-
Postów
456 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1 -
Typ konta
Premium +
Typ zawartości
Profile
Forum
Kalendarz
Artykuły
Treść opublikowana przez Patryk99
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam kolejne kryminalne śledztwo. Inspekcja Ruchu Drogowego podczas pracy zatrzymała podejrzany pojazd ciężarowy. Gdy TIR zjechał, funkcjonariusze rozpoczęli sprawdzanie dokumentów delikwenta. Nagle kierowca wyszedł z pojazdu i zaczął uciekać w kierunku lasu, inspekcja ruchu drogowego wezwała wsparcie i rozpoczęła pościg pieszy za kierowcą TIR-a. Po kilku minutach patrole dojechały, a inspektorzy poinformowali, iż mężczyzna znikł w lesie. Na miejsce zdarzenia zostali wezwani detektywi wydziału kryminalnego, w składzie Komisarz Ignacy Napelicz oraz Nadkomisarz Julian Mina. Tajniacy na bombach udali się na miejsce zdarzenia wraz z Janem Kowalskim. Po dotarciu patrole mundurowych wraz ze wsparciem straży i jednostek powietrznych przeczesywali las, do którego wbiegł podejrzany. Ignacy z Julianem udali się do inspektorów, kolejno porozmawiali z nimi. Nadzorcy poinformowali, iż nie sprawdzali jeszcze naczepy pojazdu ciężarowego, gdyż doszło do ucieczki osoby kontrolującej. Wydział kryminalny poprosił o przygotowanie broni palnej, gdyż będą otwierać drzwi. Kontrolerzy otworzyli drzwi, kolejno weszli do środka i zaczęli sprawdzać załadunek. Okazało się, że poszukiwany przewoził sporą ilość substancji niedozwolonych, takich jak ładunki wybuchowe, narkotyki, broń i inne. Po sprawdzeniu pakunków do środka wszedł Janek, który zaczął zabezpieczać wszystkie znalezione rzeczy. Kilkanaście minut później zakończyło, się poszukiwanie zbiega, patrole poinformowały, że jedynie co znaleźli w lesie to odciski butów, ale jak poszli za ich śladem, nikogo nie znaleźli. Gdy Janek zabezpieczał rzeczy w naczepie, Nadkomisarz Julian Mina założył rękawiczki nitrylowe i sprawdził kabinę ciężarówki. Podczas przeszukania Mina znalazł kilkanaście paszportów oraz telefony, kolejno wsadził wszystkie dowody do worków strunowych i oddał Jankowi. Po niespełna trzech godzinach Janek zakończył zabezpieczanie śladów, po czym udał się z tajniakami na komisariat. Gdy dojechali, technik kryminalistyki udał się do swojej jaskini i zaczął sprawdzać zabezpieczone dowody. Ignacy wziął od technika paszporty, po czym poszedł do pokoju, w którym czekał na niego partner, następnie zaczęli wpisywać dane z paszportów do policyjnej bazy. Jak się okazało nie było takich person. Ignacy z Julianem przekazali paszporty informatykowi Darkowi, aby ten sprawdził dokładnie owe dane osobowe. Julian z Ignacym udali się na patrol, nagle na radiu zostali wysłani do lasu, gdyż znaleziono tam ciało mężczyzny. Wydział Kryminalny uruchomił bomby i udał się do lasu, po niespełna 10 minutach detektywi dojechali na miejsce zdarzenia. Denatem okazał się kierowca pojazdu ciężarowego, na miejsce został wezwany patolog sądowy w celu zabraniu denata. Ignacy założył rękawiczki, kolejno obejrzał ciało i stwierdził, iż mężczyzna zmarł na skutek strzału w głowę. Po kilkunastu minutach dotarł patolog sądowy, który zabezpieczył denata i stwierdził, że przyczyną zgonu jest postrzał z daleka w głowę, prawdopodobnie z broni snajperskiej. Podczas oględzin miejsca znalezienia zwłok ktoś postrzelił z daleka w brzuch jednego z dwóch funkcjonariuszy, którzy pilnowali, aby nikt nieproszony nie wszedł na zabezpieczenie. Mundurowy krzyknął, iż jego przyjaciel krwawi. Ignacy gwałtownie wyciągnął broń palną z kabury, po czym ją odbezpieczył i udał się do patrolu. Okazało się, iż ktoś postrzelił pracownika służby mundurowej, niestety kula utkwiła wewnątrz organizmu mężczyzny. Komisarz chwycił za radio i wezwał wsparcie medyczne, podczas oczekiwania tamował lejącą się krew z jamy brzusznej. Jeden z przechodniów krzyknął i upadł, nadkomisarz Julian podbiegł do pieszego, jak się okazało, ten nie żył, gdyż został postrzelony tak samo, jak denat, czyli w głowę. Julian chwycił za denata i wczołgał się do bezpiecznej strefy, kolejno chwycił za radio i poprosił o wsparcie jednostki antyterrorystycznej, gdyż ktoś uzbrojony w broń snajperską strzela w kierunku bezbronnych osób. Po kilku minutach na miejsce dojechał Zespół Ratownictwa Medycznego, który opatrzył i zabrał ciężko rannego oficera na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Gdy ambulans odjechał, a van z agentami specjalnymi podjeżdżał, strzelec wyborowy oddał trzy strzały w kierunku pojazdu, z czego uszkodził karoserię i przebił oponę. Po owym zajściu funkcjonariusze SPKP wyszli i udali się do lasu, w celu sprawdzenia kto jest strzelcem. Podczas podchodzenia, jeden z funkcjonariuszy pododdziału gwałtownie upadł, po czym koledzy z oddziału bojowego sprawdzili, co się stało, niestety ich kolega został postrzelony w sam środek klatki piersiowej, a nabój przebił kamizelkę wraz z klatką piersiową na wylot. Armia chwyciła zmarłego i zabrała go do bezpiecznej strefy, gdyż wiedzieli, iż może ucierpieć kolejna osoba. Kilka minut później komandosi sprawdzili cały teren, jednak nikogo nie napotkali, na prośbę Ignacego zostali, gdyby doszło do kolejnego zamachu. Patolog sądowy po całym zajściu zabrał denatów na sekcję zwłok. Detektywi wydziału kryminalnego wiedzieli, że mają do czynienia z bardzo niebezpiecznym oraz niewidzialnym jak wiatr osobnikiem. Funkcjonariusze udali się na fabrykę, gdzie napotkali Janka, który miał dla nich analizę znalezionych rzeczy w naczepie pojazdu ciężarowego. Po sprawdzeniu całej listy okazało się, iż zmarły kierowca musiał brać udział w czarnym procederze, technik poinformował, że znalazł dwa rodzaje amunicji, jedna to naboje do broni snajperskich, jak i naboje do broni krótkiej. Tego samego dnia mailem dostali całkowite sekcje zwłok denatów, wszyscy zmarli od tego samego naboju. Dzięki analizie balistycznej odłamków pocisku ustalili, iż ta sama amunicja była wykorzystywana do różnych przestępstw, w tym kilkunastu zamachów na ważne osoby dla Państwa. Ciąg dalszy nastąpi. Autoryzował: @Mefju4
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam tragedię, którą zaznała pewna rodzina. 27 Czerwca 2023 rok godzina 7:10 rodzina Erkans w składzie Marie, Julie, Jack i Megan wstali z łóżek. Dzień zaczęli jak każdy wcześniejszy, czyli poranna toaleta, prysznic, wybieranie stroju na dzisiejszy dzień. Gdy zakończyli, poranne czynności wspólnie zjedli śniadanie w ich dużym i eleganckim salonie, przy skromnym, drewnianym stole. Około godziny 8:15 wszyscy byli przyszykowani, jednak Jack Erkans musiał natychmiast wyjechać z domu, ponieważ oczekiwał na niego nowy klient, który miał wzbogacić ich firmę o kolejne cenne doświadczenie. Jack spakował, co potrzebował, po czym szybko wskoczył do swojego nowego auta i go odpalił. Marie otworzyła mu garaż, a mąż i tata rodziny z piskiem opon wyjechał spod posesji. Jack był tak zestresowany, że nie zwracał uwagi na znaki drogowe i łamał kodeks ruchu drogowego. Podczas dojazdu na skrzyżowanie Jack zauważył jedynie, jak inny pojazd wyprzedza, jednak myślał, że zdąży wjechać na swój pas. Niestety pojazd z przeciwka z dość sporą prędkością uderzył w auto taty, jak i męża Marie. Wszystkie auta zjechały na pobocze, a jeden z kierowców poinformował służby mundurowe o zdarzeniu na trasie delty. Dyspozytor na miejsce wysłał pluton w składzie 401[SA]21, 401[SA]25, 401[SA]43 oraz 401[SA]44. Po 3 minutach pluton dojechał i potwierdził zdarzenie, jako pierwsze strażacy zabezpieczyli obydwa pasy. W tym samym czasie co miejsce było zabezpieczane, dyspozytor San Andreas Fire Department poprosił o zadysponowanie SAMD oraz SAPD na miejsce wypadku drogowego. Kiedy miejsce było bezpieczne, funkcjonariusze publiczni zaczęli akcję ratowniczo-gaśniczą. Jako pierwsze strażacy zalali komory silnika za pomocą linii szybkiego natarcia, aby nie doszło do zwarcia i powstania pożaru. Gdy komory były zalane, SAFD zaczęło sprawdzać dostęp do pojazdów, niestety obydwaj poszkodowani byli uwięzieni wewnątrz wraków aut. Podczas gdy San Andreas Fire Department zajmowało, się pojazdami na miejsce dotarły wezwane wsparcie przez dyspozytora. San Andreas Medical Department przygotowało punkty medyczne, aby przyjąć rannych, a S.A Police Department zabezpieczyło dokładnie teren. Strażacy musieli wykorzystać ciężką hydraulikę do wyciągnięcia rannych z aut, za pomocą sprzętu dostęp zostaw uzyskany, funkcjonariusze założyli obydwóm poszkodowanym kołnierze ortopedyczne i zabezpieczali urazy, jakie zauważyli. Niestety kierowca jednego z wraków doznał nagłego zatrzymania krążenia, przez co został wyciągnięty chwytem rauteka z wraku i oddany w ręce ratowników medycznych. Stan drugiego kierowcy był lepszy, jednak doznał on poważnego urazu jamy brzusznej. Strażacy za pomocą deski i pasów transportowych wydostali rannego, którym zajął się zespół ratownictwa medycznego. Jak już ranni zostali przekazani, ratownicy zajęli się tym w gorszym stanie. Jako pierwsze podpięli go do defibrylatora LIFEPAK 15, który wskazał, iż mężczyznie nie pracuje serce. Jeden z czwórki ratowników zaczął wykonywać masaż serca, natomiast lekarz z pokładu zdecydował o intubacji poszkodowanego. Gdy lekarz zaintubował rannego, trzeci ratownik zrobił podwójne wkłucie dożylne, aby ułatwić