przeczytania relacji z dzisiejszego pożaru magazynu w Blueberry. Dnia 16.09.2023 w godzinach wieczornych do Stanowiska Kierowania w Los Santos wpłynęło zgłoszenie o pożarze w hrabstwie Red County, dokładnie w Blueberry. O godzinie 22:41 na miejsce zadysponowano dwa zastępy 401[SA]21 i 401[SA]52 z Jednostki Ratunkowo-Gaśniczej nr. 1 w Los Santos oraz dwa zastępy 251[SA]21, 251[SA]25 ze Szkoły Podoficerskiej S.A. Fire Department. Po przybyciu na miejsce okazało się, że doszło do pożaru budynku, jak i dachu jednego z magazynów. Ewakuowano cały budynek, a następnie strażacy przystąpili do walki z ogniem. Po dłuższym czasie na szczęście udało się ratownikom wygrać z ogniem, a pożar został ugaszony. Nieznane są niestety dalej przyczyny pożaru. Po wstępnych oględzinach strażacy stwierdzili, iż pożar powstał w wyniku błędu któregoś z pracowników magazynu, jednak informację tą potwierdzać już będą technicy wraz z S.A. Police Department. Udało mi się przeprowadzić wywiad z Dowódcą akcji ratowniczej, Strażakiem-elewem @zyrafa. Zapraszam do przeczytania! K - Kvmykk__ Z - zyrafa K: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Czy jest Pan w stanie udzielić wywiadu na temat ostatniego pożaru w Blueberry? Z: Witam, Strażak elew z San Andreas Fire Department. Jestem w stanie udzielić wywiadu co do ostatniego pożaru. K: Świetnie, zatem może na początek, kiedy otrzymaliście zgłoszenie i jakiej było ono treści? Z: O godzinie 22:41 dostaliśmy zgłoszenie od frakcji San Andreas Medical Department o pożarze budynku magazyn w miasteczku Blueberry. K: Jakie zastępy zadysponowano do akcji oraz jakie kroki podjęto po przybyciu na miejsce? Z: Do zdarzenia zostały zadysponowane pojazdy z JRG1 401[SA]21 oraz 401[SA]52, a ze Szkoły Podoficerskiej 251[SA]21, 251[SA]25. Po przybyciu na miejsce podjęliśmy próbę ugaszenia pożaru, która zakończyła się z powodzeniem. K: Czy na aktualnym etapie wiemy, co było przyczyną pożaru? Z: Niestety nie jesteśmy aktualnie w stanie ustalić, co było przyczyną pożaru, najprawdopodobniej była to wina któregoś z pracowników magazynu. K: Super, dziękuję za wywiad, życzę miłego dnia. Z: Dziękuje, również życzę miłego dnia. Autoryzował: @Mefju4
  17. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  18. Witajcie drodzy czytelnicy, z tej strony Reporter Specjalista @Patryk99 oraz Starszy Redaktor @Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Przedstawimy Wam dzisiaj kolejny kryminalny artykuł. Prolog: 18-sto letni Karol Lisiewski wszedł do gabinetu pomocy psychologicznej, kolejno zajrzał do jednego z pokoi i zauważył tam w kałuży krwi panią psycholog. Naczelnik do sprawy przydzielił Inspektora Bazyla Maciejaka oraz Podkomisarza Milana Fidory, kolejni Ci na sygnałach dźwiękowych i świetlnych udali się na miejsce zdarzenia. Po kilku minutach kolaboranci dojechali na adres, w którym doszło do odnalezienia ciała. Funkcjonariusze włożyli ochraniacze na buty i weszli do wnętrza gabinetu pomocy psychologicznej, gdzie udali się do pokoju, w którym doszło do tragedii. Technik kryminalistyki Jan Kowalski poinformował śledczych, że psycholożka popełniła samobójstwo, co potwierdzają ślady, które zdołał zabezpieczyć. Po rozmowie z Jankiem Bazyl z Milanem udali się do patolog sądowej, która poinformowała, że kobieta zastrzeliła się, po czym ukazała zabezpieczoną giwerę. Detektywi poprosili Janka o analizę śladów, a patolog o dokładną sekcję zwłok denatki, ponieważ chcą mieć na papierze, że kobieta sama odebrała sobie życie. Patrol mundurowy zawołał śledczych do pokoju, w którym znajdował się monitoring i ukazał, że ktoś wyciął ponad 10 minut nagrania. Śledczy zabezpieczyli nagrania z kamer, po czym pojechali na fabrykę i dali je Darkowi, aby ten spróbował przywrócić, usunięte części nagrań. Podczas pobytu na komisariacie, Janek oraz Danuta przynieśli sekcję