Zaczynając od początku, czyli przyjeździe San Andreas Police Department na teren akcji Role Play.
Funkcjonariusze na początku wykonywali swe obowiązki wzorowo aż po zabezpieczenie terenu działań, potem jakby coś się popsuło, Funkcjonariusz @ENOMEK skorzystał z chwilowego zakończenia służby, tu go w pełni rozumiem, ponieważ, też czasami jakaś sprawa mi wyskoczy czy to telefon, czy też SMS, i nie mogę się skupić w pełni na prowadzeniu dialogu z członkami innych frakcji.
Najbardziej zdziwiła mnie postawa @SandPower, na początku wszystko było dobrze, aż po zabezpieczenie, nagle kontakt z nim się zerwał i był problem z nawiązaniem współpracy. Jako V-Lider frakcji, członek, który powinien dawać dobry przykład niższym stopniom, całą sytuację miał w nosie, mimo iż nie był on na „S2”, każda próba nawiązania kontaktu kończyła się niepowodzeniem.
Każda inna próba nawiązania kontaktu z funkcjonariuszami SAPD obecnymi na miejscu zdarzenia kończyła się na tym, że żaden z nich nie raczył nawet odpisać.
Dobrze, ale pod koniec akcji najbardziej zdziwiła mnie, a zarazem rozśmieszyła pewna sytuacja, której przebieg postaram się przedstawić.
Gdy osoba, która próbowała, popełnić samobójstwo, skoczyła z mostu na skokochron, frakcja SAMD przejęła go od nas, podjechał do nas niespodziewanie Funkcjonariusz SAPD i zapytał się nas czy w czymś pomóc, w tym samym momencie, gdy 6 funkcjonariuszy stało na moście, czyli w tym momencie zauważyłem, że w tej frakcji, jest zero koordynacji i wymiany zdań na poziomie Funkcjonariusz-Funkcjonariusz.
To tyle udało mi się zauważyć, ponieważ ja byłem skupiony na dobrym odegraniu RP podczas akcji, nie to, co panowie z frakcji SAPD.