Dobrze, z tego co wyczytałem - co sam mi później pisałeś, bo wątpię żebyś napisał to gdybym ci opony nie przebił - dokładniej to: przebiłem ci oponę, ponieważ uważałem i wywnioskowałem to po twoim kilkukrotnym taranie we mnie, napisałem reporta - nie pomogło. Jedynym wyjściem było użycie przymusu bezpośredniego, bo nic (dosłownie nic) nie pomagało. Pisałem, prosiłem się jak nie powiem kto, nawet report nie przyniósł żadnego skutku. Po tym, jak przebiłem ci oponę, nagle okazało się, że nie miałeś nic złego nam do zrobienia, choć nawet pisanie do ciebie nie pomogło, a ty zamiast po prostu odpuścić i zrozumieć wiadomość od człowieka, jak człowiek, to postanowiłeś rzucać się na mnie taranem i jeździłeś za mną. Na sam koniec chciałbym powiedzieć w skrócie - powód przebicia opony: notoryczny taran podczas pościgu w funkcjonariusza, nie wykonywanie poleceń funkcjonariusza, utrudnianie pracy/służby. Pozdrawiam i mam nadzieję, że takie sytuacje się już więcej nie powtórzą, bo było to dosyć dziwne...