zwłok, oraz kopie analizy odnalezionych dowodów, które wykazały, iż kobieta została wcześniej otruta sporą dawką narkotyków oraz leków, po czym została zastrzelona przez nieznanego napastnika. Dzięki Jankowi śledczy dostali ponad 10 nazwisk, których odciski palców zostały znalezione na krótkiej broni palnej. Tego samego dnia wydział kryminalny zatrzymał 5 osób, których linie papilarne zostały znalezione na broni palnej i zlokalizowano je w bazie policyjnej. Następnego dnia zatrzymani zostali przesłuchani, a Naczelnik Robert Szwor zdecydował, iż zostaną oni na dołku do czasu zakończenia działań dochodzeniowych. Specjaliści udali się do Darka, po czym ten odpalił mu naprawione nagranie video, jak się okazało, kamery uchwyciły twarz mordercy. Informatyk natychmiast wrzucił urywek do programu, który wychwytuje twarze, aplikacja od razu wykazała, że mordercą jest nijaki Patryk Czerwiński pseudonim ,,Rekin”, którego linie papilarne zostały znalezione na broni palnej. Niestety miejsce zamieszkania oraz numer telefonu nie był aktualizowany od 8 miesięcy, przez co szpiedzy poprosili informatora, aby ten popytał na mieście na temat mordercy. Kilka godzin później policyjny informator przekazał, że Rekin jest w ciągłym ruchu, jednak ten śpi w aucie lub wynajętym pokoju w San Andreas. Detektywi zdecydowali, iż będą obserwować pojazd, którym porusza się morderca. Niespełna godzinę później funkcjonariusze namierzyli pojazd Czerwińskiego, po czym podłożyli do niego nadajnik GPS oraz ukrytą kamerę. Gdy Bazyl był w aucie z partnerem, Rekin zjawił się na miejscu i odjechał swoim pojazdem. W tym samym czasie Darek patrzył na trasę Czerwińskiego. Następnego dnia rano, Darek przekazał, iż cały wieczór i noc jeździł tą samą trasą, przez co wydział może zaplanować zatrzymanie mordercy. Bazyl ze swoim partnerem spotkał się z osobą, która będzie dowodziła akcją i przekazała najważniejsze informacje. Kilka godzin później służby mundurowe zablokowały pewny odcinek drogi, kolejno przyszykowali się, jakby podejrzany jechał. 15 minut później Patryk Czerwiński pseudonim ,,Rekin” jechał, a jak zauważył blokadę, gwałtownie zahamował, a dodatkowe jednostki zajechały od tyłu ściganego. Wydział kryminalny wraz ze współpracą oddziału antyterrorystycznego dokonał zatrzymania mordercy Pani Psycholog. Patryk Czerwiński został zabrany do pokoju przesłuchań, gdzie został przesłuchany przez policyjnego profilera, który stwierdził, iż mężczyzna dokonał zabójstwa z zimną krwią. Wydział Kryminalny odniósł naczelnikowi raport ze śledztwa i poinformował, że sprawą owych odcisków zajmie się Centralne Biuro Śledcze. Patryk Czerwiński pseudonim Rekin za morderstwo, fałszerstwo, nielegalne posiadanie broni został skazany przez sąd na karę dożywotniego pozbawienia wolności. W sprawie innych osób z bronią palną toczy się osobne śledztwo. Specjalnie dla naszych czytelników Redakcji 4Life News udało nam się zdobyć kilka odpowiedzi na pytania dotyczące owego morderstwa. Specjalnie dla was - wywiad z Inspektorem Bazylem Maciejakiem! R - Redaktor I - Inspektor Police Department R: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Czy byłby Pan w stanie udzielić krótkiego wywiadu na temat ostatniego morderstwa psychologa? I: Witaj, mogę poświęcić ci chwilę czasu, od czego chciałbyś zacząć? R: Może na początek, jak i kiedy dowiedzieliście się o morderstwie? I: Dokładnie 28 sierpnia w godzinach popołudniowych zostaliśmy przydzieleni do sprawy samobójstwa psycholog w jej gabinecie. Mężczyzna, który przyszedł na umówioną wcześniej wizytę, po wejściu do pokoju zastał już martwą kobietę w kałuży krwi. R: Jakie kroki podjęliście po przyjęciu sprawy? I: Gdy przybyliśmy na miejsce zdarzenia, znajdowali się już tam nasi technicy. Po rozmowie z jednym z techników otrzymaliśmy informacje, iż kobieta popełniła samobójstwo, na