podaż medykamentów. Po 3 cyklach RKO poszkodowany ,,wrócił”, a specjaliści opatrywali jego urazy. Ratownicy wykonali USG jamy brzusznej, która wykazała wielonarządowy krwotok wewnętrzny, przez co zespół musiał podawać ciągle płyny i leki przeciwkrwotoczne, aby nie doszło do wstrząsu krwotocznego. Stan drugiego kierowcy był lepszy, gdyż odzyskał przytomność, jednak jego stan nadawał się do dalszej hospitalizacji. Jeden Zespół Ratownictwa Medycznego zabrał rannego w lepszym stanie na Szpitalny Oddział Ratunkowy na Creek w Las Venturas. Gdy ranny był w transporcie, drugi zespół oczekiwał na wylądowanie lotniczego pogotowia ratunkowego, gdyż stan Jacka był krytyczny i wciąż niestabilny. Ratownicy oczekiwali na helikopter, a strażacy kończyli zabezpieczanie wraków i dali je na jeden pas, aby można było wprowadzić ruch wahadłowy. Nagle przez zdarzenie przejeżdżała Marie Erkan wraz z dziećmi i zauważyła poważnie rozbity pojazd jej męża, kobieta odruchowo chwyciła za telefon, jednak odebrał go jeden z ratowników i poinformował o zdarzeniu. Marie szybko odwiozła dzieci do szkół i udała się do Las Venturas na szpital. Podczas udawania się żony rannego do szpitala, ratownicy z lotniczego pogotowia ratunkowego transportowali go na SOR. Na miejsce zdarzenia dojechała pomoc drogowa, która zabrała auta. Po wylądowaniu rannym zajął się personel medyczny, który natychmiast wykonał serię badań oraz zdjęć wnętrzności. Lekarz prowadzący poinformował żonę pacjenta o jego stanie i, że będzie on operowany. Tego samego dnia Jack trafił na blok operacyjny, gdzie zajęli się nim wykwalifikowani chirurdzy. Operacja na otwartym brzuchu trwała ponad 4 godziny, jednak chirurdzy musieli dokonać transplantacji wątroby oraz rekonstrukcji części jelita cienkiego. Po zabiegu pacjent Jack przeszedł rezonans magnetyczny, który wykazał, że podczas wypadku uderzył głową w kierownicę, przez co powstał bardzo niebezpieczny guz w okolicy nerwu wzrokowego. Lekarze sprawdzili, czy ranny może ponownie pojechać na blok, na szczęście był tam najlepszy neurochirurg, który zaczął walkę o jego życie. Niestety podczas operacji na otwartym mózgu doszło do nagłego zatrzymania krążenia, a lekarze od razu rozpoczęli akcję reanimacyjną. Po ponad 2-godzinnej reanimacji lekarze musieli poinformować jego małżonkę, że jej mąż zmarł. Zrozpaczona kobieta dostała silne leki na uspokojenie, a jej mąż trafił do kostnicy. Neurochirurg powiedział lekarzowi prowadzącemu, iż podczas rezonansu przy łóżkowego zauważył sporą ilość krwi w czaszce denata. Lekarz prowadzący zapytał się, czy powodem śmierci był ten uraz, czy coś innego, ten potwierdził, że zmarł na skutek poważnych obrażeń wewnątrz czaszkowych. Po miesiącu odbył się pogrzeb denata, a sprawca stanął przed sądem pod zarzutem nieumyślnej śmierci człowieka i został skazany na karę 3 lat pozbawienia wolności. Autoryzował: @Polixon
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam 2 część materiału o tematyce kryminalnej. Podczas patrolowania jeden z patroli zauważył pojazd, w którym znajdował się Karol Micejewski. Patrol mundurowych poinformował Aspiranta Andrzeja Werkowskiego oraz Starszego Aspiranta Aleksandra Derkowskiego o zlokalizowaniu podejrzanego. Gdy tajniacy dowiedzieli się o owej sytuacji, natychmiast wykręcili numer do oddziału antyterrorystów, po czym umówili się w miejscu, gdzie ostatni raz był widziany przestępca. Po dojechaniu patrol na radiu przekazał, iż mężczyzna zatrzymał się na Doherty przy sklepie z ciuchami. Śledczy natychmiast udali się pod sklep, po czym za pomocą noża przebili dwie tylne opony i ustawili się przy bokach budynku z obu stron. Nagle podejrzany wyszedł ze sklepu, po czym wsiadł do auta, gdy odpalił, zorientował się, iż ma przebite opony. Zdenerwowany mężczyzna wyszedł z auta, po czym wyciągnął broń palną i szukał, kogoś, kto mógł dokonać przebicia mu opon. Oddział specjalny wraz z detektywami wyszli, po czym postrzelili w ramię gangstera. Po przeszukaniu i opatrzeniu rannego na miejsce dojechał zespół ratownictwa medycznego, który zabrał rannego na Szpitalny Oddział Ratunkowy, w celu prześwietlenia ręki i dokonania ewentualnej operacji. Następnego dnia patrol zabrał podejrzanego na komisariat, jak się okazało, został on jedynie draśnięty pociskiem. Gdy przyjechał, od razu został zabrany na przesłuchanie, podczas którego detektywi przycisnęli go. Karol Micejewski przyznał się do wszystkich zarzucanych mu win. Powiedział, że on jedynie miał porwać trzy osoby i je przetransportować do magazynu, który znajdował się blisko Ocean Docks w Los Santos, tam ich związał i znikł. Karol Micejewski nie przyznał się do morderstwa detektywa Mariusza Podleskiego, jednakże przyznał się do podpalenia pustostanu i dokonania brutalnego morderstwa Michała Kortylewicza pseudonim „Krowa". Recydywista podpisał zeznania, po czym został odprowadzony na dołek. Detektywi podpisali raport Micejewskiego, kolejno powiedzieli zastępcy szefa, iż Micej może zostać zabrany do zakładu karnego w Dillmore, ten zgodził się i również podpisał się na raporcie. Następnego dnia Micej przekazał wszystkie pseudonimy, z którymi współpracował. Szpiedzy sprawdzili delikwentów w policyjnej bazie, każdy z nich odsiedział już jakiś wyrok. Specjaliści zdecydowali się, że dokonają nalot na magazyn, aby sprawdzić, czy zleceniodawcy nie zabrali jeszcze porwanych. Kilka godzin później odbył się nalot na magazyn, na szczęście jednostki specjalne znalazły porwanego Roberta Szwora, jednak nie odnaleźli Michała Dudka. Podczas wyprowadzania naczelnika, ten został postrzelony przez nieznanego zamachowca. Pocisk trafił rannego w tętnicę udową, przez co ten zaczął krwawić. Oddział antyterrorystyczny zaczął tamować krwotok, na szczęście ten po chwili zmniejszył się, a zespół ratownictwa medycznego zabrał go na SOR, gdzie od razu trafił na blok w celu rekonstrukcji tętnicy oraz usunięciu pocisku. Podczas pobytu w szpitalu naczelnika, organy ścigania próbowały namierzyć strzelca wyborowego, niestety kamery go nie uchwyciły. Tajniacy dostali ekspertyzę pocisku z tętnicy ich szefa, okazało się, że na niej są odciski palców Konrada Kieł pseudonim ,,Kieł”. Detektywi natychmiast pobiegli do Darka, który zaczął namierzać telefon sprawcy, jak się okazało, zbliżał się on do komisariatu. Andrzej i Aleksander natychmiast wykonali ewakuację fabryki, po czym ustawili się przy drodze. Gdy nadjeżdżał przestępca, funkcjonariusze rozłożyli kolczatki, w które ścigany wjechał, chwile później wydział kryminalny wyszarpał z pojazdu Konrada Kła i go zakuł. Zatrzymany trafił natychmiast na przesłuchanie, podczas którego przyznał się do wszystkich zarzutów, wspomniał, iż Dudek został przekazany w ręce jakiegoś psychola. Tajniacy natychmiast sprawdzili akta spraw podejrzanego o porwanie Dudka, na szczęście Konrad Kieł powiedział, że może być zasadzką na psychola. Tego samego dnia około północy Kieł spotkał się z niezrównoważonym człowiekiem, który przejął Michała Dudka. Przestępcy weszli do stodoły, po czym oddział specjalny z Aleksandrem i Andrzejem ustawili się z obu stron. Gdy wszyscy byli gotowi, funkcjonariusz organu specjalnego wrzucił do wnętrza drewnianego budynku granat hukowy, po czym doszło do ekspresowego nalotu wydziału. Niestety człowiek, który odebrał Michała Dudka, otworzył ogień, przez co został postrzelony w jamę brzuszną. Konrad Kieł gwałtownie odepchnął stołek, na którym stał seryjniak, armia specjalna natychmiast podniosła do góry seryjnego mordercę, w tym samym czasie Kieł zaczął uciekać. Pododdział sił specjalnych, który stał niedaleko od miejsca nalotu, zauważył, że zatrzymany recydywista zaczął uciekać, więc natychmiast ruszyli za nim. Pościg trwał niespełna dwie minuty, gdyż uciekinier stracił równowagę i wywrócił się, przez co dywizja mogła zakuć i zamknąć oponenta. W tym samym czasie oddział specjalny odciął linę z szyi seryjnego mordercy. Na miejsce zatrzymania została wezwana pomoc medyczna, ponieważ Michał Dudek był katowany przez swojego oprawcę. Po chwili zespół ratownictwa medycznego zabrał rannego na SOR, w celu obserwacji. Dwa dni później mury szpitala opuścił Robert Szwor, który udał się natychmiast na komisariat, w celu przesłuchania swojego porywacza. Po niespełna godzinie naczelnik wydziału przesłuchiwał Karola Micejewskiego. Przesłuchanie trwało nieco ponad 30 minut, jednak naczelnik wiedział, że musi sprawić, aby Kieł poszedł siedzieć na dożywocie. Następnego dnia Michał Dudek został zabrany przez jednostki straży więziennej, jak i specjalnej grupy do zakładu karnego, w celu odsiedzenia dożywotniego wyroku. Karol Micejewski pseudonim ,,Micej” za zranienie, porwanie trzech osób, ukrywanie ich, próbę zabójstwa, jak i podpalenie został skazany przez sąd na karę 8 lat pozbawienia wolności. Konrad Kieł za zlecenie porwania, utrudnianie śledztwa, nielegalne posiadanie broni oraz próbę zabójstwa został skazany przez sąd na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Psychopata — Valeriu Narie, za porwania, morderstwa i celowe spowodowanie kalectwa lub ciężkiego stanu zdrowia został skazany przez sąd na karę 25 lat pozbawienia wolności oraz umieszczony w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Autoryzował: @Mefju4
