Witam, z tej strony Młodszy Redaktor @Pauli*.
Poprzedni mój artykuł o Mordercy z Koguciego Nieba przyjął się bardzo pozytywnie, jeżeli ktoś nie widział poniżej macie link https://mta4life.pl/forums/topic/143460-4life-news-morderca-z-koguciego-nieba/?tab=comments#comment-1165779
Mój nowy projekt będzie nawiązaniem do Urbexu, który nie raz uprawiałem, który nauczył mnie zachowania w bardzo niebezpiecznej sytuacji, w sumie to nie będzie nawiązanie, będzie to o mojej przygodzie w życiu realnym a nie wirtualnym, prosiłbym o wczucie się w klimat, o moje reakcje związane z tą 'przygodą' bo na prawdę niektóre aspekty, które tu przedstawię odbiły się na normalnym rozumowaniu, oczywiście to nie będzie taki ostatni projekt, który przedstawię - bo takich rzeczy jak Urbex się nie zapomina. Dlatego włącz jakąś przerażającą muzykę, wymagane!
Dzisiaj będzie trochę więcej powagi, ze względu na to, że opuszczony szpital psychiatryczny w Katowicach to dość smutne miejsce (lecz warte odwiedzenia) postaram się bardziej szczegółowo opisać każdą czynność, która wykonywaliśmy - gdyż nie byłem wtedy sam a z ekipą, która się rozpadła ze względu na to iż 85% to dorosłe osoby lecz mniejsza z tym.
W tym poście nie będzie zdjęć - jest oficjalny zakaz fotografowania tamtych terenów, można tylko nagrywać - czego nie robimy (oczywiście to dla mnie również dziwne - nie można fotografować a nagrywać już tak).
Opuszczony Psychiatryk, Urbex z: Piątek, 13/04/2018.
W tym dniu wyruszyliśmy do miejsca, które próbowaliśmy zwiedzić od ponad 2 lat, nie byliśmy tam ani razu - nawet w okolicy, był to nasz największy cel, który osiągnęliśmy.
Miejsce to jest znane każdemu mieszkańcowi Katowic - osoby psychicznie chore, świętej pamięci zresztą, były tam mieszczone, co się działo? Każdy się pewnie domyśli co się działo z ludźmi w tym złej sławy budynku, budynek dosyć stary bo został wybudowany jeszcze za czasów I wojny światowej, polecam szukać easter eggów i wypisać je wszystkie pod postem, osoby, które to zrobią otrzymają nagrody. Opuszczony psychiatryk:
**opowieść usłyszałem od miejscowych, jeżeli będę się mylić proszę o poprawę.
Budynek był rezydencją Niemieckich 'biznesmanów', jednak ze względu na przegraną w wojnie, wrócili na swoje ojczyste ziemie, rezydencją wspomniałem? Dokładniej hotelem.
Po I wojnie światowej, sporo osób miało zaburzenia psychiczne zw. z wojną - wiadomo, człowiek ma różne myśli, może popaść w depresję, schizofrenię czy inne tego typu dziadostwa..
Obiekt został zamknięty w latach 1924-1940 z nakazu państwa. Otworzony w 1940 roku przez Niemców aby sprowadzać tam Żydów i inne ludy etniczne zamieszkujące kraj nad Wisłą.
Dokonywano tam masowych morderstw, tortur na bliźniętach, dzieciach, kobietach i mężczyznach - na wszystkich.
Po wojnie żołnierze radzieccy zastali wszystkich martwych - więcej nie powiedzieli, gdyż sami nie wiedzą, na tym się skończyło - wiadomo, komuniści maskowali ślady takich tragedii aby kraje zachodu się o tym nie dowiedziały, zimna wojna...