co wskazywały wszelkie ślady pozostawione na miejscu. Po niedługim czasie otrzymaliśmy informację od innego patrolu, który odnalazł pewną nieprawidłowość. Okazało się, że podczas sprawdzania kamer, na monitoringu brakuje mniej więcej dziesięciu minut nagrania. Po zabezpieczeniu monitoringu okazało się, że nagrania zostały wycięte, jednak nie zrobili tego profesjonaliści, ponieważ nagranie zostało przywrócone przez naszych ludzi, na którym ukazana była twarz mordercy. Szybko udało nam się odnaleźć sprawcę, po czym wraz z zespołem antyterrorystycznym aresztowaliśmy go. R: Jak zakończyła się sprawa? I: Po aresztowaniu sprawcy, nijaki Patryk Cz. został przesłuchany, a następnie doprowadzony przed sąd. Sędzia za fałszerstwo, posiadanie broni palnej bez zezwolenia oraz morderstwo skazał mordercę na karę dożywotniego pozbawienia wolności. R: Świetnie, to by było na tyle. Dziękuje bardzo za wywiad, życzę miłego dnia. I: Nie ma problemu, również życzę panu miłego dnia. Autoryzował: @Polixon
  19. Dzień dobry, Starszy Redaktor @Kvmykk__, Redakcja 4Life News. Zapraszam do przeczytania relacji z dzisiejszego ataku na przechodnia w Los Santos. Dnia 14.09.2023 w porze wieczornej doszło do ataku nożownika w dzielnicy Commerce w mieście Los Santos. O godzinie 21:30 do Szpitala Specjalistycznego w Las Venturas wpłynęło zgłoszenie o napaści na przechodnia z użyciem broni białej. Na miejsce natychmiastowo został zadysponowany patrol policji z Komendy Głównej Policji w Los Santos oraz Zespół Ratownictwa Medycznego. Po przybyciu na miejsce policja zabezpieczyła miejsce zdarzenia oraz przeszukała teren w poszukiwaniu sprawcy napadu, jednak nie udało znaleźć się żadnego podejrzanego. Gdy na miejsce przybyła karetka pogotowia ratunkowego natychmiastowo przystąpili do opatrywania ran poszkodowanego. Ranny mężczyzna posiadał w brzuchu wiele ran kłutych, jego stan był niestabilny i wymagał natychmiastowego przetransportowania do Szpitala Specjalistycznego w Las Venturas w celu dalszej hospitalizacji. Służby zablokowały całą drogę oraz przygotowali miejsce do lądowania śmigłowca z Lotniczego Pogotowania Ratunkowego. Po chwili na miejscu pojawił się wyżej wspomniany helikopter z LPR, który natychmiastowo przetransportował poszkodowanego do szpitala, gdzie pacjent trafił od razu na blok operacyjny. Aktualnie policja poszukuje sprawcy zdarzenia, nieznane są nawet motywy zdarzenia, więc możliwe jest, że agresor atakuje losowo napotkane osoby, w związku czym San Andreas Police Department apeluje do mieszkańców Los Santos o zachowanie szczególnej ostrożności podczas przemierzania ulic miasta późnymi godzinami. Udało mi się przeprowadzić wywiad z Ratownikiem Dówódcą @IcykDwujeczka. Zapraszam do przeczytania. K - Kvmykk__ I - IcykDwujeczka K: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__, Redakcja 4Life News. Jest w stanie odpowiedzieć Pan na parę pytań dotyczących ostatniego ataku nożownika w dzielnicy Commerce? I: Witam z tej strony Ratownik dowódca IcykDwujeczka, z chęcią odpowiem na twoje pytania. K: Także może na początek, kiedy otrzymaliście zgłoszenie i jakiej było ono treści? I: Zgłoszenie dostaliśmy o 21:30, treść zgłoszenia informowała o poszkodowanym z ranami kłutymi bronią białą. K: W jakim stanie znajdował się poszkodowany, gdy przybyliście na miejsce? I: Poszkodowany posiadał parametry życiowe, jednak posiadał on też wiele głębokich ran kłutych w brzuchu. K: Jakie działania podjęliście oraz w jakim stanie znajduję się aktualnie poszkodowany? I: Po stwierdzeniu urazów niezwłocznie poinformowaliśmy Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, o ich potrzebie na miejscu. Wylądował on na miejscu zdarzenia na dzielnicy Commerce, po czym przetransportował poszkodowanego do Szpitala Specjalistycznego w Las Venturas. Poszkodowany przeszedł ciężką operację, natomiast jest on już w dobrym stanie. K: Super, dziękuje bardzo za wywiad, życzę miłego dnia! I: Również dziękuję za wywiad, wzajemnie życzę miłego dnia. Autoryzował: @Mefju4