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam kolejny materiał o tematyce kryminalnej. Prolog: Podczas konwoju seryjnego mordercy Michała Dudka z Naczelnikiem Wydziału Robertem Szworem na czele dochodzi do zablokowania drogi oraz uprowadzenia dwóch konwojentów, wraz z seryjniakiem. Zastępca naczelnika wydziałua Piotr Żamski do sprawy przydzielił najbardziej zaufanych detektywów w składzie — Aspiranta Andrzeja Werkowskiego oraz Starszego Aspiranta Aleksandra Derkowskiego. Zastępca Roberta Szwora poinformował o jego uprowadzeniu, po czym wsiadł do radiowozu ze szpiegami, kolejno udali się na miejsce zdarzenia, gdzie pracował już Jan Kowalski. Po kilku minutach wydział był na miejscu i od razu inni konwojenci poinformowali, że zaginął Robert wraz z detektywem Mariuszem Podleskim, a porywacze zabrali dodatkowo seryjniaka. Wystraszeni kolaboranci natychmiast kazali zablokować okoliczne drogi oraz przeszukiwać każdy możliwy pojazd. Po rozmowie z konwojentami śledczy udali się do Janka, który poinformował, że zabezpieczył kilka odcisków palców, jednak sprawdzi je dopiero na fabryce, dodatkowo pokazał im sporą plamę krwi oraz obrączkę. Po ukazaniu obrączki konwojentom, którzy brali udział w akcji, potwierdzili, iż należy ona do Mariusza. Tajniacy poprosili patrol mundurowych, aby odwiózł Janka na bazę, żeby jak najszybciej zaczął analizę śladów. Wydział Kryminalny w składzie Andrzej Werkowski, Aleksander Derkowski oraz Piotr Żamski udali się na komisariat, w którym pracował tajniak Mariusz Podleski. Po dojechaniu i poinformowaniu szefa Mariusza ten zdecydował, iż przekaże im akta ostatnich spraw jego człowieka. Po 4 godzinach wywiadowcy dostali zgłoszenie, że w San Fierro na jednej z posesji zauważono czarny worek. Wydział Kryminalny na kogutach udał się na miejsce zgłoszenia, po czym odkryli owo znalezisko. Niestety detektywi znaleźli porwanego Mariusza Podleskiego, który został brutalnie zamordowany. Na miejsce znaleziska przyjechał Janek, który w dłoni denata znalazł zawiniątko i od razu zawołał specjalistów, gdy podbiegli ukazał go. Porywacze poinformowali, że to jeden z trzech denatów, jakich znajdą. Po chwili na miejscu zjawił się lekarz sądowy, który natychmiast poinformował, że denat zmarł na skutek ran kłutych w jamę brzuszną, jak i klatkę piersiową. Technik Kryminalistyki Jan Kowalski poinformował, że na ciele zmarłego zabezpieczył trzy pełne odciski palców, a na szczęście ma przy sobie przenośny sprzęt do sprawdzania w bazie takich rzeczy. Po kilku dobrych minutach wyskoczyło, iż odcisk należy do Karola Micejewskiego pseudonim ,,Micej”. Piotr Żamski przypomniał sobie, iż Robert prowadził śledztwo owego recydywisty, przez niego ten został postawiony przed sądem. Patolog zabrał denata do kostnicy, a Janek wrócił do bazy, gdzie kończył analizę śladów. Detektywi skontaktowali się z Darkiem, czyli policyjnym informatykiem, który zaczął namierzać telefon podejrzanego Miceji. Niestety telefon jedynego na ten moment podejrzanego był wyłączony. Piotr Żamski przekazał do wszystkich jednostek w San Andreas rysopis możliwego porywacza i mordercy. Podczas powrotu na komisariat, detektywi zostali wezwani przez centralę do pustostanu, gdzie doszło do pożaru, a podczas oddymiania zauważono zwęglone ciało człowieka. Andrzej z Aleksandrem na bombach udali się na miejsce, po czym strażacy pokazali im denata, niestety nie mogli potwierdzić tożsamości, przez co musieli wezwać technika oraz patologa sądowego. Po 30 minutach patolog zapakował denata, a technik zabezpieczył podpalone przedmioty wewnątrz pustostanu. Niestety patolog poinformował, iż sprawdzanie tożsamości denata zajmie trochę dłużej, gdyż badania DNA mogą trwać od 4 do nawet 14 dni. Technik Kryminalistyki Jan Kowalski poinformował, że w pustostanie znalazł plecak, który jest wypełniony wodną rozpałką i prawdopodobnie benzyną w pustych butelkach po wodzie. Strażacy powiedzieli, że nie znają dokładnej przyczyny pożaru, jednak to muszą sami detektywi rozwikłać. Andrzej sprawdził okolice, na szczęście zauważył, iż pustostan obejmuje kamera. Detektyw Aleksander skontaktował się z Darkiem, aby ten sprawdził nagrania z tamtej okolicy. Gdy Darek przeglądał nagrania, tajniacy sprawdzali dalszą okolicę, aby mieć pewność, iż podpalacze nie zostawili śladów. Niestety podpalacze nie zostawili żadnych śladów w zaroślach. Detektywi zabrali Janka do radiowozu, a miejsce zabezpieczyli policyjną taśmą. Gdy miejsce pożaru było zabezpieczone, detektywi udali się na komisariat, aby Jan dokonał analizy nowych śladów, ten powiedział, że ma dla nich analizę śladów z miejsca konwoju. Po wejściu do środka Janek poszedł do swojej jaskini, a śledczy udali się do Darka, aby ten ukazał im nagranie z pustostanu. Darek pokazał pełne nagranie, po czym włączył im akta zauważonej w tamtym terenie osoby. Jak się okazało, podpalaczem okazał się nikt inny, jak Karol Micejewski pseudonim ,,Micej”. Wydział Kryminalny poszukiwał już seryjnego mordercy, jednak mają nadzieję, iż Michał Dudek żyje oraz zostanie osadzony w zakładzie karnym. Tego samego dnia patolog sądowy przekazał tożsamość denata oraz dokładną sekcję zwłok, okazało się, że denat to nijaki Michał Kortylewicz, pseudonim ,,Krowa”, który był podejrzany o szereg przestępstw finansowych, morderstwa, handel rzeczami niedozwolonymi. Piotr Żamski na prośbę Aspiranta Werkowskiego sprawdził akta spraw denatów, które wykazały, iż każdy współpracował z organami ścigania. Podczas sprawdzania przez detektywów spraw denatów, zastępca naczelnika przekazał, iż konwojenci podczas powrotu do domów zostali brutalnie zamordowani przez zamaskowane osoby. Denaci zostali zabrani do kostnicy, gdzie przeszli dokładną i obszerną sekcję zwłok, niestety każdy zmarł na różny sposób, jednak większość ich została postrzelona idealnie w głowę. Zastępca Naczelnika Wydziału wprowadził do akt Micejewskiego nakaz zatrzymania. Ciąg dalszy nastąpi… Autoryzował: @Mefju4
-
Witamy Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawimy Wam Paranormal Activity, czyli prawdopodobnie ostatnie paranormalne śledztwo w dziejach San Andreas. Mieszkańcy Los Santos zgłosili do urzędu miasta zjawiska paranormalne, które odbywały się na miejskim cmentarzu. Urzędnicy udali się na miejsce, gdzie z historii miejskich działy się różne nadprzyrodzone rzeczy. Podczas pobytu na cmentarzu pracownicy natknęli się na nadzwyczajne zjawiska, takie jak szept, płacz, kroki, pukanie czy stukanie. Po owej sytuacji pracownicy z urzędu miasta uciekli z cmentarza. Urzędnicy ukryli sprawę cmentarną w specjalnych aktach, do których nikt nie ma dostępu. Trzy miesiące później na cmentarzu doszło do ataku na staruszkę przez niewidzialną postać, co spowodowało zawał u kobiety. Kilka minut później na cmentarz dojechał Zespół Ratownictwa Medycznego, który zajął się schorowaną 85-latką. Podczas badań kobieta ciągle mówiła o niewidzialnej osobie, która stała za jej nagłym zawałem. Ratownicy Medyczni zabrali staruszkę na Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdzie zająć miał się nią najlepszy w San Andreas kardiolog. Po kilku tygodniach leczenia kobieta została wypuszczona ze szpitala w stanie dobrym, jednak ta natychmiast w mediach społecznościowych dała post, gdzie pisze o traumatycznych wydarzeniach w Los Santos, w których brała udział. Podczas przeglądania social mediów Bill natknął się na ową wiadomość, nie czekając ani chwili skontaktował się z twórczynią postu. Poinformował on Arego, Mariena, Amandera i Michała o zaistniałej sytuacji oraz możliwości przeprowadzenia kolejnego paranormalnego śledztwa. Grupa "Potwór" zgodziła się, po czym oczekiwali na informację od kobiety, która doznała zawału. Kilka godzin później staruszka odpisała mężczyznom, którzy zdecydowali się udać do San Andreas, aby dokonać kolejne paranormalne dochodzenie. Następnego dnia nad ranem grupa potwór wsiadła do samolotu i przyleciała na lotnisko Los Santos. Aro z przyjaciółmi wysiedli z samolotu oraz udali się od razu do wynajętego domku w okolicach Los Santos. Po rozpakowaniu się grupa wzięła sprzęt badawczy i udała się na cmentarz, który podobno jest nawiedzony. Aro, Marien, Amander, Michał i Bill dotarli na cmentarz, po czym zapoznali się z terenem. Podczas interwencji słyszeli płacz, pukanie oraz kroki, które zbliżały się w ich stronę. Mężczyźni po pierwszych zjawiskach już wiedzieli, iż nie będzie łatwo. Przyjaciele rozłożyli kamery na całym cmentarzu, kolejno podłączyli je do laptopa za pomocą specjalnego portu. Po powrocie do domku odpalili laptopa i zaczęli analizować owe video. Na nagraniu było słychać płacz, kroki, stukanie i tym podobne. Amander z Michałem w nocy udali się z K2 oraz SLS na cmentarz, gdy już byli na cmentarzu odpalili SLS oraz przeskanowali cały teren, niestety na cmentarzu uchwycili kilka, wręcz kilkanaście zabłąkanych dusz. Po przeskanowaniu cmentarza wyłączyli SLS, kolejno odpalili K2 i sprawdzili teren pod względem pola elektromagnetycznego. Niestety cmentarz był mocno napromieniowany falami elektromagnetycznymi. Podczas sesji z K2 na Michale doszło do ataku przez nieziemską siłę, mężczyzna upadł i złapał się za gardło. Amander próbował pomóc koledze, jednak nieziemska siła nie puszczała. Nagle Michał stracił przytomność, a na jego gardle było widać