Uszanowanie! Z tej strony Redaktor @IgorRzeka z Redakcji 4Life News! Zapraszam do przeczytania artykułu dotyczącego historii Blueberry!
Blueberry zostało założone w 1865 roku przez Thomasa Harveya, osadnika, który szukał miejsca na farmę z dala od zgiełku Los Santos. Początkowo była to mała osada z kilkoma domkami i stodołą, otoczona lasami i polami. Harvey przyciągał innych osadników obietnicą taniej ziemi i spokojnego życia. Na początku XX wieku Blueberry zaczęło się rozwijać, głównie dzięki budowie drogi łączącej Angel Pine z hrabstwem Whetstone. To właśnie wtedy pojawiły się pierwsze sklepy oraz targi, gdzie mieszkańcy mogli sprzedawać swoje uprawy.
W latach 50. miasteczko zyskało złą sławę - młodzi chłopcy z okolicznych farm zaczęli tworzyć gangi motocyklowe, a do Blueberry zaczęli przyjeżdżać przemytnicy alkoholu i broni. Wtedy powstał lokalny bar ,,Red County Saloon", który szybko stał się centrum spotkań i starć lokalnych bandytów. W latach 80. i 90. Blueberry zaczęło przypominać typowe „małe amerykańskie miasteczko" - większość mieszkańców żyła z rolnictwa lub drobnego biznesu. Jednak pod powierzchnią wciąż działały gangi motocyklowe i grupy przestępcze, które wykorzystywały miasteczko jako punkt przesiadkowy. Dzisiaj Blueberry to miasteczko, w którym czas płynie wolniej niż w Los Santos. Mimo spokoju każdy, kto tu mieszka wie, że nieopodal zawsze czai się niebezpieczeństwo - od gangów po bandytów na autostradzie. To małe, spokojne miasteczko z duszą i historią, gdzie każdy zakamarek kryje własną legendę.
Do tego przygotowałem wywiad z aktualnym sołtysem Blueberry - Jamesem Harveyem, jest to prawnuk Thomasa Harveya.
I - IgorRzeka
J - James Harvey
I: Panie Harvey, Blueberry to małe, ale wyjątkowe miejsce. Jak to się stało, że Pańska rodzina założyła to miasteczko?
J: Heh, wie Pan, mój pradziad Thomas był uciekinierem z Los Santos. Znudziło mu się życie w mieście, chciał ciszy, ziemi, którą sam mógł uprawiać. W 1865 roku przyjechał tu z wozem, krową i garścią nasion. Zbudował dom tam, gdzie aktualnie stoi moja stodoła. Wtedy nikt nie myślał o dalszym rozwoju naszego Blueberry.
I: A kiedy to miejsce zaczęło się rozwijać?
J: Początek XX wieku, jak postawili drogę do Angel Pine. Wtedy pojawiły się sklepy, kowal, stacje i inne cuda na kiju. Moja babka zawsze mówiła, że jak w Blueberry zapachniało benzyną, to już nie było odwrotu - cywilizacja nas dogoniła.
I: W kronikach piszę się o gangach i przemytach, co powie nam Pan o mrocznej stronie Blueberry?
J: Ha! Powiem szczerze, w latach 50. i 60. przyjeżdżali tu chłopaczki na motorach. ,,Red County Riders" bo jak dobrze pamiętam, to tak się nazywali, lubili się napić i pościgać po polach. Czasem coś podwędzili ze stacji, czasem ktoś dostał butelką w łeb w barze, ale to był klimat, rozumie Pan? To miejsce nie istniałoby bez tych historii.
I: Czy Blueberry nadal żyje przeszłością?
J: Trochę tak, trochę nie. Młodzi wyjeżdżają do miast, bo tu pracy jak na lekarstwo. Zostało kilku starych rolników, paru bikerów i garść ludzi, którzy lubią ciszę. Powiem Panu jedno - jak słońce zachodzi, a z Red County Saloon leci muzyka z jukeboxa, to wiesz, że to jest ,,prawdziwa Ameryka"
I: W takim razie dziękuje za udzielenie wywiadu Panie Harvey! Niech się powodzi!
J: Dzięki, do zobaczenia i nawzajem!
Obecny sołtys ma 67 lat i dalej prowadzi swoją farmę. Mieszkańcy mówią, że dopóki żyje Harvey, Blueberry nie zniknie z mapy Red County! Tym zdaniem zakończymy sobie ten artykuł, dziękuje za uwagę i polecam obserwować inne publikacje Redakcji 4Life News!
Autoryzował: @MateuszXQ