  20. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  21. Dzień dobry, Starszy Redaktor @Kvmykk__, Redakcja 4Life News. Zapraszam do przeczytania artykułu o napadzie na najbardziej znanego jubilera w Los Santos. Yars Jewelry - główny bohater dzisiejszego artykułu. Znany na całą skalę San Andreas jubiler, który położony jest w Los Santos, w dzielnicy Commerce - tak zwanej dzielnicy handlowej. Ów sklepik od lat cieszył się pozytywną renomą, nie pozornie mały budynek skrywał w sobie wiele skarbów. Do Los Santos ludzie przyjeżdżali specjalnie z całego stanu, aby tylko móc zakupić biżuterię najlepszej możliwej jakości. Niestety nieszczęścia chodzą parami, tak ogromny sukces musiał zwiastować też coś nieprzyjemnego. Dokładnie dnia 15 września 2023 roku doszło do napadu na zakład jubilerski umiejscowiony na dzielnicy Commerce w Los Santos. W godzinach wieczornych mniej więcej godzinę bądź dwie przed zamknięciem do sklepu weszło dwóch zamaskowanych mężczyzn z torbami. W środku lokalu znajdował się wtedy właściciel punktu oraz jeden klient, który przyszedł tutaj, aby zakupić pierścionek zaręczony dla swojej żony. Nikt nie przypuszczał, że ten wieczór, który miał się okazać jednym z najważniejszych dla mężczyzny, zapamięta do końca życia - tylko akurat nie z tej dobrej strony. Po wejściu do budynku zamaskowani mężczyźni wyciągnęli z pasa broń krótką, a następnie wycelowali do klienta, jak i szefa interesu z rozkazem opróżnienia kasy i pakowania pieniędzy do torby. Jeden napastnik cały czas celował do bezbronnych mężczyzn, a drugi zajął się kradzieżą reszty kosztowności z wystaw. Gdy złotnik spakował już do torby wszystkie pieniądze, które posiadał w kasie miał już tylko jedyne wyjście - patrzeć jak złodzieje okradają go z jego majątku i wszystkich kosztowności, które znajdowały się w salonie. W pewnym momencie do głowy mężczyzny wpadł pomysł, aby aktywować alarm, który natychmiastowo informuje policję o zagrożeniu. Nie myśląc nad tym dłużej, rzucił się w kierunku przycisku, który ma za zadanie włączyć w sklepie alarm. Niestety nie zakończyło się to powodzeniem, agresor szybko zareagował na tę próbę, po czym podbiegł do faceta i uderzył go rękojeścią broni w skroń czaszki. Kasjer upadł na ziemie z widocznym krwotokiem. W tej sytuacji napastnicy nie mieli już dużo czasu i musieli jak najszybciej uciekać z miejsca zdarzenia. Drugi z przestępców kończył już zbierać łup i gdy już za chwilę mieli opuszczać budynek, stało się coś niespodziewanego. Obok dzielnicy handlowej Commerce znajduję się Pershing Square, na którym stoi Główna Komenda Policji w Los Santos. Pech chciał, że akurat przed sklepem przejeżdżał patrol policji, który zainteresował się nieprawidłowo zaparkowanym pojazdem przed jubilerem. Napastnicy od razu zauważyli migające światła, które błyskały za szybami pomieszczenia. Przerażeniu bandyci, działając pod wpływem emocji i adrenaliny postanowili wziąć klienta jubilera jako zakładnika. Przechodząc od słów do czynu, przyłożyli mu broń do skroni, po czym wszyscy opuścili salon, kierując się w stronę swojego pojazdu. Napastnicy działali bez głębszego planu w wielkim pośpiechu, popełniając przy tym masę błędów, które mogły kosztować ich życie i wolność. Mimo to szczęście sprzyjało bandytom, na miejscu był tylko jeden patrol, więc dalej posiadali oni duże szanse na ucieczkę. Po wyjściu z saloniku jubilerskiego oddali trzy strzały z broni palnej w powietrze, po czym wrzucili torby do pojazdu i zaczęli nim uciekać. Na radiu Police Department natychmiastowo pojawiła się informacja o strzałach w kierunku funkcjonariuszy PD, a za napastnikami rozpoczęto pościg. Drugi patrol, który pojawił się na