Witam, z tej strony Redaktor Aplikujący AdekUchiha z Redakcji 4Life News. Dziś zapuszczę się z wami w odmęty mroku i zjawisk paranormalnych San Andreas. Postanowiłem przedstawić relację z całonocnego czuwania w nawiedzonych ruinach, za którymi kryje się przeszłość… Mrożąca krew w żyłach przeszłość.
Zapraszam do przeczytania!
Wszystko zaczęło się od nietypowego listu czytelnika, napisał on w nim „Tutaj na pustyni, w Tierra Robada dzieją się dziwy, mieszkam tu od pół roku i byłem świadkiem rzeczy niesłychanych, o których na trzeźwo ludziom się nie śniło. Próbowałem się dowiedzieć nieco więcej o zjawiskach, których doświadczyłem, lecz niestety bezskutecznie. Mieszkańcy milczą na ten temat, jakby nie było żadnego problemu. Wydaję mi się, że to może być coś mrocznego, jakaś tajemnica, która nie powinna wyjść na światło dzienne. Proszę Panie redaktorze przyjrzeć się tej sprawie, być może dzięki nagłośnieniu tego komuś uda się podsunąć rozwiązanie tej zagadki”. Reszty treści listu nie udostępniam, ponieważ jest ona zbędna. Poszperałem trochę w internecie i znalazłem trochę informacji na ten temat, w okolicy jest jedno opuszczone miasteczko określane mianem „Miasteczka duchów”. Według treści z nim związanej na przestrzeni ostatniego stulecia zaginęło w tej okolicy około siedmiu osób, żadnej nigdy nie odnaleziono, w przeszłości znajdowały się tam noclegi dla ówczesnych poszukiwaczy złota. Wcześniej tereny należały do Indian i zostały siłą przejęte przez konkwistadorów. Myślę, że to właśnie tam powinienem rozpocząć moje dziennikarskie śledztwo. Na wyprawę przygotowałem odpowiedni sprzęt do rejestracji nocnej, a resztę artykułu opiszę w formie relacji rozłożonej na różne godziny poprzedzające wydarzenia, które uda mi się zarejestrować na nagraniach, z których natomiast wywołam jako zdjęcia najciekawsze ujęcia. Planowany okres prowadzonej akcji zaczyna się o godzinie 22, a jeśli wszystko pójdzie dobrze to zakończę o 6 rano. Niniejszą treść piszę przed wyjazdem, dlatego też reszta tekstu będzie opisana w formie przeszłej. Za wszelkie ryzyko związane z tą sprawą ponoszę tylko i wyłącznie ja odpowiedzialność.
22:00
Przyjazd. Po krótkich oględzinach terenu nie zauważyłem nic nadzwyczajnego, w międzyczasie przemknął nieopodal mnie prawdopodobnie tubylec zaciekawiony moją obecnością. Na miejscu nie było słychać nic poza przejeżdżającymi autami jakiś kilometr od miasteczka. Nocna zwierzyna powoli wybudza się ze snu, a odgłosy cywilizacji powoli milkły. Rozłożyłem cały sprzęt, jedyne co mi pozostało to oczekiwanie na różne sytuacje godne zarejestrowania. Rozsiadłem się nad lekturą w samochodzie.
00:00
Nadal nic. Postanowiłem sprawdzić kamery, miałem nadzieję na to, że na nich udało mi się coś uchwycić. Po przewinięciu materiału, który udało mi się zarejestrować, prawdopodobnie udało mi się coś znaleźć. Bardziej mi to przypominało bladoszarą smugę, ale pod drugim obiektywem na podczerwieni dało radę dojrzeć o kilka tonów chłodniejsze pasmo określające dwie postacie. Zaciekawiło mnie to. Wyruszyłem piechotą w miejsce prawdopodobnej anomalii i zrobiłem kilka fotek. Niestety cokolwiek to było, spóźniłem się. Wróciłem na miejsce czuwania, by nadal oczekiwać kolejnych rewelacji. Niżej załączam zdjęcia miejsca przypuszczalnego zjawiska paranormalnego.
03:05
Nagle obudził mnie dziwny hałas. W pierwszej chwili pomyślałem, że to mogły być kojoty, których w okolicy pełno, ale drugi dźwięk był wystarczająco blisko, abym uznał to za godne zainteresowania. Po opuszczeniu pojazdu zauważyłem źródło hałasu. Ktoś lub coś poprzewracało sprzęt, natychmiast postanowiłem sprawdzić nagrania. Tym razem udało się złapać coś więcej. Szara smuga zauważona przeze mnie wcześniej była o wiele bliżej niż poprzednio. Końcówka nagrania wyglądała, jakby to wiatr poprzewracał kamery, lecz tej nocy było zupełnie bezwietrznie. Druga kamera na podczerwieni z przeciwległej strony także wykluczyła działanie zwierząt, gdyż żadnego nie było. Tym razem postanowiłem zrobić nieco większy obchód po okolicy. Długo nie musiałem szukać, aby natknąć się na coś, czego nie chciałem zobaczyć.
3:20
To coś było już o wiele bliżej i całkowicie po przeciwnej stronie. Dziwne, bo lokacja jest na tyle ciasna, że nie było szans, by obok mnie bezszelestnie tak sobie przemknąć. Zostawiłem wóz i odbiegłem jakieś 100 metrów w kierunku drogi, ponieważ trochę spanikowałem. Musiało minąć dobrych parę chwil nim zdołałem tam wrócić. Zakradłem się od strony winkla i obserwowałem teren, ale to było bezsensowne, ponieważ najprawdopodobniej te postacie dało się dojrzeć tylko poprzez obiektyw mojego specjalistycznego sprzętu. Odpiąłem kamerę ze statywu obok i wybrałem tryb noktowizji. Udało mi się zarejestrować, być może najbliższe spotkanie trzeciego stopnia. Po tym wszystkim byłem już w takim szoku, że biegnąc tyle, co sił w nogach, wskoczyłem z impetem w wóz służbowy i odjechałem z piskiem opon. A teraz przedstawię wam fotografię tą, która wybiła mnie do tego stopnia z tego badania, że musiałem zakończyć je wcześniej.
Na tym zakończyłem moją przygodę w tym miejscu, nie wiem zupełnie co o tym myśleć. Czy to naprawdę coś, co wykracza poza ludzkie rozumowanie? Myślę, że tak. Teraz z pewnością w przyszłości, jeśli zajdzie potrzeba wrócić do podobnego tematu będę na to gotowy. Nawet jeśli wcześniej podchodziłem do tego sceptycznie, tak teraz nie pozostawia to żadnych wątpliwości. Duchy istnieją! A czy wy wierzycie w zjawiska nadprzyrodzone? Zapraszam do podzielenia się swoimi historiami w komentarzach.
Podziękowania dla nawiedzonego @Wydymiarz oraz @Szymsiorek, a może to jednak wcale nie oni.
Dla Redakcji 4Life News:Redaktor Aplikujący @AdekUchiha
Autoryzował: @Tomeczek.