ślady duszenia. Amander natychmiast wezwał na miejsce pomoc medyczną, która dotarła po niespełna 3 minutach. Niestety ratownicy medyczni spóźnili się oraz stwierdzili zgon na miejscu, przez co Amander musiał powiedzieć swoim kolegom o śmierci przyjaciela. Nad ranem Marien, Bill i Aro budzili Amandera, ten niestety spał jak zabity. Po kilku godzinach Amander wstał i opowiedział o sytuacji z nocy. Bill, Marien i Aro udali się do szpitala, gdzie został przywieziony denat. Grupa "Potwór" potwierdziła dane osobowe zmarłego oraz zorganizowała pogrzeb 3 dni później. Po upływie 4 dni przyjaciele wrócili na cmentarz, gdzie kontynuowali paranormalne dochodzenie z użyciem specjalistycznego sprzętu. Grupa zdecydowała, iż całe śledztwo będzie nagrywane. Po włączeniu kamer rozpoczęli badania, podczas których odbył się atak na Billa, który był duszony. Po modlitwie i wodzie święconej byt nie odpuszczał, dusił go dalej, aż Bill zemdlał. Przyjaciele obrócili na bok Billa i wrócili do śledztwa. Niestety byty ponownie zaatakowały mężczyzn, z czego Marien został wciągnięty do grobowca. Aro wybiegł z cmentarza i wezwał pomoc, niestety Bill zmarł na skutek uduszenia, a Marien znikł. S.A Police Department rozpoczęli poszukiwania, na szczęście w grobowcu znaleźli Mariena, który śpiewał satanistyczne utwory oraz wydrapywał obrócone krzyże na ścianach za pomocą paznokci. S.A Police Department zatrzymali Mariena oraz natychmiast transportowali go do Instytutu Zjawisk Paranormalnych, gdzie czekał na niego ksiądz egzorcysta. Po około 10 minutach SAPD dojechało na miejsce, po czym odprowadzili opętanego do jego pokoju. Gdy Marien był już zamknięty, zaczął śpiewać, jednak nagle krzyknął, aż szklana ściana pękła w drobny mak. Po tej sytuacji ten wyszedł z pokoju i rozbijał inne szyby, ochrona obiektu próbowała zatrzymać dewastatora, jednak ten nimi rzucał. Do Instytutu Zjawisk Paranormalnych przyjechał Aro i udał się do wnętrza, gdzie spotkał opętanego Mariena. Nie czekając ani chwili Aro zaczął czytać biblię oraz różne chrześcijańskie zdania, co spowodowało zemdlenie Mariena, szybko po tym podbiegła do niego pomoc medyczna, która stwierdziła, iż ten nie żyje. Wystraszony Aro udał się do prezydenta Los Santos i poinformował o cmentarzu, lecz ten go wyśmiał. Tego samego dnia podczas jazdy wynajętym autem Aro stracił kontrolę nad pojazdem i uderzył z nadmierną prędkością w wóz bojowy San Andreas Fire Department. Aro zmarł na miejscu, a strażacy trafili w stanie ciężkim do szpitala. Niestety grupa "Potwór" nie pomogła zabłąkanym duszom wrócić do grobów, mężczyźni zapłacili za to życiem. Do dzisiaj cmentarz w Los Santos jest nawiedzany przez różne byty, które krzywdzą odwiedzających. Naukowcy próbują ustalić co to za dusze, jednak nie mogą rozwikłać tej tajemniczej zagadki, gdyż dochodzi do ciągłych manifestacji, ataków czy innych paranormalnych zdarzeń. Miejmy nadzieje, że komuś uda się odpędzić złowrogie, przezroczyste jak woda duchy dobre, jak i te złe. Autoryzował: @Mefju4
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam 2 część kryminalnego śledztwa. Prolog: Wydział Kryminalny rozwiązuje śledztwo związane z włamaniem do bogatej willi. Śledczy po rozcięciu lin wsiedli do swojego pojazdu i udali się na bombach na komisariat, w celu sprawdzenia tablic rejestracyjnych w policyjnej bazie. Po kilku minutach inwigilatorzy byli już u Dariusza, który sprawdzał podaną przez agentów tablicę rejestracyjną. Jak się okazało, pojazd należy do Derwana i posiada nadajnik GPS. Darek natychmiast zaczął namierzać pojazd nieobliczalnego rodzeństwa. Pojazd napastników zatrzymał się w dzielnicy Valle Ocultado. Na miejsce zlokalizowania zostały wysłane nieoznakowane radiowozy, w celu obserwacji możliwej kryjówki Kolewiczów. Gdy miejsce ukrycia rodzeństwa było pod stałą obserwacją, detektywi dostali wyniki sekcji zwłok zamordowanych. Jak się okazało wszyscy domownicy zmarli na skutek wykrwawienia i obrażeń wewnętrznych, badanie kobiety dodatkowo wykazało, że przed zbrodnią została zgwałcona, jednak gwałciciel nie zostawił DNA. Chwile później Jan przyniósł cały raport z analizy śladów, wyjaśniło się, iż to nie tylko dwójka rodzeństwa z bogatą kartoteką dokonało włamania, ale również dwójka z mniejszą kartoteką. Dzięki tym ustaleniom wydział kryminalny poznał motyw porwania. Posterunkowy Kazimierz Pawski i Starsza Posterunkowa Bianka Nalepicz udali się na Valle Ocultado, w celu zamiany z tajniakami, którzy byli przy domu przestępców. Podczas podpatrywania obiektu rodzeństwo wsiadło do auta i ruszyli przed sobą. Bianka na radiu poprosiła o wsparcie lotnicze, aby Ci mogli obserwować z powietrza pojazd włamywaczy. Gdy jednostka powietrzna widziała pojazd Kolewiczów, Kazimierz i Bianka wyłączyli w kryjówce prąd, po czym weszli do wnętrza i zaczęli przeszukiwać miejsce ukrywania się więzi rodzinnych. Okazało się, iż ktoś z wydziału przekazał zatrzymanie i przewóz rodzeństwa do zakładu karnego, przez co Erna i Derwan mogli zaplanować całą akcję. Pawski i Nalepicz zabezpieczyli cały sprzęt RTV z wnętrza kryjówki, po czym przekazali mundurowym, aby Ci je dali Jankowi do sprawdzenia. Gdy wszystko było oddane, inwigilatorzy założyli podsłuch, ukryte kamerki oraz nadajniki GPS na ubrania. Detektywi podłożyli atrapy ich sprzętów, które były podpięte do komputera Darka, aby wszystko, co szukali lub wysyłali, od razu przychodziło do informatyka. Pod kryjówką ponownie doszło do zmiany, śledczy wrócili na komisariat, a nieoznakowany patrol stał w okolicy ukrywania się przestępców. Gdy rodzeństwo wróciło do domu, helikopter policyjny odleciał na najbliższe lądowisko. Tajniacy udali się na fabrykę, gdzie pomogli Jankowi w sprawdzaniu notatników zabranych z wnętrza kryjówki. W tym samym czasie Darek sprawdzał wszystkie maile, przelewy i inne. Podczas sprawdzania jednego notatnika wydział kryminalny znalazł informację, że Megan dokonała przelew wysokości 1,3 miliona euro na konto numer 357642 z treścią NKA. Nalepicz udała się do Darka i kazała sprawdzić przelew na konto numer 357642, ten po sprawdzeniu głębiej transakcji dowiedział się, iż przelew dostał Miren Maure. Darek od razu wpisał owe dane do policyjnej bazy danych, wyskoczył im 47-letni Maure Miren, który okazał się podejrzanym o produkcję substancji wybuchowych. Do Darka wszedł nagle naczelnik Robert Szwor i powiedział, że pracują ponad 4 dni z około 8-godzinną przerwą i mają teraz 2 dni wolnego. Inwigilatorzy udali się do swoich domów, w tym samym czasie Darek dostawał ciągłe informacje z atrap sprzętu RTV rodzeństwa. Dowiedział się, iż rodzeństwo będzie chciało dokonać włamania do domu śledczych, którzy zajmują się ich sprawą, gdyż chcą ich uciszyć, bo wiedzą za dużo. Po tych informacjach Darek poinformował naczelnika, jak i samych funkcjonariuszy. Pracownicy wydziału przygotowali się w razie włamania, a naczelnik pod ich domu podesłał nieoznakowane radiowozy. Na szczęście w nocy nie doszło do włamania, przez co detektywi nie musieli dokonać wkroczenia i zatrzymania grupy rodzeństwa. Tego samego dnia detektywi ustawili się z oddziałem antyterrorystycznym przy domu gangsterów. Dwie godziny później doszło do nalotu na kryjówkę zorganizowanej grupy przestępczej Kolewiczów. Po zatrzymaniu i ponownym przesłuchaniu rodzeństwa agencji specjalni podpisali całą papirologię. Jednostki specjalne dokonały transportu rodzeństwa do Dillmore, po czym zostali tam zamknięci do okresu rozprawy. Erna, Derwan, Ewald i Megan Kolewiczowie za włamanie, morderstwa, gwałt, ucieczkę, składanie fałszywych zeznań, porwania zostali skazani na dożywotnie pozbawienie wolności i umieszczeni w celach N. Autoryzował: @Sheeker
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam kolejny kryminał. Prolog: Dochodzi do włamania do jednej z najdroższych will w Los Santos. Niestety wewnątrz dochodzi do strzelaniny, podczas której mieszkańcy posiadłości umierają. Naczelnik wydziału kryminalnego Robert Szwor do sprawy przydzielił nowy duet detektywów w składzie Posterunkowy Kazimierz Pawski oraz Starsza Posterunkowa Bianka Nalepicz. Detektywi wraz z Janem Kowalskim udali się na miejsce zdarzenia, gdzie pracował już lekarz sądowy Ireneusz Kostrzak. Po 20 minutach śledczy byli na miejscu, kolejno Jan Kowalski zaczął zabezpieczać ślady wewnątrz obrabowanego budynku. Gdy technik zabezpieczał ślady, Ireneusz poinformował Kazimierza i Biankę, że zabezpieczył sześć ciał, jednak nie wie, jaka była przyczyna śmierci, a ową rzecz przekaże dopiero po dokładnej sekcji zwłok. Chwilę później ciała zostały zabrane do kostnicy, gdzie odbędzie się ich sekcja zwłok. Inwigilatorzy udali się do patrolu, który przyjechał jako pierwszy na miejsce włamania, Ci poinformowali, że zostali wezwani przez centralę, gdyż uruchomiony został alarm wewnątrz willi. Po dwugodzinnym zabezpieczaniu śladów Jan przekazał, że włamywacze byli uzbrojeni w krótką broń glock 17 z amunicją 9 mm, dodatkowo przekazał, że złodzieje prawdopodobnie strzelali chaotycznie, ponieważ znalazł sporą ilość amunicji w ścianach, meblach oraz podłodze. Detektywi zabezpieczyli teren za pomocą policyjnej taśmy, a pod dom ustawili dwa nieoznakowane patrole, które miały pilnować wille przed nieproszonymi gośćmi. Gdy teren był zabezpieczony, agenci