miejscu, został tam, aby zabezpieczyć miejsce napadu i oczekiwać na techników. Gdy funkcjonariusz z drugiego patrolu wszedł do środka, jego oczom ukazał się ranny właściciel salonu. Natychmiastowo na miejsce zadysponowano karetkę, aby udzielić mu pomocy. Mężczyzna leżał już w dużej kałuży krwi, jednak po sprawdzeniu funkcji życiowych przez policjanta dalej był wyczuwalny u niego puls i oddech. Funkcjonariusz zabezpieczył ranę i oczekiwał na wsparcie zespołu medycznego. Wracając do napastników - szczęście nie sprzyjało im za długo. Pościg zakończył się wręcz w sposób komiczny. Gdy bandyci opuścili Los Santos i uciekali dalej w kierunku San Fierro, nieopodal Beacon Hill w hrabstwie Flint County pojazd nagle zatrzymał się na środku drogi. Poszukiwani zostali otoczeni przez dokładnie siedem radiowozów, a następnie opuścili samochód z rękoma uniesionymi w górze. Jak się okazało - ich decyzją był brak paliwa w pojeździe. Policja od razu zneutralizowała agresorów oraz zabezpieczyła łup, jak i porwanego zakładnika. Mężczyzna, który został porwany, został przewieziony do szpitala na obdukcje ciała, aby stwierdzić, czy nie doszło do żadnych urazów podczas całej akcji, jednak poszkodowany był cały i zdrowy, więc został on wypuszczony i poproszony o pojawienie się następnego dnia na komendzie głównej w celu złożenia zeznań. Mniej szczęścia posiadał jednak drugi poszkodowany, który został uderzony w głowę podczas napadu. Jak się później okazało, doszło do poważnych urazów wewnątrz czaszki, wskutek czego ranny poniósł później śmierć w szpitalu. Aktualnie aresztowani otrzymali zarzuty rozboju z bronią palną, porwaniu oraz morderstwa, za co grozi nawet dożywocie osobie, która zadała cios dla właściciela Yars Jewelry. Udało się przeprowadzić mi wywiad z funkcjonariuszem, który zajmował się sprawą - zachęcam do przeczytania. K - Kvmykk_ F - Funkcjonariusz Police Depatment K: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News, czy jest Pan w stanie odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących ostatniego napadu na jubilera w dzielnicy Commerce, Los Santos? F: Witaj, mam chwilę czasu, mogę odpowiedzieć na twoje pytania. K: Świetnie, zatem kto poinformował was o napadzie i jakie działania podjęliście? F: Podejrzenie napadu zauważył jeden z patroli, który przemieszczał się po ulicach Los Santos. Po zatrzymaniu się radiowozu na miejscu przypuszczenia okazały się słuszne. Po chwili napad został potwierdzony oraz na radiu pojawiła się informacja o tym, że napastnicy są uzbrojeni w broń palną, z której oddali strzały w kierunku funkcjonariuszy. K: Jak udało wam się złapać przestępców? F: Podczas pościgu napastnikom skończyło się paliwo w pojeździe. Nasi funkcjonariusze natychmiastowo aresztowali rozbójników i wszystko dokładnie zabezpieczyli. K: Wiadomo już, co grozi napastnikom za ich czyny? F: Na ten temat niestety nie mogę się jeszcze wypowiedzieć ze względu na dobro sprawy. K: W porządku, w takim razie to wszystko, dziękuje bardzo za wywiad, życzę miłego dnia. F: Nie ma problemu, również życzę panu miłego dnia. Dziękuje za przeczytanie artykułu, zachęcam do zostawienia serduszka i opinii w komentarzu! Autoryzował: @Mefju4
  22. Dzień dobry, Starszy Redaktor @Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Zapraszam do przeczytania artykułu o największej firmie dostawczej w San Andreas - Transmax Express. Zdecydowanie każdy mieszkaniec hrabstwa Bone County, miasta Las Venturas i okolic zna historie kopalni ulokowanej w Hunter Quarry. W latach 90' kopalnia tętniła życiem, wydobywano z niej masę surowców, które zaopatrywały miasto i przynosiły zyski. W roku 2003 doszło tam do wypadku, w wyniku czego śmierć poniosło 12 górników, w związku z czym została ona zamknięta bez podania przyczyny. Teren został odpowiednio zabezpieczony oraz zamknięty, niestety jednak