Do dziś dzień, słychać tam krzyki pacjentów, płacz dzieci i stukanie w ścianę czy granie pozytywki, było to gorsze miejsce niż miasto duchów w świętym Andrzeju. Godzina 16:00
Po szkole wszyscy zjedliśmy obiad w dobrej pizzerii, rodem pizzerii niedaleko fryzjera w kultowej grze. Sprzęt mieliśmy ogarnięty - noże zostały naostrzone (były one nam potrzebne do samoobrony, nie wiadomo jaki psychol się tam mógł czaić). Spakowaliśmy rzeczy i polecieliśmy się przebrać, 17:30 zbiórka pod zielonymi koszulkami. Godzina 17:30
Jak zwykle, każdy na mnie czeka, dlaczego? Bo zrobiłem sobie drzemkę.
Wsiedliśmy do samochodu kolegi - kierunek Katowice, 7km, co mi tam, raz się żyje.
Gdy dojechaliśmy na miejsce jak zwykle odmówiliśmy modlitwę - nie wiadomo czy wyjdziemy, taki sport to wysokie ryzyko, uwierzcie, mimo wszystko - wiary się nie wstydzimy.
Ogarnęliśmy składy, było nas tym razem 6, 2x2x2, szedłem z najbardziej wysportowanym chłopakiem z grupy, super, pomoże jak co.
Budynek jest bardzo rozbudowany i wysoki, nie umiem za dobrze matematyki więc nie powiem ile metrów w górę Godzina 18:00
Dojechaliśmy szybko - do poprzedniego zdania, jechaliśmy autostradą, 15minut drogi.
Okej, wchodzimy, drzwi nie były zabarykadowane - super, wielkie szczęście.
1 rzut okiem - wszędzie szkło, porozbijane wózki inwalidzkie, rodem z filmu ''Pogromcy Mogił'' - polecam, warty obejrzenia film.
Rozdzielamy się - wypadło nam na parter, na szczęście nie piwnica chociaż i tak musimy ją zdobyć. Parter
Na parterze była recepcja, oczywiście napisana po niemiecku, typowym stylem podobnym do gry od Rockowej Gwiazdy - 'Empfang' jakby ktoś nie znał języka kraju zza odry.
Nie było zbyt dużo pokoi, 4 może, ale były wielkie jak sala gimnastyczna w dzisiejszym gimnazj... dzisiejszej podstawówce. I ten widok, świetnie, fotel na środku, pentagram - typowo, straszcie dalej, ale faktycznie - miejska legenda głosi, że w piątek 13, co 3 miesiąc odprawiane są tam czarne msze, zawsze o godzinie 3:33, wszędzie krzyże egipskie, napisy po łacińsku - nie znam języka łacińskiego więc nie zapamiętałem niczego, wiem, że parter mieliśmy za sobą a to byłą dopiero rozgrzewka, chodź faktycznie mnie zamurowało.
Spotkaliśmy się z ekipą, nikt nie mógł mówić co widział, każdy musiał wszystko obejrzeć sam, dopiero po eksploracji mogliśmy omówić swoje reakcje, są 2 piętra, 1 ekipa była w piwnicy, 2 ekipa parter (my) 3 ekipa 1 piętro, ostatnie piętro sprawdzamy wszyscy razem.
Byliśmy niesamowicie podjarani, ale trzeba pamiętać o powadze, żeby nam nie odbiło. Piwnica
Świetnie - piwnica, przynajmniej najgorsze będzie za nami, teraz musimy odpalić latarki.
Wejście do piwnicy wyglądało jak typowe wejście do każdej blokowej, dalej pomieszczenie i długi korytarz, pierw sprawdziliśmy z kolegą każdy kąt i drogę ucieczki w razie W, wyciągnęliśmy noże, typowe bagneciki. Wejście nie jest za fajne, wchodzisz, widzisz betonową ścianę i lekkie okienko do przejścia, musieliśmy iść obok siebie plecami żeby spoglądać w obie strony, dalej zauważyliśmy długi koryatrz. Przyznaje się - nie chciałem tam iść i nalegałem żeby wrócić, bałem się. Kolega jednak mi przypomniał, że jeżeli nie pójdę to będę żałować, idziemy...