specjalni wrócili na komendę, gdzie Jan udał się do swojej jaskini, w której rozpoczął analizowanie śladów z wnętrza budynku. Gdy technik sprawdzał ślady z obiektu, Pawski z Nalepicz przekazali naczelnikowi wszystkie ustalenia w śledztwie, jakie na ten moment mają. Podczas rozmowy z naczelnikiem do pokoju wbiegł Jan Kowalski, który przekazał, że sprawdził część odcisków palców z obrabowanej willi. Okazało się, iż wszystkie linie papilarne były w policyjnej bazie. Jak się okazało należą one do poszukiwanych przez interpol Erny Kolewicz oraz Derwana Kolewicza. Kazimierz Pawski poinformował naczelnika, że sprawcami prawdopodobnie jest rodzeństwo Kolewiczów, które ma dość sporą kartotekę i są poszukiwani przez oddział Interpolu. Robert Szwor skontaktował się z oddziałem Interpolu, ten poinformował, że przyjedzie do nich śledczy prowadzący ich sprawy. Kilka godzin później na komisariacie zjawił się Eugeniusz Palczewski, który opowiedział o przestępczym świecie rodzeństwa. Poza San Andreas dokonali oni większej ilości morderstw i przestępstw. Detektywi po spotkaniu z funkcjonariuszem Interpolu udali się do policyjnego informatyka Darka i poprosili, aby sprawdził nazwisko Kolewicz w policyjnej bazie. Dariusz natychmiast wpisał owo nazwisko, jak się okazało oprócz Erny i Derwana jest też Ewald i Megan, którzy mają małą kartotekę, niż ich własne rodzeństwo. Agenci specjalni zdecydowali się, iż założą konto jako Derwan i zaproszą Ewalda i Megan na spotkanie, które będzie zasadzką. Kilka godzin później jednostki specjalne z wydziałem kryminalnym obserwowali El Castillo del Diablo, które zostało ustalone jako miejsce spotkania więzi rodzinnych. Gdy Megan i Ewald zjawili się, jednostki specjalne z Pawskim oraz Nalepicz dokonali schwytania części rodzeństwa. Na miejsce zasadzki przyjechała jednostka transportująca, która zabrała pokrewieństwo na policyjny dołek. Kazimierz z Bianką wezwali pomoc drogową, która zabrała pojazd Ewalda na policyjny parking w celu przeszukania. Po niespełna godzinie specjaliści udali się na komisariat, gdzie poinformowali Janka, że będzie musiał przeszukać pojazd. Następnego dnia Jan Kowalski dokładnie sprawdził wóz jednego z czworga rodzeństwa, jak się okazało, było on pełny narkotyków, broni, odczynników do produkcji ładunków wybuchowych. Wszystkie znalezione rzeczy, które mogły, grozić detonacją zostały odpowiednio zabezpieczone oraz przekazane do funkcjonariuszy jednostek specjalnych w celu dokonania eksplozji ładunków w bezpiecznym miejscu. Gdy detektywi zjawili się na bazie, czekała nich kopia przeszukania pojazdu. Po przeanalizowaniu kopii inwigilatorzy zdecydowali się przesłuchać Ewalda, a po nim jego siostrę Megan. Po ponad 2-godzinnym przesłuchaniu detektywi skończyli rozmowę właściciela pojazdu pełnego nielegalnych substancji, kolejno zdecydowali, iż docisną Megan. Po godzinie zakończyło się przesłuchanie Megan, która przyznała się do kilkunastu zarzutów. Wydział Kryminalny spisał akta Ewalda i Megan, kolejno zorganizowali konwój z oddziałem antyterrorystycznym do więzienia w Dillmore. Po czterech godzinach doszło do rozpoczęcia konwoju rodzeństwa z mniejszym kalibrem przestępczym do zakładu karnego. Podczas przejazdu na pograniczu Richman i Mulholland doszło do zablokowania drogi oraz otwarcia ognia w kierunku pojazdów biorących udział w transporcie. Niestety funkcjonariusze jednostek specjalnych zostali ranni, a napastnicy obezwładnili Kazimierza i Biankę, po czym ich przywiązali do znaku drogowego. Po chwili porywacze otworzyli drzwi od enforcera, po czym wyciągnęli Ewalda i Megan. Podczas przejścia napastnicy ściągnęli kominiarki, jak się okazało sprawcy to Erna i Derwan Kolewiczowie. Na szczęście detektywi zapamiętali tablice rejestracyjne pojazdu, którymi uciekli przestępcy w całym składzie Kolewiczów. Na miejscu ucieczki pojawiło się wsparcie mundurowych, jak i pomoc medyczna. Niestety trzech funkcjonariuszy oddziału specjalnego przez tę akcję straciło życie, a cała reszta trafiła w stanie ciężkim na SOR. Ciąg dalszy nastąpi... Autoryzował: @Mlonskyy
-
Witam Wad drodzy czytelnicy. Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z Supportem @spokomichas. P - @Patryk99 s - @spokomichas P: Witam, z tej strony Reporter Specjalista Patryk99 z Redakcji 4Life News. Czy chciałbyś udzielić wywiadu? s:: Jasne P: Zaczynając, oto ten wywiad opowiedz coś o sobie. s: Zaczynając, nazywam, się Michał pochodzę z Gdańska, aczkolwiek od około 13 lat mieszkam w Wielkiej Brytanii w okolicach Manchester 'u interesuje się motoryzacją, kryminologią oraz muzyką. P: Jaki na ten moment masz staż na serwerze? Co podczas wbijania takowego udało Ci się zdobyć? s: Na serwerze mam konto od 14 września 2018r. Czyli już prawie 5 lat! Oczywiście jak inni tez grałem z przerwami czasami po nawet 2 czy 3 miesiące dotychczas udało mi się zdobyć ponad 3,000 godzin na serwerze, ponad 50,000 Life-Points i wiele przyjaźni. P: Czy grasz w jakieś inne gry, niż MTA, jeśli tak to jakie? s: Oczywiście, że gram w inne gry, najczęściej gram jednak w Counter Strike: Global-Offensive (CS:GO) oprócz tego jakiś Euro truck simulator 2 oraz od czasu do czasu w League of Legends. P: Należysz do frakcji Transport of San Andreas, przybliżyć naszym czytelnikom, na czym polega owa frakcja? s: No jak sama nazwa mówi, frakcji polega na transportowaniu gracza z punktu A do punktu B, dodatkowo posiadamy 3 inne oddziały takie jak Autobusy, Eskorta VIP oraz Transport Lotniczy. P: W ciągu 3032 godzin uzyskałeś 3 pojazdy. Czy uważasz, że to wystarczająca ilość czy chciałbyś zwiększyć swoją flotę, jeśli tak, jakie byś chciał zakupić auta? s: Tak, uważam, że jest to mała ilość pojazdów jak na tak długi staż i na pewno chciałbym zwiększyć swoją kolekcję, na pewno w niej chciałby mieć jeszcze Rancher'a long, jako iż od początku mojej historii tutaj chciałem, taki pojazd a co do innych to nie jestem jeszcze pewny. P: Od kiedy grasz na 4Life, jak wyglądały twoje początki? s: Tak jak wyżej, na 4Life gram od 14 września 2018 roku, pamiętam ten dzień idealnie, ponieważ wtedy był piątek i z kumplami postanowiliśmy od razu po szkole zagrać nockę i dziwnym trafem chcieliśmy zacząć grać w MTA, a więc na YouTube szukaliśmy serwera na sieci MTA i tak jakoś wpadł nam 4Life, wiadomo, jak początki nie wiedzieliśmy nic, aczkolwiek od razu pytaliśmy, graczy gdzie jest jakaś praca dla początkującego gracza, a potem już w tych pracach poznawaliśmy graczy i też pomagali wytłumaczyć jak odblokować inne, lepsze prace. P: Jesteś w organizacji Olimp na randze Giant. Dlaczego właśnie ta organizacja? s: Dlaczego Olimp? Tak naprawdę to przez znajomych, których mam w tej organizacji byłem bez organizacji chwilkę i nagle na forum pojawiła się, rekrutacja do organizacji Olimp więc pomyślałem, że czemu by nie spróbować. P: Czym zajmujesz się w czasie wolnym? Masz hobby lub zainteresowanie, które rozwijasz? s: W wolnym czasie na pewno interesuje się, motoryzacją uwielbiam sobie pojeździć samochodem, co do hobby to zbytnio jakiś nie posiadam, lubię wszystko po trochu. P: Jesteś w biznesie 4FIGHT, opowiesz, nam jak funkcjonuje owy biznes? s: Biznes 4FIGHT polega na tym, że jest, to tak zwana gala gdzie gracze mają, możliwość bicia się w różnych stylach walki wygrywając, przy tym nagrody a gracze mogą obstawiać zakłady i też wygrywać przy dobrym kursie! P: 23 Maja dostałeś się do ekipy serwera. Czy było to jedno z twoich marzeń serwerowych, czy zdecydowałeś się spróbować swoich sił właśnie w tej rekrutacji? s: Jak najbardziej było to moim jednym z marzeń na serwerze, aby właśnie dostać się do ekipy serwera, bardzo dobrze wspominam wyniki rekrutacji, jako iż wtedy akurat grałem sobie w Counter Strike'a z kolegami i podczas zginięcia w grze sprawdziłem sobie forum na telefonie i zacząłem krzyczeć, że dostałem się wraz z moim kolegą @Virlaen., którego mocno pozdrawiam! P: Opowiesz nam, jakie masz obowiązki jako członek administracji na serwerze? s: Na razie jako Support jestem dość ograniczony z tym, co robię na serwerze. Aktualnie moje obowiązki to wykonywanie reportów i pomaganie graczom, dodatkowo też dużo siedzę na forum, żeby sprawdzać apelacje na kary nadane przeze mnie. P: Na pewno masz marzenie realne, przybliżysz nas, jakie ono jest? s: Marzenie realne.. Trudno jest, mi pomyśleć co to może, być jak wiadomo, każdy by chciał być bogaty, aczkolwiek na pewno chciałbym, mieć kiedyś jakiś swój popularny klub bądź bar oprócz tego to na razie nie mam pojęcia co jeszcze. P: Czy masz nawyki, którymi denerwujesz inne osoby? s: Jak mam być szczery to nawet nie wiem. P: Dostajesz szansę wcielenia się w jakiekolwiek zwierzę na 24 godziny, jakie byłoby to zwierzę i dlaczego? s: Zapewne jakiś ptak, a dlaczego? Chciałbym zobaczyć jak szybko się dostane z punktu A do punktu B. P: Zdradziłbyś, skąd wziąłeś pomysł na nick? s: Jasne, kiedyś dużo używałem z komunikatora "Teamspeak 3" zawsze pod pseudonimem michaś, a jeden z moich znajomych internetowych miał, pseudonim spokoernest, a więc użyłem "spoko" z jego nicku i dodałem swój na koniec i wyszło właśnie spokomichas. P: Czy masz swój ulubiony gatunek muzyczny, jeśli tak to jaki? s: Na pewno mam ich więcej niż jeden, bo lubię Hip-Hop, Rap oraz od czasu do czasu Techno. P: Dostajesz milion złotych, jednak musisz je wydać na wyjazd zagraniczny, jaki wybrałbyś kierunek wycieczki i dlaczego? s: Zależy czy chodzi o to, czy wyjazd zagraniczny typu wakacje, jeśli tak to na pewno bym chciał do Dubaju, a jeżeli mieszkać to zapewnię, bym chciał na Maltę wylecieć. P: Posiadasz jakiś ulubiony serial lub film, który poleciłbyś innym obejrzeć? s: Niezbyt oglądam seriale lub filmy, aczkolwiek oglądałem ostatnio film o nazwę "The House That Jack Built" który mogę polecić. P: To było ostatnie pytanie, gdyż zbliżamy się ku końcowi, chciałbyś kogoś pozdrowić? s: Na samym wstępie chciałbym pozdrowić frakcje Transport of San Andreas, ekipę serwera 4Life, całą rodzinkę KSG oraz spawaczy! Autoryzował: @Mlonskyy