nigdy nie zatrudniono tam ochrony, w związku z czym na teren kopalni mógł wstąpić w zasadzie każdy. W ostatnich latach w tym rejonie wzrosła liczba osuwisk skalnych, tworząc ogromne zagrożenie dla ludzi, którzy przychodzili pozwiedzać tereny opuszczonej kopalni. Osuwiska głównie związane są z ukształtowaniem terenu, skały mają zróżnicowaną wytrzymałość, co powoduje występowanie potencjalnych słabych punktów, gdzie osuwiska mają swój początek. Dodatkowo opady deszczu, które w ostatnich latach w intensywny sposób zwiększyły wilgotność owego gruntu, przyczyniły się do zmniejszenia stabilności skał. Teren ten stał się bardzo niebezpieczny, jednak nie stanowiło to przeszkody dla ekipy, która przeprowadzała urbexy w stanie San Andreas. Grupa młodych ludzi udała się na zwiedzanie terenów wyżej wymienionej starej kopalni. Weszli na teren Hunter Quarry niezauważeni zupełnie przez nikogo, co jak się okazało było później ogromnym błędem z ich strony. Czterech młodych chłopaków zaczęło zwiedzać teren kopalni, jednak na początku musieli zejść na sam dół kamieniołomu, aby dostać się do ciekawszych miejsc. Sama droga na dół nie zajęła im więcej niż dwadzieścia minut. Po przybyciu na sam dół im oczom ukazały się stare maszyny i budynki, które zostały porzucone i pozostawione po wcześniejszych wypadkach. Podczas eksplorowania lokacji diametralnie zmieniła się pogoda, zerwał się duży wiatr oraz zaczął padać deszcz. Po chwili z góry kamieniołomu zaczęły spadać kamienie, a z czasem coraz większe głazy. Podczas zwiedzania jednego z budynków na grupę chłopaków spadł jeden z większych kamieni, który zablokował im wyjście z budynku. Czwórka młodzieży utknęła sama, w opuszczonym kamieniołomie bez możliwości wyjścia. Podejmowali próbę wyważenia drzwi, jednak skała zablokowała ich na dobre. Ostatnią nadzieją było szukanie drugiego wyjścia wewnątrz budowli. Jak pomyśleli, tak też zrobili. Na całe szczęście byli przygotowani i posiadali przy sobie latarki. Budynek prowadził do opuszczonych szybów wewnątrz kopalni. Droga powrotna była już utrudniona, dodatkowo trudne warunki wewnątrz nie pomagały nikomu w znalezieniu wyjścia. Ponownie jedynym możliwym wyjściem było wejście do szybu kopalnianego z nadzieją, że gdzieś tam będzie znajdować się wyjście z kopalni. W tamtym momencie ich jedynym marzeniem było opuszczenie terenu Hunter Quarry i nie myśleli o niczym innym. Zdecydowali się dalej przeszukiwać tunel, niestety jednak po ponad piętnastu minutach drogi okazało się, że szyb, którym wędrują, jest zasypany i nie ma z niego wyjścia. W tym momencie zaczęła pojawiać się panika. Zmuszeni byli cofnąć się do punktu wyjścia i próbowania wezwania pomocy. Droga powrotna była ciężka, szyb był ciasny i w dodatku zalany oraz ciemny. Podczas drogi powrotnej okazało się, że ominęli jedno z rozwidleń w środku kopalni. Z racji, że nie mieli innej opcji, postanowili sprawdzić też ową drogę. Przemierzając ostatni tunel, okazało się, że był to dobry pomysł, ponieważ po prawie dziesięciu minutach ujrzeli światło, które prawdopodobnie dochodziło z zewnątrz. Grupa nastolatków zaczęła dosłownie biec w kierunku światła, z nadzieją, że doprowadzi ich to do wyjścia. Mieli dużo szczęścia, droga zaprowadziła ich wprost do wyjścia. Mimo iż wyjście zostało odnalezione, było ono również częściowo zasypane. Po chwili prób przemieszczenia resztek gruzu, który blokował wyjście, udało się im opuścić kopalnie. Wszyscy odetchnęli i ucieszyli się, że mogą już spokojnie wracać do domu. Nie tracąc czasu, zaczęli przemieszczać się w kierunku opuszczenia kopalni. Podczas ucieczki z kamieniołomu ponownie zaczęły się zsypywać skały z góry klifu. Grupa przyspieszyła bieg i zaczęła jak najszybciej uciekać z owego miejsca. Niestety podczas ucieczki jeden z chłopaków został raniony gruzem, który spadł z wysokości. Każdy usłyszał