Wypadek pojazdu z niebezpiecznymi substancjami.
Po południu 19 grudnia br. do stanowiska kierowania trafiło zgłoszenie o wypadku pojazdu z udziałem chemicznych substancji pod wiaduktem między Blueberry, a Fort Carson. Dyspozytor postanowił na miejsce zadysponować zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w San Fierro 402[SA]21 oraz 402[SA]43. Strażacy po dojeździe zauważyli furgonetkę, która uderzyła w filar wiaduktu. Dowódca na miejscu stwierdził niewystarczające siły i środki, poprosił również o zadysponowanie ratowników ze specjalistycznej grupy ratownictwa chemiczno-ekologicznego. W trakcie oczekiwania na miejsce ratownicy dostrzegli tabliczkę ADR przy pojeździe, a przez tylne szyby zauważalne były beczki. Jak z ustaleń wynikło, w zbiornikach znajdował się kwas azotowy, oraz chlorowodór, mające właściwości toksyczne, oraz silnie żrące. Po dojeździe ciężkiego pojazdu ratownictwa chemicznego, 401[SA]60, oraz mobilnego laboratorium 401[SA]61 ratownicy z grupy od razu przeszli do działań, wyznaczyli oni strefę niebezpieczną i ewakuowali wszystkie osoby znajdujące się w niej. Po doborze odpowiedniego sprzętu podeszli do pojazdu, następnie uszczelnili beczki, z których wyciekały substancje. Kolejnym zadaniem było ewakuacja osoby poszkodowanej z pojazdu. Ostatnim zadaniem ratowników z grupy chemicznej, było posypanie substancji wodorowęglanem sodu, a następnie przemycie wszystkiego wodą. Beczki substancji zostały do specjalistycznych izolatorów transportowych, a następnie przewiezione do odpowiedniego miejsca. W czasie działań ratowników grupy zauważono naruszenie podstaw wiaduktu, a sam dowódca poprosił o zadysponowanie specjalistycznej grupy poszukiwawczo-ratownczej w celu stabilizacji konstrukcji. Dodatkowo uwagę zwróciły podejrzane ładunki na osobie poszkodowanej, były to ładunki wybuchowe, a na samo miejsce musiały przyjechać odpowiednie jednostki w postaci bomb squadu. Materiały wybuchowe znajdowały się na kierowcy oraz w pojeździe stanowiąc poważne zagrożenie dla służb, oraz pobliskiego środowiska. Po rozbrojeniu oraz ściągnięciu ładunków poszkodowany został oddany w ręce zespołowi ratownictwa medycznego, a pojazdem zajęła się służba drogowa.
Katastrofa śmigłowca na terenie Mount Chilliad.
19 grudnia, godziny wieczorne - zgłoszenie dotyczące katastrofy śmigłowca na terenie góry Mount Chilliad. Dyspozytor ze względu na nie do końca znaną lokalizację wypadku postanowił zadysponować 402[SA]73+Q1 z grupy poszukiwawczo-ratowniczej i śmigłowiec R13. Dodatkowo jednostkę naziemną 402[SA]21. Po przylocie śmigłowca w miejsce poszukiwań dokładniejszego miejsca wypadku, ten zaczął rozglądać się po okolicy. Poszukiwanie trwało kilka minut, ze względu na to, że z miejsca katastrofy wydobywały się duże ilości dymu z pożaru i było to widoczne z oddala. Zastęp 402[SA]21 oczekujący w tamtym czasie przy wjeździe po dostaniu informacji, wraz z policją oraz Zespołem Ratownictwa Medycznego wjechali w wyznaczone miejsce. Na miejsce podesłany został również zastęp 401[SA]39, czyli cysternę. Po dojeździe jednostek naziemnych w wyznaczoną lokalizację zauważono śmigłowiec w częściach oraz pożar. Od razu strażacy przeszli do zwalczania pożaru, po pewnym okresie pożar został opanowany, a pilot odnaleziony, lecz jego ciało było już zwęglone. Kiedy ratownicy spoglądali na martwego pilota, usłyszeli dziwny pikający dźwięk z tajemniczej skrzynki. Natychmiast odsunęli się oni i wezwana została jednostka bomb squad. Po kilku minutach dźwięk niespotykanie minął, a tajemniczym pojemnikiem okazała się czarna skrzynia, przez co jednostki policji zostały odwołane.