Witam, z tej strony Młodszy Reporter @pawelik001 z Redakcji 4Life News. Dzisiaj przedstawię wam, drodzy czytelnicy, artykuł, który opracowałem wraz z Redaktorem @matvs.. Opowiada on o… a zresztą, przekonacie się, czytając artykuł. Zapraszamy do przeczytania!
Pewnego dnia, 14-letni Jaś, grając w popularną grę GTA:SA dostał na e-maila wiadomość, której nadawcą był jego bliski przyjaciel. Miał on mu coś ważnego do pokazania, ale napisał, że nie może tego pokazać przez internet, bo nie uwierzy. Dlatego napisał, że jutro o 14:00 będzie czekał w Los Santos na molo. Jaś zdziwiony odpisał, że jeżeli będzie miał czas, to przyjdzie. Po zakończeniu rozgrywki poinformował tatę, że jutro o 14:00 idzie się spotkać z przyjacielem. Rodzicielowi oglądającemu telewizję najwyraźniej to umknęło, ponieważ leciał ważny mecz. Przytaknął i wrócił do kibicowania. Jaś zjadł kolację i poszedł spać.
Bohater czytający maila.
Po tym, jak się obudził, cały czas zastanawiał się, co to może być. Po przybyciu na miejsce usiadł na ławce i czekał na przyjaciela. Zamiast niego, podszedł do chłopca dziwnie ubrany jegomość i zapytał się, jak ma na imię? Jaś- otrzymał w odpowiedzi. Pan się uśmiechnął tajemniczo i zadał dziecku pytanie, czy przypadkiem nie miał się spotkać z przyjacielem. Nasz bohater potwierdził, że miał się spotkać, ale przyjaciela na horyzoncie nie było widać. Pan stwierdził, że jest ojcem przyjaciela i że czeka on w aucie. Jaś wstał z ławki i podążył za tajemniczą osobą w stronę samochodu.
Jaś i tajemnicza postać na ławeczce.
Gdy wsiedli, chłopiec zauważył, że przyjaciela w aucie nie ma, więc zaczął się bać, choć kierowca wciąż był miły. Po 15 minutach rozmowy Jaś stwierdził, że już będzie zmierzał w stronę domu, gdy nagle drzwi kliknęły- zamknęły się. Kierowca zabrał mu telefon i portfel. Wtedy nasz bohater wiedział, że coś się dzieje- najpewniej jest porywany. Auto ruszyło z piskiem opon, a przechodnie nawet nie zareagowali. W tym czasie tata Jasia szykował się na grilla, gdyż dzień wcześniej umówił się z kolegami na grilla z piwkiem. Zadzwonił on do Jasia, ale włączyła się poczta głosowa.
Zdjęcie przechodnia, auto mija fotoradar przy miasteczku Angel Pine.
Bohater cały czas zastanawiał się, jak tu uciec lub wezwać pomoc. Niespodziewanie, auto, zamiast skręcić w lewo do miasteczka, skręciło w prawo na górę Mount Chiliad. Po godzinie górzystej jazdy auto zatrzymało się przy drewnianym domku. Wtedy porywacz wyciągnął chłopca i wrzucił go do domku, który zamknął na klucz. Usiadł na krześle, a Jasiowi kazał położyć się na łóżku.
Dotarcie na miejsce.
Wnętrze domku porywacza.
W międzyczasie ojciec, odpoczywając od krojenia kiełbasek, zauważył w lokalnych wiadomościach, że poszukiwany jest porywacz dzieci. Wtedy przypomniał sobie, że Jaś miał spotkać się z przyjacielem, a nie odbierał on telefonów. Zadzwonił na policję i zgłosił zaginięcie. Na linii powiedziano mu, że prawdopodobnie widziano auto poszukiwacza na górze Mount Chiliad. Patrol już wyruszył i jest w drodze. Kazano mu pozostać w domu i czekać na telefon od policji. Tata nie mógł tego słuchać, rzucił słuchawką, wsiadł w swoje auto i ruszył w stronę gór.
Tata niedowierzający co zobaczył w telewizji.
Pojazd rodzinki i martwiący się tata.
Gdy tata bohatera przejeżdżał obok posterunku policji w San Fierro, zastanawiał się, czy policja już jest, czy może jednak nie. Mknął on tyle, ile auto potrafiło. Po półgodzinnej jeździe odbił w prawą stronę i wjeżdżał górę. W końcu- wyjechał na w miarę równe podłoże, gdzie między odległymi drzewami stał jeden jedyny drewniany domeczek na Górze Chilliad.
Jadący tata.
Ojciec po dotarciu na miejsce. W tle słychać krzyki.
Po dojechaniu do kryjówki bandyty zaparkował auto. W tle można było usłyszeć krzyki dziecka. Zauważył też, że w pośpiechu wychodzą- porywacz i Jaś. Prawdopodobnie wychodzili dlatego, że porywacz dowiedział się o wiadomościach w telewizji. Ojciec szybko podbiegł do przestępcy i wywiązała się z tego niezła bójka. Niestety, bandyta znał sztuki walki- wystarczyły trzy ciosy, aby deski zatrzeszczały pod wpływem upadku ciężkiego ciała taty. Gdy już mieli wsiadać do auta, zjawiła się policja- specjalnie na wyłączonych sygnałach dźwiękowych i świetlnych, żeby nie spłoszyć przestępcy. Policjant wyskoczył i ujął porywacza.
Bijatyka pomiędzy rodzicielem a porywaczem.
Przejęcie bandyty przez policjanta. Obok przestraszony Jaś.
Jaś przerażony podbiegł do taty, na szczęście miał on tylko podbite oko i złamany nos, który został nastawiony przez pewny i szybki ruch syna. Po złożeniu zeznań na policji i badaniach lekarzy, zostali zwolnieni do domu. Jaś obiecywał sobie, że od dzisiaj zawsze będzie informował tatę o wszystkim, a e-maile będzie sprawdzał dokładniej. Stwierdził również, że dobrym pomysłem będzie spytanie adresata przez inne media społecznościowe, czy to na pewno on wysłał wiadomość.
Przytulasek!
To już koniec tego artykułu. Z tego miejsca, chcemy zalecić wam to samo- sprawdzajcie zawsze nadawców wiadomości, i upewnijcie się, że dana osoba na pewno chce z wami się spotkać. Informujcie też rodzie że wychodzicie albo gdzie, to może wam uratować życie.
Podziękowania dla:
@Sheeker za bycie Jasiem,
@AnonimeczeQ za bycie tatą Jasia,
@Nudzio. za schwycenie porywacza i pomoc przy zdjęciu,
@matvs.- fotograf, obróbka grafiki, pomoc przy tekście,
@pawelik001- porywacz, pomysł, tekst.