nagły krzyk, po czym wszyscy zatrzymali się w miejscu. Przeczekali chwilę, a gdy sytuacja się uspokoiła podbiegli szybko do chłopaka, aby zobaczyć, w jakim jest stanie. Jak się okazało, chłopak niestety stracił przytomność, a z jego głowy można było ujrzeć spływająca krew. Reszta grupy natychmiastowo udzieliła mu pomocy, tamując krwawienie i wyciągając go spod gruzu. W tym momencie nie mieli już wyjścia i zmuszeni byli wezwać pomoc. Zadzwonili na numer alarmowy i została im tylko jedna opcja - oczekiwać na pomoc. Po mniej więcej piętnastu minutach na miejscu pojawił się śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a po chwili patrol policji. Poszkodowany został od razu przetransportowany do śmigłowca, a następnie do szpitala w Las Venturas, gdzie ratownicy medyczni mogli udzielić mu dalszej pomocy. Reszta chłopaków została ewakuowana z kamieniołomu, a następnie zostali przetransportowani na komisariat policji w Los Santos. Złożyli tam zeznania, po czym zostali zwolnieni. Aktualnie oczekują na zarzuty, grozi im kara w postaci grzywny bądź w gorszej opcji areszt. Poszkodowany chłopak miał wiele szczęścia, został tylko raniony niewielkim kamieniem, który akurat spadał razem z kupą gruzu, jak i zdecydowanie większymi kamieniami. Mimo krwotoku z czaszki nie doszło do uszkodzeń mózgu, więc jego życiu już nic nie zagraża. Udało mi się przeprowadzić wywiad z funkcjonariuszem Police Department, który był na miejscu i zajmował się akcją. K - Kvmykk_ F - Funkcjonariusz PD K: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News, czy ma Pan możliwości udzielić kilku odpowiedzi na pytania dotyczące ostatniego wydarzenia, które miało miejsce w kopalni Hunter Quarry? F: Witam, zapewne chodzi ci o sytuacje z grupą młodzieży, która wtargnęła na teren kopalni. Oczywiście mogę poświęcić ci chwilę, słucham twoich pytań. K: Bardzo się cieszę, zatem kiedy otrzymaliście wezwanie i czego ono dotyczyło? F: W godzinach wieczornych wczorajszego dnia otrzymaliśmy telefon. Ze słuchawki można było usłyszeć zdenerwowany męski głos, który po chwili w dużych nerwach przekazał nam, że wraz z grupą innych chłopaków utknęli w kopalni, gdzie doszło do osuwisk oraz jeden z ich został poszkodowany. Natychmiastowo na miejsce został zadysponowany patrol z naszej jednostki oraz zespół ratownictwa medycznego. K: Rozumiem, jak wyglądała sytuacja po przybyciu na miejsce? F: Przed nami na miejsce jako pierwszy przybył helikopter z jednostki Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do naszych obowiązków należało wyciągnięcie grupy z niebezpieczeństwa, a następnie odpowiednie zajęcie się nimi. K: W porządku, czy zatrzymanym zostały przedstawione zarzuty? F: Przede wszystkim nie są oni już zatrzymani, po przybyciu na komendę i złożeniu zeznań zostali oni od razu zwolnieni do domów. Aktualnie toczy się śledztwo, czekamy, aż ostatni z poszkodowanych opuści szpital, po czym dopniemy sprawę do końca. K: Super, dziękuję bardzo za poświęcony czas, życzę Panu miłego dnia! F: Nie ma problemu, również miłego dnia dla pana. Dodatkowo udało mi się przeprowadzić rozmowę z ratownikiem medycznym, który przybył na miejsce wewnątrz śmigłowca LPR - zachęcam do przeczytania. K - Kvmykk_ RM - Ratownik Medyczny K: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Jest pan w stanie udzielić krótkiego wywiadu na temat poszkodowanego, którego odnaleźliście w kopalni Hunter Quarry? RM: Witaj, oczywiście mogę odpowiedzieć na parę pytań. K: Super, zatem kiedy przybyliście na miejsce zdarzenia i co tam zastaliście? RM: Otrzymaliśmy zgłoszenie o nieprzytomnym chłopaku, który stracił przytomność podczas osuwisk w kamieniołomie. Sytuacja brzmiała poważnie, na miejsce został natychmiastowo zadysponowany śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. K: W jakim stanie był poszkodowany, gdy pojawiliście