-
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam drugą i ostatnią część pierwszego sezonu materiałów kryminalnych. Prolog: Wydział Kryminalny poszukuje Michała Dudka, który jest podejrzany o seryjne morderstwa młodych kobiet i wiele innych przestępstw. Aspirant Andrzej Werkowski i Starszy Aspirant Aleksander Derkowski na komendzie oczekują na dokładną analizę zabezpieczonych śladów w budynku gangstera. W czasie oczekiwań naczelnik wydziału sprowadził na komendę detektywów Aspiranta Alberta Kozimkowkiego i Starszą Aspirant Emilię Wrzos. Gdy wezwani agencji dotarli na fabrykę, Jan przyniósł kryminalnym obszerną i dokładną analizę śladów z budynku, gdzie pomieszkiwał seryjniak. Analiza wykazała, iż oprócz odcisków palców Dudka były odciski palców Marianny Dudek, Kordiana Ferkowskiego oraz Borysa Lipskiego. Emilia Wrzos z resztą detektywów udali się do policyjnego informatyka Darka i podali mu dane osobowe odnalezionych odcisków palców. Po wpisaniu danych w bazę policyjną wyskoczył Kordian i Borys, obydwoje mieli obszerną kartotekę oraz wystawione listy gończe za pedofilie, handel narkotykami, bronią, ludźmi oraz wiele więcej. Aleksander, Andrzej, Albert i Emilia udali się do Marianny Dudek, aby dokonać zatrzymania za utrudnianie śledztwa. Po dojechaniu wydział kryminalny wszedł do mieszkania rodzicielki podejrzanego, kolejno zatrzymali ją. Kobieta stawiała opór podczas zatrzymania, przez co funkcjonariusze musieli użyć siły, po zakuciu Marianna Dudek została zabrana przez patrol mundurowych na policyjny dołek, gdzie oczekiwała na przesłuchanie. Gdy patrol odjechał, śledczy przeszukali mieszkanie kobiety, gdzie znaleźli sporą ilość gotówki, broń czarnoprochową, sporą ilość narkotyków. Wydział kryminalny wezwał na miejsce Janka, aby ten zabezpieczył znaleziska i profesjonalnie sprawdził resztę mieszkania. Po niespełna 2 godzinach Jan zakończył przeszukiwanie mieszkania, jak się okazało, znalazł tam sporą ilość nielegalnych rzeczy, na których były odciski palców Marianny oraz jej syna. Gdy Jan zakończył, pracę został odwieziony na komisariat, aby tam sprawdził znalezione bronie w swojej bazie. Inwigilatorzy również wrócili na bazę, gdzie poprosili mundurowego, aby przyprowadził Mariannę Dudek do pokoju przesłuchań. Detektywi po przyprowadzeniu Marianny rozpoczęli przesłuchiwanie, na samym początku poinformowali ją, że stanie przed sądem za utrudnianie śledztwa oraz ukrywanie nielegalnych przedmiotów przed organami ścigania. Kobieta po poznaniu zarzutów zdecydowała, że będzie zeznawać. Rodzicielka Michała Dudka zeznała, że pomagała synowi w jego celach, jednak nie wiedziała, że będzie on mordował niewinne i bezbronne kobiety. Matka podejrzanego zeznała, iż jej syn może ukrywać się pomiędzy Blueberry a Montgomery w drewnianym domku. Po tych informacjach kobieta została zabrana na dołek, a śledczy udali się w okolice możliwej kryjówki Michała Dudka. Na miejsce została wezwana jednostka antyterrorystyczna, po dojechaniu śledczy z oddziałem weszli do wnętrza, niestety w środku znaleźli trzy martwe młode kobiety. Na miejsce została wezwana Danuta Wos, która stwierdziła, że denatki zmarły na skutek postrzałów w różne części ciała. Denatki zostały zabrane do prosektorium, gdzie przejdą dokładną sekcję zwłok. Wydział Kryminalny wrócił na komisariat, gdzie udali się do Dariusza, aby ten spróbował namierzyć telefon Kordiana Ferkowskiego i Borysa Lipskiego, na szczęście ich telefony były włączone. Darek namierzył ich w jednej z willi, która znajdowała się w Los Santos. Detektywi udali się pod adres, gdzie znajdują się poszukiwani recydywiści. Po dotarciu pod budynek agenci specjalni wezwali jednostki specjalne, które dojechały po 10 minutach na miejsce. Detektywi z jednostkami specjalnymi weszli do wnętrza willi. Poszukiwani przestępcy otworzyli ogień w kierunku funkcjonariuszy, antyterroryści również otworzyli ogień w stronę włamywaczy. Mężczyźni po chwili oddali się w ręce organów ścigania. Jednostki antyterrorystyczne zabrały recydywistów na policyjny dołek, a willa została dokładnie splądrowana przez techników kryminalistyki. W budynku znaleziono sporą ilość narkotyków, broni, skradzionych przedmiotów oraz sporą ilość gotówki. Inwigilatorzy udali się na komendę, gdzie przesłuchali dwóch przestępców, którzy podali wszystkie kryjówki Dudka oraz tą, w której może się teraz znajdować. Po przesłuchaniu recydywistów funkcjonariusze wydziału kryminalnego udali się do naczelnika i przekazali wszystkie ustalenia w sprawie. Naczelnik zdecydował, iż dokonają nalotów do wszystkich kryjówek w tym samym czasie. Cały wydział kryminalny został postawiony w tryb gotowości. Naczelnik Wydziału zorganizował spotkanie, podczas którego każdy z funkcjonariuszy był w grupie, która miała dokonać nalotu na miejsce ukrywania przestępcy. Po spotkaniu wszyscy dostali kamizelki kuloodporne i ruszyli w kierunku przekazanych lokalizacji. Po niespełna godzinie wszyscy byli przy możliwych kryjówkach seryjniaka. Około godziny 16 wydział kryminalny z oddziałami antyterrorystycznymi dokonali nalotu na kryjówki Michała Dudka, na szczęście w jednym z budynków został schwytany Michał Dudek, który podczas nalotu służb mundurowych podciął gardło młodej kobiecie. Seryjny morderca został, przewieziony na komisariat od razu został zaprowadzony do pokoju przesłuchań. Śledczy zdecydowali, że przesłuchaniem zajmie się profilerka policyjna Nadia Poduszka, podczas rozmowy z mordercą ten opowiedział o wszystkim, przy czym śmiał się jej prosto w oczy. Nadia zakończyła przesłuchanie i poinformowała, iż mężczyzna mordował z zimną krwią. Michał Masny Dudek za seryjne morderstwa, pedofilie, nękanie, groźby karalne, nielegalne posiadanie broni został skazany przez sąd na karę dożywotniego pozbawienia wolności oraz został umieszczony w oddziale N. Kordian Ferkowski i Borys Lipski za morderstwa, nielegalne posiadanie broni, próbę zabójstwa funkcjonariuszy policji zostali skazani na 8 lat pozbawienia wolności Marianna Dudek za utrudnianie śledztwa, ukrywanie mordercy została skazana na 3 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Autoryzował: @M4rcinek
-
Jakiś piękny i kolorowy szafterek na jakimś ciekawym tune
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam tajemny przemyt za pomocą statku. Dnia 23 maja 1933 roku firma transportującą kontenery utworzyła nowy rejs z miasta Los Santos do San Fierro, które dzielą setki, wręcz tysiące mil morskich. Właściciel 4 Water Container Elix Bruthom, poinformował w gazecie, iż można szykować kontenery, które mają udać się transportem wodnym do miasta San Fierro. Zorganizowana Grupa Przestępcza pod nazwą Carpie natknęła się na ową notację, co spowodowało, iż recydywiści przygotowali cztery wypełnione nielegalnymi rzeczami aż po brzegi kontenery. Dzięki znajomościom mężczyzn udało się przetransportować dwoma ogromnymi lawetami do przewozu rzeczy gabarytowych kontenery na doki w mieście Los Santos. Przejazd trwał nieco ponad godzinę, po dotarciu kontenery za pomocą ogromnego dźwigu zostały ściągnięte z lawety i odpowiednio oznaczone. Członkowie Carpie zapłacili służbie celno-skarbowej, jak i całej załodze doków, aby nie sprawdzali zawartości owych tanków. 