Witam, z tej strony Redaktor AdekUchiha dla Redakcji 4Life News.
Tym razem zbadam pewien niecodzienny wandalizm z miasteczka Blueberry.
Mieszkańcy zmagają się z pewnym człowiekiem, który jakby to powiedzieć ma gorący temperament.
Wszystko zaczęło się pod koniec Listopada, gdy wyciekł do sieci numer znanego rapera, którego ksywki nie będę używał ze względu na możliwe konsekwencje prawne dla redakcji. Wracając do rzeczy, nagrał on numer pt.: “Blueberry”. Od tamtej pory pewien zagorzały fan wziął sobie tak mocno do serca treść tego utworu, że postanowił realnie go realizować jako własne motto. Od tamtej pory w miasteczku regularnie jest zakłócana cisza nocna, a na domiar złego San Andreas Fire Departament ma dodatkową pracę, ponieważ z tymi incydentami wiążą się także podpalenia. Po tym krótkim podsumowaniu oraz rozeznaniu w sytuacji po raz kolejny postanowiłem osobiście przyjechać do miejsca następnego dramatu społecznego, aby przyjrzeć się temu na własne oczy z bliska, a przy okazji dowiedzieć się u źródła co tak naprawdę leży na rzeczy i czy faktycznie za wszystkim stoi pewien nadgorliwy fanatyk muzyczny i fenomen wyżej wymienionego utworu.
Już podczas jazdy na miejsce zastałem kilka śladów obecności problemu w miasteczku, między innymi po drodze nieczynną stację benzynową, która uległa podpaleniu. Czyżby to miało związek z tą sprawą? O Odpowiedź z pewnością poproszę na miejscu. Z niedaleka słychać było rozproszony dźwięk syren strażackich. Być może miałem szansę natrafić na gorąco w całe zamieszanie. Niezwłocznie przyspieszyłem wozem redakcyjnym do dopuszczalnych stu dwudziestu kilometrów na godzinę. By po dziesięciu minutach znaleźć się w Blueberry. Zastałem niestety już ugaszony pożar, ale to wyszło mi na dobre, ponieważ panowie strażacy mieli chwilę, aby odpowiedzieć na kilka moich pytań dotyczących rozboju, który aktualnie badałem.
A - AdekUchiha
S - Strażak
A: Witam Pana, z tej strony redaktor AdekUchiha dla redakcji 4Life News, czy mógłby pan odpowiedzieć na kilka moich pytań?
S: Oczywiście, aktualnie skończyliśmy naszą pracę na ten moment, więc mam chwilę, by porozmawiać.
A: Proszę mi opowiedzieć, co tutaj wydarzyło się przed chwilą, że musieliście przybyć na wezwanie niezwłocznie?
S: No niestety proszę Pana redaktora, to było podpalanie. Zresztą nie pierwsze w tym tygodniu. Jakiś wandal upatrzył sobie okolice tego miasteczka jako dobre pole do pirotechnicznego popisu.
A: Tak się składa, że właśnie przybyłem w tej sprawie. Wiadomo coś więcej na ten temat? Znaleziono sprawcę?
S: Oczywiście, że znaleziono! Niestety Policja nie ma wystarczających dowodów. By posadzić tego nicponia. Wszyscy się domyślają, lecz nikt nic z tym nie robi. Przez to zaniedbanie mamy tylko dodatkowe wyjazdy, a przecież w tej chwili mogą dziać się inne niebezpieczne akcje, na które nikt nie ma wpływu, a w których wymagane są nasze działania.
A: O kogo chodzi w tych podejrzeniach? Gdybym został wprowadzony na jego okolice zamieszkania, być może mógłbym dowiedzieć się nieco więcej, po to by zaistniały szanse na szybsze zakończenie tego dramatu.
S: Ten człowiek nie jest z Blueberry to jakiś miastowy, który upatrzył sobie to miejsce z nieznanych mi powodów. Słyszałem, że mieszka w lesie pod Dillmore, prawdopodobnie posiada tam jakiś kamper lub inny pojazd dlatego ciężko na niego trafić, ponieważ przemieszcza się codziennie.
A: Dziękuje za ten cenne informacje, niezwłocznie wyruszam na poszukiwania tego osobnika.
S: Również dziękuję za rozmowę. Życzę Panu Redaktorowi powodzenia, być może uda się w końcu coś z tym wszystkim zrobić.