się na miejscu? RM: Po przybyciu na miejsce zastaliśmy grupę przestraszonych chłopaków oraz jednego rannego, który był nieprzytomny, a z jego czaszki wyciekała krew. K: Jakiej pomocy mu udzieliliście oraz w jakim stanie znajduje się on aktualnie? RM: Stan poszkodowanego był stabilny, zabezpieczyliśmy krwotok oraz od razu przetransportowaliśmy go do szpitala w Las Venturas. Aktualnie jego życiu już nic nie zagraża. K: Świetnie, w takim razie dziękuję za poświęcony czas, życzę miłego dnia! RM: Oczywiście nie ma problemu, życzę miłego dnia również. Dziękuje za przeczytanie artykułu, zachęcam do zostawienia serduszka i opinii w komentarzu! Autoryzował: @Mefju4
  23. Dzień dobry, Starszy Redaktor @Kvmykk__, Redakcja 4Life News. Zapraszam do przeczytania relacji z dzisiejszego wypadku, który miał miejsce na autostradzie na trasie Las Venturas - San Fierro. Dnia 11.09.2023 w porze wieczornej doszło do wypadku pojazdu osobowego na autostradzie w Tierra Robada, na trasie Las Venturas - San Fierro. O godzinie 21:01 do Stanowiska Kierowania w Los Santos wpłynęło zgłoszenie o wypadku drogowym, na miejsce natychmiastowo zadysponowano zastępy straży pożarnej z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 z San Fierro, Zespół Ratownictwa Medycznego z Las Venturas oraz dodatkowo na miejscu pojawił się patrol policji z KGP Los Santos. Na miejscu okazało się, że poszkodowany z niewiadomych przyczyn uderzył w drzewo przy poboczu drogi. W wyniku wypadku dostęp do poszkodowanego został utrudniony, ratownicy z JRG 2 przystąpili do czynności, które pozwalały na dostęp do poszkodowanego przez ratowników medycznych z ZRM. Po wyjęciu rannego z pojazdu została mu natychmiastowo udzielona pomoc, po czym został od razu przetransportowany do szpitala znajdującego się w Las Venturas w celu dalszej hospitalizacji. Z otrzymanych informacji wiemy, że pomimo kilku zadrapań oraz złamanej ręki życiu poszkodowanego już nic nie zagraża. Nieznany jest jeszcze powód, przez który doszło do wypadku. Istnieją podejrzenia udziału osób trzecich, jednak żadna taka informacja nie została potwierdzona, a sprawą dalej będzie zajmować się San Andreas Police Department wraz z prokuratorem. Udało mi się przeprowadzić wywiad z Kierującym Działaniami Ratowniczymi, Kapitanem @NoVoQ. Zapraszam do przeczytania. K - Kvmykk__ N - NoVoQ K: Dzień dobry, Starszy Redaktor Kvmykk__ z Redakcji 4Life News. Jest Pan w stanie odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących ostatniego wypadku pojazdu osobowego przy autostradzie na trasie SF-LV? N: Dzień dobry, kapitan NoVoQ, San Andreas Fire Department. Jasne, pytaj. K: Świetnie! Także na początek, kiedy otrzymaliście zgłoszenie oraz czego ono dotyczyło? N: O godzinie 21:01 do Stanowiska Kierowania wpłynęło zgłoszenie o wypadku pojazdu marki merit, który uderzył w drzewo. Co zastaliśmy po przybyciu na miejsce? Po przybyciu na miejsce zdarzenia zastaliśmy pojazd, który uderzył w drzewo. W środku znajdowała się jedna osoba poszkodowana, która później została przetransportowana do szpitala. K: Jakie działania zostały przez was wykonane? N: Po dojeździe na miejsce ustabilizowaliśmy pojazd za pomocą klinów, po czym przy pomocy sprzętu hydraulicznego wykonaliśmy dostęp do osoby poszkodowanej, aby móc ją swobodnie wyciągnąć z pojazdu. Po wyciągnięciu poszkodowanego z pojazdu przekazaliśmy go w ręce ZRM, gdzie później zaopiekował się nim ratownik medyczny. K: Wiadomo, w jakim stanie znajduję się poszkodowany? N: Poszkodowany jest w stanie dobrym, posiadał on kilka zadrapań oraz złamaną rękę. K: Super, dziękuje za wywiad, życzę miłego dnia! N: Dziękuję, miłego dnia! Autoryzował: @Mefju4
  24. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając ze strony zgadzasz się na naszą politykę prywatności: Polityka prywatności, i akceptujesz regulamin witryny Regulamin