Ręce mi się trzęsły jak nigdy, nawet jak byłem pod wpływem sprunk'a to się tak nie trzęsłem.
Na końcu korytarza było napisane '' Beinhaus '', co oznacza przekonajcie się sami, ale chwilowo stanęliśmy dęba. Szybko wróciliśmy na górę, wracając mieliśmy straszne zwidy, jednak nie wolno poddać się mózgowi - wiadomo jak działa w chwili strachu, wychodzimy szybko z piwnicy a tam gdzie byliśmy a więc na korytarzu usłyszeliśmy trzask, autentycznie. Nie zazdrościmy kolejnej ekipie.
Okej, I piętro, może tam będzie trochę lepiej I piętro
I piętro było o wiele lżejsze, wszystko zamurowane, korytarz nawet czysty, jedynie łazienki a na nich sznurki, nic wielkiego, dlatego nie będę wam tutaj więcej opisywać, natomiast wy macie wielkanocne jajka opisać mi w odpowiedzi na post na forum.
Żartowałem, nie było wcale tak luźno.
Na końcu korytarza była kanapa, a obok niej sznur z powieszonymi ubraniami, dalej pozytywki, działające, mieliśmy z kolegą pomysł, żeby zrobić mechanizm, który będzie automatycznie nakręcać pozytywkę, umieściliśmy patyk pomiędzy uchwyt i jako, że mieliśmy linkę umieściliśmy linkę na wszerz korytarza, że jeżeli ktoś ją przetnie, patyk puści ( nie wiem jak to nazwać ) do uruchomienia pozytywki a ta sama się uruchomi, tak wiemy - mogli paść na zawał, dlatego odeszliśmy od tego pomysłu gdyż regulamin Urbexu zabrania straszyć osoby towarzyszące. Co było dalej? Pokój z szybami, gdzie były podpisy eksploratorów, wpisaliśmy się i my. II piętro
Ostatnie piętro - więcej było w opuszczonym biurowcu (spoiler przed następnym artykułem), na II piętrze mogliśmy zobaczyć 6 pokoi, zdradzę wam tylko 3 - resztę musicie zobaczyć sami, sami również musicie znaleźć budynek psychiatryka i wybrać się tam (polecam na prawdę).
Gdy wszedłeś na górę zobaczyłeś szatnię a obok pokoje na odpadki itp. postanowiliśmy odwiedzić pobliski pokój i gdy wkroczyliśmy do pokoju przeszły mnie dreszcze, było tam o dziwo cieplej niż gdzieś indziej - może dlatego, że byłem chory innym natomiast było zimno, intrygujące.
Zejście na dół było łatwe, powoli, bez pośpiechu, na szczęście nie wychodziłem ostatni. Zakończenie
To była może bardziej luźna przygoda, chociaż ta piwnica dalej mnie ciekawi, co tam trzasło.. nigdy się tego raczej nie dowiem.
Kolejne marzenie spełnione
Mała informacja: Dokładnie 20 lat temu, w to samo miejsce dostał się mój ojciec, zawsze marzyłem, żeby zrobić to co on przed osiągnięciem 18 lat, udało mi się prawie wszystko, gdy opisałem mu całą przygodę, powiedział, że jestem chory na głowę i szalony - lecz dumny ze mnie, właśnie taki był za młodzika , warto spełniać takie marzenia, gdyż potem będziecie mieli co wspominać wnukom/dzieciom. Losowa grafika do przyciągnięcia uwagi, proszę o nie łączenie jej z historią.
Dziękuję wam raz jeszcze za na prawdę miłe komentarze w artykule o Mordercy z Koguciego Nieba, dodałem trochę nowego smaczku na forum i w tym kierunku będę szedł, dlatego jeżeli ktoś myślał, że w tym dniu ujawni się wywiad bądź coś innego - mylił się.