Witam, z tej strony Starszy Redaktor @TomseeS z Redakcji 4life News. Dzisiaj zaprezentuje Wam artykuł, który opisuje historię pewnego farmera oraz napad na jego farmę. Zapraszam do przeczytania.
Mark ma obecnie 42 lata, a farmerem jest już od 28 lat. Wychowywał się on tylko z ojcem, ponieważ swojej matki nigdy nie poznał. Jego początki nie były łatwe, pierwsza jego praca polegała na pomocy ojcu przy gospodarstwie domowym, gdzie znajdowały się zaledwie trzy krowy oraz cztery kury. Mimo tego, że farma ojca Marka nie była dobrze rozwinięta, to zarabiał on pieniądze i mógł pozwolić sobie na nowe ubrania lub wyjścia ze znajomymi. Warto wspomnieć, że gdy pomagał ojcu przy jego farmie, to miał zaledwie 14 lat. Jego tata posiadał trzy samochody, którymi mógł m.in. transportować jajka do sprzedaży oraz mleko. Stawka za godzinę Marka w pracy u ojca wynosiła 5$, pracował on tam od trzech do sześciu godzin dziennie. Pomimo tego, że był młody, to wszystko kupował sobie sam, nawet jedzenie. Markowi bardzo podobała się ta praca, ponieważ mógł on zarabiać pieniądze w takim wieku. Gdy Mark ukończył 15 lat, stwierdził, że przecież można już w tym wieku normalnie pracować w małych firmach i gospodarstwach. Wpadł on wtedy na pomysł, aby zatrudnić się w farmie MixelPols, która miała liczniejsze oraz bardziej rozwinięte gospodarstwo. Młodemu Markowi bardzo spodobał się ten pomysł i zaczął on tam pracować, lecz jego ojciec nie był z tego zadowolony. Zaproponował synowi, żeby również mu pomagał, ale tylko w godzinach wieczornych. Mark zgodził się i pracował na dwa etaty. W międzyczasie oczywiście Mark ukończył szkołę podstawową i miał on prawo nie podejmować się dalszego etapu w nauce, i tego nie zrobił. Po chwili zastanowienia stwierdził on, że nauka mu nie jest potrzebna, więc rzucił on szkołę i postanowił rozwijać się dalej w prowadzeniu gospodarstwa. Lata mijały, a Mark coraz więcej zarabiał w firmie, dla której pracował. Po ukończeniu 18 lat ojciec Marka zdecydował się przepisać firmę na syna, co mogło oznaczać tylko jedno. Jak się potem okazało ojciec Marka, czyli bardzo dobry farmer zachorował na raka wątroby. Wiedział on, że niedługo umrze, więc chciał dać swojemu potomkowi to, co najlepsze, czyli swoje gospodarstwo. Mark, gdy usłyszał o chorobie ojca, to bardzo się przejął i nie mógł w to uwierzyć, ale stwierdził, że musi być twardy, lecz nie udawało mu się to. Całe dnie spędzał w szpitalu ze swoim ojcem. Lekarze odkryli, że rak cały czas się rozwija i będzie potrzebna operacja, której ojciec Marka może nie przeżyć. Gdy wybiła godzina 19:20 lekarze, przyszli do Marka i mieli dla niego smutną wiadomość, a mianowicie że jego ojciec nie żyje. Mark normalnie żył po tej sytuacji i prowadził gospodarstwo jego ojca. Gdy osiągnął on 40 lat, zrobił wielką imprezę dla rodziny, lecz dzień później stało się coś złego, czego nikt się nie spodziewał, a mianowicie dwóch mężczyzn w srebrnym Burrito podjechało z rana pod farmę…
O godzinie 10:35 włamywacze próbowali się dostać do siedziby farmy. Mark, gdy zobaczył osoby, w kominiarkach od razu zadzwonił na policję, zablokował drzwi i się schował. Niestety włamywaczom udało się dostać do siedziby i przez to, że ktoś próbował zablokować drzwi, odkryli, że na pewno ktoś się w niej znajduje. Jeden z mężczyzn zaczął przeszukiwać dom farmera, a drugi zaczął go szukać. Jednak nie mieli oni pojęcia o tym, że Mark ma podziemne zejście do piwnicy i tam się ukrył z telefonem, przez który rozmawiał z okoliczną policją. Gdy dostał on informację, że posiłki jadą, odetchnął z ulgą, myśląc że wszystko się za chwile skończy. Zorientował się, że zostawił w swoim gabinecie dużo pieniędzy z całego tygodnia. Wiedział, że jeśli znajdą torbę z tymi pieniędzmi to szybko uciekną. Godzina 11:12 przyjeżdża na miejsce jednostka z San Fierro oraz jedna jednostka SWAT i FBI. Od razu lokalny patrol zaczął robić zabezpieczenie, aby napastnicy nie mogli odjechać. Gdy włamywacze wiedzieli, że to koniec to się poddali. Niestety tak nie było, ponieważ włamywacze przekazali policji, że jeszcze dużo osób ma zlecenie włamania tutaj. Nikt nie wiedział, o co chodzi, z jakimiś zleceniami więc zaczęli się wypytywać, o szczegóły. Wtedy jeden z włamywaczy zaczął mówić, że Josh P. zlecił mu włamanie na farmę Marka. Gdy Mark to usłyszał to, przypomniał sobie, jak pracował w okolicznej firmie, której właścicielem był właśnie jakiś Josh. Od razu przekazał te informacje policji. Godzinę później, jednostki zostają wysłane na farmę Josha, dla którego pracował Mark. Policja musiała być bardzo ostrożna, ponieważ nie wiedziała, czy właściciel tej farmy nie jest uzbrojony. W tym samym czasie dwóch napastników, którzy napadli na dom Marka, zostają transportowani, na komendę w San Fierro, gdzie zostaną przesłuchani i będą czekać na decyzję sądu. Gdy na miejsce farmy Josha przyjeżdża jednostka SWAT, okazuje się, że szef niczego się nie spodziewa i czeka w biurze na zleconych przez siebie włamywaczy. Gdy SWAT wtargnęło, do jego biura to Josh się poddał. Został on przewieziony na komendę w San Fierro i czekał tam na wyrok. Nie był to koniec traumatycznych myśli i przeżyć, ponieważ Mark nie wiedział, czy napastnicy mówili prawdę z tym że jeszcze dużo osób ma zlecenie napaści na jego farmę. Okazało się jednak, że Josh, czyli właściciel konkurencji nie zlecił nikomu innemu napaści na farmę Marka. Wszyscy mieszkańcy bali się, że kara jaką dostaną włamywacze będzie mała. Josh, właściciel farmy konkurencyjnej został skazany na 10 lat więzienia, a napastnicy zostali skazani na 5 lat.
Dziękuje Wam za przeczytanie tego artykułu. Mam nadzieję, że się spodobał. Koniecznie zostawcie ocenę w komentarzu oraz zostawcie reakcję. Miłego dnia/wieczoru.
Autoryzował: @kunaj