Po tej rozmowie wiedziałem już, gdzie powinienem obrać kolejny kurs. Rozstawiłem się w Dillmore, mimo że z pozoru to miejsce nie ma nic wspólnego z sąsiednim miasteczkiem, to jednak stąd miałem szybszy dostęp do lasu. Nie mogłem krążyć samochodem po okolicy, dlatego postanowiłem na piechotę przebadać teren. Z pomocnym sprzętem pod postacią drona, liczyłem na to, że wypatrzę miejsce siedliska tego człowieka. Przygotowania zacząłem o świcie, uruchomiłem drona i zaczęła się moja zdalna lotnicza podróż. Zanim odnalazłem ślad pojazdu w lesie, przystępowałem, aż trzy razy do lotu. Dopiero około godziny dwudziestej, gdy zachód kulił się do snu, ujrzałem pewien ruch.
To było auto marki Journey i miałem niemal całkowitą pewność, że to jest ta osoba, której szukałem. Poczekałem, aż się zatrzyma, po czym ruszyłem prędko w jego kierunku. Na miejscu zastałem osobę, której raczej bym się nie spodziewał. Był to zwyczajny człowiek, jego wygląd poddawał moją wszelką wątpliwość czy to, aby na pewno jest ten ktoś, kogo szukałem z takim zaangażowaniem od samego świtu. Chwilowa rozmowa, jednak utwierdziła mnie w przekonaniu, że to właśnie jego dotyczy całe zamieszanie. Do tego z radia leciała piosenka, która miała być moim jednym z głównych tropów.
A - AdekUchiha
P - Podpalacz
A: Dobry wieczór, mogę zająć chwilę?
P: Ech, co? O co chodzi, nie rozumiem.
A: Bardzo ładny Kamper, widzę, że lubisz podróże. Często się tak wybierasz na wycieczki?
P: Taa… Przyjechałem tu z Los Santos, żeby spełnić pewną misję.
A: Nie rozumiem, o jaką misję konkretnie chodzi?
P: Jestem ogromnym fanem (cenzura artysty ze względu na bezpieczeństwo twórczości redakcji), jego piosenki są dla mnie świętym Gralem, a ostatnimi czasy powstał tak przepiękny utwór, że poczułem nad ludzką powinność, by się z nim utożsamić.
A: Czy chodzi o ten utwór, który właśnie leci w kółko na pętli w twoim wozie?
P: Tak! To dzięki niemu jestem tutaj i chcę spalić Blueberry. Myślę, że dzięki temu połączę się całkowicie w tym wszystkim i w końcu oleje te party, albo pójdę w tę party i spalę Blueberry. Może zechcesz się przyłączyć?
A: To bardzo miłe zaproszenie, ale niestety muszę odmówić. Mam bardzo dużo obowiązków muszę wracać do pracy. Nie będę więcej zajmował czasu, dziękuję za rozmowę.
Po tym wszystkim odszedłem za wzgórze i zadzwoniłem po odpowiednie służby. Całość udało mi się nagrać na dyktafonie. Był to wystarczająco obciążający dowód, aby zakończyć cały ten precedens. Ta osoba zdecydowanie nie była stabilna psychicznie i liczyła się każda minuta, zanim mógł ponownie zaatakować. Tak właśnie było, funkcjonariusze ujawnili dziesiątki litrów benzyny, która prawdopodobnie pochodziła ze spalonej stacji benzynowej. Według jego notatek być może tej nocy szykował się on do finału. Zamierzał spalić całe miasto, to jest dowód na to, do jakiego stanu można doprowadzić, jeśli nie zna się umiaru w swojej fantazji na punkcie idolów. Na szczęście na jego drodze tym razem pojawiłem się ja. Niestety nie posiadam fotografii z całej akcji przejęcia wozu, jaki i złoczyńcy, ponieważ sytuacja była na tyle niebezpieczna, że ewakuowano całą okolicę i nie było szans na dopuszczenie mnie do centrum akcji.
Pozostaje ostatnie pytanie, mianowicie ilu jeszcze jest takich jak on, co są w stanie zajść za najgorszą granicę po to, tylko aby wystawić na piedestał kogoś zupełnie obcego, a zarazem dla nich tak z pozoru bliskiego. Mam nadzieję, że ta sytuacja uświadomi trochę służby, i być może będzie można pomóc w porę. To by było na tyle w tym artykule. Do zobaczenia w kolejnych, z pewnością jest jeszcze dużo problemów, które powinienem poruszyć i opisać w ramach 4Life News.
Podziękowania za pomoc dla funkcjonariuszy SAFD @cebulka9 oraz @Strancuu.
Podziękowania również dla podpalacza fanatyka @BartiCK.
Autoryzował: @Dudziak