26 Maja 1933 roku statek, który miał, przetransportować gabarytowe ładunki zatrzymał się i oczekiwał na załadunek. W wolnym czasie kapitan statku zdecydował, iż pójdzie na zasłużoną drzemkę. Gdy kapitan zapadł w głęboki sen, obsługa portu zaczęła załadunek kontenerów na pokład transportu wodnego. Cztery godziny później statek był załadowany, a kapitan wyspany przygotował się na rejs. Tego samego dnia statek odpłynął z Ocean Docks w kierunku San Fierro Bay. Po odpłynięciu kapitan wiedział, że najbliższe mile morskie będą spokojne, ponieważ ten dzień był chłodny oraz bezwietrzny. W tym samym czasie członkowie zorganizowanej grupy przestępczej poinformowali swoich ludzi z portu San Fierro, że do 14 dni dopłyną do nich kontenery, jednak nie przewidzieli, że w San Fierro dojdzie do przeszukania wszystkich kontenerów. Po upływie 10 dni statek z Los Santos dotarł do San Fierro, niestety musieli zatrzymać się w dzielnicy Easter Basin, ponieważ nie było miejsca w San Fierro Bay. Kapitan kierujący statkiem zatrzymał się, po czym zgłosił gotowość do przerzucenia i dokładnego przeszukania kontenerów. Pracownicy urzędu skarbowego oraz pracownicy przystani za pomocą dźwigów zabrali kontenery na powierzchnie, co umożliwiło im przeszukanie. Niestety przestępcy z San Fierro wcześnie zabrali kontenery i ruszyli w swoim kierunku. Ze względu na owe zabranie służba celno-skarbowa poinformowała Investigative Staff oraz Patrol Division o zdarzeniu. Poinformowane służby zdecydowały, iż dokonają blokad dróg, aby zatrzymać pojazdy z kontenerami. Investigative Staff poprosił o pomoc Special Weapons and Tactics w zatrzymaniu owych aut, Ci wyrazili chęć. Jednostki IS oraz SWAT zablokowały pełny odcinek z Easter Basin, aż do Foster Valley. Podczas obławy organy ścigania zauważyły dwie duże lawety z kontenerami. Investigative Staff poinformowało Patrol Division i Special Weapons and Tactics o pojazdach. Jednostki odpowiednio ustawiły się i zatrzymali kierowców lawet, kolejno ich zakuli i zaprowadzili do radiowozów transportujących. Zatrzymani zostali przewiezieni na headquarters w Los Santos, w tym samym czasie Investigative Staff ze wsparciem Special Weapons and Tactics dokonali otworzenia kontenerów, jak i ich przeszukania. Otworzenie i sprawdzenie zawartości potwierdziło, iż w czterech kontenerach znajdowały się nielegalne rzeczy, takie jak broń palna, odczynniki chemiczne, rzeczy do budowy ładunków wybuchowych, narkotyki i wiele więcej. Na miejsce zostało wezwane wsparcie Investigative Staff, które pomogli zabezpieczyć całą zawartość kontenerów. Po 6-godzinnym zabezpieczaniu specjaliści zawieźli znaleziska do magazynu. Gdy dowody były odwiezione, detektywi udali się do przystani, gdzie poprosili o zaprowadzenie do kapitana ostatniego rejsu z San Fierro. Ochrona zaprowadziła śledczych do kapitana firmy 4 Water Container, po czym detektywi zatrzymali go pod zarzutem przewozu nielegalnych rzeczy. Śledczy zabrali kapitana na headquarters, gdzie przesłuchano zatrzymanego. Przesłuchanie wniosło, iż ktoś przekupił służbę celno-skarbową. Śledczy udali się do portu, gdzie oczekiwał na ich wydział wewnętrzny służby celno-skarbowej. Po spotkaniu wydziały udały się na Ocean Docks, gdzie mieli zatrzymać przekupionych członków służby celno-skarbowej. Po dojechaniu na miejsce wydział wewnętrzny poinformował pracowników o ich zatrzymaniu pod zarzutem przerzutu sporej ilości narkotyków do San Fierro. Po zatrzymaniu śledczy przesłuchali wstępnie zatrzymanych, na szczęście Ci powiedzieli wszystko, co wiedzieli. Do miasta, w którym doszło do załadunku kontenerów zostało wezwane wsparcie Special Weapons and Tactics, w celu dokonania rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej. Po kilku godzinach wsparcie oddziału SWAT było przygotowane w Los Santos. Detektywi, którzy zajmowali się sprawą skontaktowali się z Patrol Division w jednym ze stanów, w celu zapytania się o zorganizowaną grupę przestępczą. Patrol Division poinformował, że w Los Santos działa niejakie Carpie, które przez ostatnie miesiące sprzedaje substancje niedozwolone na ich obszarze. Funkcjonariusze z Los Santos podali wszystkie kryjówki Carpie, przez co detektywi z SWAT mogli dokonać nalotu na wszystkie kryjówki. Następnego dnia Investigative Staff, Special Weapons and Tactics oraz Patrol Division dokonali nalotów na kryjówki Carpie, na szczęście śledczy zatrzymali wszystkich recydywistów, którzy zostali przewiezieni do San Fierro na headquarters, gdzie zostaną przesłuchani i zostaną postawione im zarzuty. Po 4 miesiącach odbyła się rozprawa w sprawie Zorganizowanej Grupy Przestępczej ,,Carpie”, sąd uznał niewinność kapitana 4 Water Containers, jednak byli pracownicy służby celno-skarbowej oraz członkowie Carpie zostali skazani na długie kary więzienia, które odbywać będą w San Fierro Bay. Autoryzował: @Mlonskyy
-
Witamy Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawimy Wam niedawny pożar w Dillmore. x P- Patryk99 S- Strażak P: Witam, z tej strony Reporter Specjalista Patryk99 z Redakcji 4Life News. Czy odpowie mi Pan na kilka pytań? S: Witam, oczywiście odpowiem na pytania. P: Opowie nam Pan, jak wyglądały Wasze działania w pożarze? S: Oczywiście. Około godziny 7-8 dostaliśmy wezwanie na Dillmore, gdyż było podejrzenie o pożarze. Po 4-5 minutach dojechaliśmy na miejsce i potwierdziliśmy owe zgłoszenie. Jako pierwsze zabezpieczyliśmy miejsce zdarzenia, kolejno rozwinęliśmy linie gaśnicze z linią szybkiego natarcia. Funkcjonariusze założyli AODO, po czym uchylili drzwi i schłodzili podsufitkę. San Andreas Fire Department weszli głębiej do wnętrza i zaczęli gaszenie płomieni ognia. Po niespełna 30 minutach strażacy wyciągali dwóch ciężko rannych i poparzonych pracowników restauracji. Gdy rannymi zajmowali się ratownicy, PSP kończyło gaszenie wnętrza. Po dłuższej chwili wnętrze zostało zgaszone, po czym wstawiono tam wentylator, aby oddymić wnętrze. Po godzinie wnętrze było oddymione, po czym pracownicy państwowi zaczęli usuwać spalone drewniane elementy z wnętrza. Po około 6 godzinach akcja została zakończona, a miejsce przekazane patrolowi. P: W jaki sposób doszło do powstania pożaru? S: Jest kilka możliwości, zaczynając, doszło do zwarcia instalacji elektrycznej, która utworzyła pożar. Druga możliwość to podpalenie przez jedną z dwóch osób, które znajdowały się wewnątrz pogorzeliska. Najbardziej prawdopodobną opcją jest zwarcie instalacji elektrycznej, jednak tym zajmie się odpowiednia instytucja. P: Co gdybyście przyjechali kilka minut później na miejsce pożaru? S: Prawdopodobnie elementy, które podtrzymywały sufit, by się zawalały, co by mogło doprowadzić do większego pożaru, tak samo dach by zawalał się do wnętrza, co by utrudniło nam pracę. Oczywiście, gdyby nie szybka reakcja poszkodowani by prawdopodobnie się cali zwęglili. P: Dziękuje za odpowiedzenia na kilka moich pytań. 2 Czerwca 2019 roku Michael Macael wrócił do San Andreas z Wielkiej Brytani, gdzie zarabiał na otworzenie własnej restauracji, którą chciał postawić nieopodal Los Santos. Michael Macael po zakończeniu spraw lotniskowych zamówił taksówkę, aby udać się do rodzinnego domku, który leżał na dzielnicy Richman. Po 15 minutach Macael dojechał do domu, kolejno wszedł, do środka przywitał się ze swoją rodziną. Michael poszedł do swojego pokoju, aby się rozpakować. Chwile później odpalił laptopa i zaczął poszukiwać obiektu, w którym mógłby stworzyć własną restaurację. Podczas przeglądania, przyszyły właściciel natknął się na obiekt w Dillmore i zdecydował się, iż obejrzy lokal. Po przyjeździe mężczyzna był już zadowolony, gdyż budynek z zewnątrz wyglądał lepiej, niż na zdjęciach. Po wejściu do środka mężczyzna wiedział, iż będzie musiał zainwestować sporo pieniędzy w remont przyszłego lokalu. Michael od razu podpisał dokumenty i zakupił owy obiekt. Nowy właściciel zamówił ekipę remontową, z którą umówił się na dzień następny. Kolejnego dnia Michael spotkał się z ekipą, która od razu rozpoczęła remont. Po niespełna miesiącu remont się zakończył, a właściciel zatrudnił kelnerów i kucharzy. Restauracja była prowadzona do 12 Czerwca 2023 roku, gdyż podczas dojazdu do ,,New” zauważono sporą ilość dymu. Po podjechaniu kierownik chwycił za telefon, gdzie wykręcił numer 112. Dyspozytor na miejsce wysłał kompanie 401[SA]21, 401[SA]25, 401[SA]27, 401[SA]39, 401[SA]92 oraz 401[SA]52. Dojazd kompanii zajął niespełna 7 minut, gdy dojechali, zabezpieczyli miejsce zdarzenia pachołkami. Gdy miejsce było zabezpieczone, Kierujący Działaniami Ratowniczymi poinformował, iż zdarzenie jest prawdziwe oraz poprosił o podesłanie jednostek San Andreas Police Department, jak i San Andreas Medical Department. Strażacy rozwinęli odcinki gaśnicze oraz linie szybkiego natarcia, kolejno podzielili się na roty. Strażacy chwycili za łom, po czym rota pierwsza z drugą ustawiły się z odcinkami gaśniczymi przy drzwiach. Po otwarciu drzwi funkcjonariusze za pomocą prądu zwartego zaczęli gasić sufit, gdy sufit był ugaszony. Strażacy weszli do środka i zaczęli gaszenie żywiołu. Po niespełna 20 minutach strażacy za pomocą chwytu strażackiego wyciągali dwóch rannych pracowników, którzy natychmiast zostali przeniesieni do punktu medycznego. gdy rannymi zajmowali się specjaliści, strażacy próbowali uspokoić żywioł, niestety pożar był bardzo zaawansowany. Funkcjonariusze poprosili o przełączenie z wody na pianę, kolejno dalej gasili wnętrze. Po zmianie środka gaśniczego pożar nadal się rozprzestrzeniał, przez co strażacy zdecydowali się o uruchomieniu tak zwanej cobry. Strażak wbił COBRE w dach, po czym zaczął gasić rozpalone poddasze lokalu. W tym samym czasie ratownicy medyczni walczyli o życie znalezionych w środku mężczyzn. Strażacy przez ponad 6 godzin walczyli z żywiołem z wnętrza, jak i zewnątrz. Po 6-godzinnej akcji gaśniczej, strażacy do środka wnieśli wentylatory i je odpalili. Po niespełna 2 godzinach oddymiania, strażacy bez AODO weszli do środka w celu wyciągania spalonych mebli i tym podobne. P-Patryk99 L- Lekarz P: Witam, z tej strony Reporter Specjalista Patryk99 z Redakcji 4Life News. Czy odpowie Pan na kilka pytań? L: Oczywiście, z chęcią odpowiem na kilka pytań. P: Na czym polegały wasze czynności na miejscu zdarzenia? L: Dostaliśmy informację o dość sporym pożarze restauracji w Dillmore. Przyjechaliśmy na miejsce, gdy jednostki San Andreas Fire Department gasiły pogorzelisko, w ten przygotowaliśmy sprzęt, gdyby znaleziono ranne osoby. Około godziny 9:30 strażacy zaczęli wyciągać rannych, jak się okazało, byli to pracownicy owej przystani. Byliśmy czterema karetkami, więc mogliśmy przyjąć natychmiast dwóch rannych. Strażacy przynieśli rannych, po czym podzieliliśmy się na dwie grupy po 4 osoby. Na samym początku sprawdziliśmy funkcje życiowe oraz parametry, dwóch rannych mieli zachowane funkcje życiowe, jednak saturacja i puls było poniżej normy. Po sprawdzeniu parametrów dokonaliśmy wkłucia dożylnie i podpięliśmy mężczyzn do lifepak15, kolejno wykonaliśmy EKG, w celu sprawdzenia stanu serca lub czy nie doszło do zmiany rytmu serca. EKG wykazało, że jeden z mężczyzn doznał zmian w zapisie, natomiast drugiego rytm był prawidłowy. Ratownicy mężczyźnie z problemami kardiologicznymi podali amiodaron we wlewie, a drugiemu podano leki przeciwbólowe. Po wykonaniu badania urazowego zdiagnozowano poparzenia II i III stopnia aż 70 procent ciał, po czym założyliśmy opatrunki hydrożelowe. Zdecydowaliśmy się zaintubować oby dwóch rannych, gdyż ich parametry drastycznie zmalały. Po opatrzeniu poparzeń podaliśmy sporą ilość leków przeciwbólowych. Gdy ich stan był ustabilizowany, ratownicy wezwali dwa helikoptery Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, gdyż stan obydwóch był ciągle poważny. Po niespełna 20 minutach helikoptery wylądowały, a poszkodowani zostali przekazani. Niestety podczas lotu mężczyzna z problemami kardiologicznymi doznał nagłego zatrzymania krążenia, co zmusiło pilotów do awaryjnego lądowania. Po wylądowaniu ratownicy zaczęli RKO 30:2, na szczęście po 3 cyklach rytm wrócił na zatokowy, więc helikopter wyleciał ponownie. Po chwili ranny kardiologiczny trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Las Venturas, tak samo, jak pacjent w lepszym stanie. Obydwoje przeszli przeszczep skóry, jednak musieli zostać na ponad miesięczną obserwację chirurgiczną. Po kilku tygodniach trafili do szpitala w Los Santos, gdzie przebywali tam kilka miesięcy. P: Jakie byłyby szanse na przeżycie mężczyzn, gdyby strażacy ich na czas nie znaleźli? L: Gdyby nie szybka reakcja San Andreas Fire Department mężczyźni by prawdopodobnie byli w cięższym stanie, a poparzenia by wniosły na około 80-85 ciał. P- Dziękuje za odpowiedzenia na kilka pytań. Na miejsce przyjechała jednostka San Andreas Road Assistance z kontenerem na odpady z wnętrza. Gdy funkcjonariusze za pomocą specjalistycznego sprzętu usuwali spalone rzeczy z restauracji ,,New”, detektywi z Investigative Staff rozmawiali z pracodawcą w celu ustalenia przyczyny pożaru. Po sprawdzeniu wszystkich dokumentów Investigative Staff przekazało sprawę District Prosecutors Office w mieście San Fierro. Po dłuższym czasie strażacy usunęli niebezpieczne, jak i spalone rzeczy z wnętrza. San Andreas Fire Department przekazali miejsce funkcjonariuszom S.A Police Department. Na miejsce pożaru zostało wezwane lotnicze pogotowie ratunkowe, gdyż stan poparzonych był krytyczny. Po kilku minutach na miejscu zjawiły się helikoptery, które zabrały zaintubowanych i oparzonych mężczyzn. District Prosecutors Office zebrało wszystkie nagrania z wnętrza, jak i okolic budynku. Po przeglądnięciu detektywi mogli zauważyć, jak trzech mężczyzn oblało konstrukcję i ją podpalili. Prosecutors w San Fierro poprosili detektywów z Investigative Staff o sprawdzenie i namierzenie trzech podejrzanych. Tego samego dnia doszło do zatrzymania podpalaczy, którzy zostali zabrani na policyjny dołek. Kilka miesięcy później podpalacze stanęli przed sądem pod zarzutem podpalenia i próby zabójstwa dwóch osób. Sąd Rejonowy w San Fierro ukarał mężczyzn karą 12 lat pozbawienia wolności. 2 tygodnie później poparzeni zostali przewiezieni do szpitala w Los Santos, gdyż podczas badań wyszło wiele, poważniejszych rzeczy. Kilka miesięcy w szpitalu Los Santos poparzeni zostali wypuszczeni w stanie dobrym. Do dnia dzisiejszego trwa odbudowa restauracji, niestety nie znamy daty otwarcia jadłodajni. Autoryzował: @Sheeker
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z Captain III @mondy187. P- @Patryk99 m- @mondy187 P: Witam, z tej strony Reporter Specjalista Patryk99 z Redakcji 4Life News. Czy chciałbyś udzielić wywiadu? m: Cześć, pewnie. P: Zaczynając oto ten wywiad opowiedz coś o sobie m: A więc.. Jestem Daniel, mam 18 lat. Mieszkam od ponad 7 lat w Niemczech, a konkretnie na samym dole kraju w miejscowości Friedrichshafen. Od września będę chodzić do szkoły o kierunku pielęgniarstwa, natomiast w przyszłości chciałbym zostać funkcjonariuszem policji w Niemczech. - Na chwilę obecną muszę poczekać jeszcze rok, aby drzwi do spełnienia mojego celu zawodowego się otworzyły. Interesuję się służbami mundurowymi, muzyką, treningiem bodybuilding i sprawami kryminalnymi. P: Jaki na ten moment masz staż na serwerze? Co podczas wbijania takowego udało Ci się zdobyć? m: Na 4Life gram już prawie trzy lata, przez ten czas przegrałem blisko 4500 godzin, przez ten czas udało mi się sporo osiągnąć. Własną organizację, zarząd we frakcji oraz majątek, który szacuje na około 6 milionów. Jak na taką ilość godzin przegranych mały mam majątek, jednak nie zależy mi na nim, nigdy nie grałem pod to. P: Czy grasz w jakieś inne gry niż MTA, jeśli tak to jakie? m: Poza MTA gram ze znajomymi w Counter Strike Global Offensive, Battlefield 4, czasem również w Assetto Corsa. P: Należysz do frakcji S.A Police Department, przybliżyć naszym czytelnikom, na czym polega owa frakcja? m: San Andreas Police Department, skrótem SAPD jest umundurowaną i uzbrojoną jednostką prawa działającą w stanie San Andreas, do jej głównych zadań należy ochrona życia i mienia ludności cywilnej, oraz pilnowanie porządku i bezpieczeństwa całego okręgu. P: Niedawno zostałeś awansowany do zarządu S.A Police Department. Opowiesz nam, jakie towarzyszyły emocje, gdy się dowiedziałeś? m: Byłem i jestem nadal bardzo wdzięczny, że moja ciężka praca została doceniona i dostałem szansę. Cieszę się, że zostałem obdarzony zaufaniem przez zarząd S.A Police Department oraz Komisję spraw frakcyjnych. Było to jednych z moich marzeń we frakcji, dołączyć do Command Staff. P: Przed dołączeniem do zarządu byłeś Investigative Staff Commanderem, przybliżysz nam pracę tej jednostki? m: Tak, byłem. Jest to jednostka we frakcji S.A Police Department, która zajmuje się głównie prowadzeniem dochodzeń, śledztw na temat zabójstw, morderstw, kradzieży, wykonuje kartoteki osobom szczególnie niebezpiecznym, egzekwuje wystawiane listy gończe i wykonuje zatrzymania obywateli. P: W ciągu 4493 godzin uzyskałeś 12 pojazdów. Czy uważasz, że to wystarczająca ilość czy chciałbyś zwiększyć swoją flotę, jeśli tak, jakie byś chciał zakupić auta? m: Nie mam określonego celu, ile chcę mieć pojazdów, pieniądze z frakcji są przeznaczane na nowe projekty. W przyszłości chciałbym zakupić pojazd marki Pegassi Infernus. P: Od kiedy grasz na 4Life, jak wyglądały twoje początki? m: Na 4Life gram prawie trzy lata, przez ten czas przegrałem blisko 4500 godzin. Początek był trudny, ponieważ nie miałem nigdy wcześniej styczności z innymi serwerami MTA oraz rozgrywkę zacząłem bez nikogo pomocy. Z początku byłem w paru organizacjach, w których poznałem osoby, którymi mam kontakt do dzisiaj @SzarY*, @Levi. - Są to jedne z pierwszych osób, które poznałem w scenie MTA. P: Jesteś w organizacji Shady Paradise na randze Boss. Dlaczego właśnie ta organizacja? m: Jest to organizacja, która została stworzona przez @Levi. wraz z moją pomocą, na początku jako V-Lider organizacji. Od ponad roku jestem liderem tej organizacji, dzięki dobrze zgranego i dogadywającego się zarządu udało nam się stworzyć dobrą ekipę do grania, nie tylko w MTA. P: Czym zajmujesz się w czasie wolnym? Masz hobby lub zainteresowanie, które rozwijasz? m: Od ponad trzech miesięcy chodzę regularnie pięć razy tygodniowo na siłownię i trenuję metodą bodybuilding. Bardzo lubię oglądać przesłuchania, nagrania z body cam Oficerów policji w USA, cały czas chcę poszerzać wiedzę na temat policji oraz detektywów. Poza tym bardzo lubię spędzać czas z przyjaciółmi w prawdziwym życiu. P: Na ten moment nie znajdujesz się w żadnym biznesie, planujesz do jakiegoś dołączyć? m: Nie planuję i raczej nie zamierzam. Biznesy nie są dla mnie. P: Na pewno masz marzenie realne, przybliżysz nas, jakie ono jest? m: Moim marzeniem jest, zostanie funkcjonariuszem policji w Niemczech, liczę na to, że uda mi się w niedalekiej przyszłości spełnić to marzenie. P: Czy masz nawyki, którymi denerwujesz inne osoby? m: Wydaje mi się, że nie. P: Dostajesz szansę wcielenia się w jakiekolwiek zwierzę na 24 godziny, jakie byłoby to zwierzę i dlaczego? m: Gdybym miał wybrać jedno zwierzę, w które mogę się wcielić na 24 godziny, wybrałbym orła. Mieć możliwość doświadczenia tego rodzaju widoki, swobody byłoby bardzo ciekawym przeżyciem. P: Zdradziłbyś, skąd wziąłeś pomysł na nick? m: Parę razy zdarzyło mi się zmieniać nick, skąd on się pierwotnie wziął - Nie wiem. Natomiast liczby 187 wzięły się od niemieckiej bandy raperów z Hamburgu. P: Czy masz swój ulubiony gatunek muzyczny, jeśli tak to jaki? m: Tak mam - Rap. Ostatnimi czasami bardzo dużo słucham niemieckiego rapu, takie jak 187 Strassenbande, Gzuz, Bonez MC, Raf Camora i LX. P: Dostajesz milion złotych, jednak musisz je wydać na wyjazd zagraniczny, jaki wybrałbyś kierunek wycieczki i dlaczego? m: Te pieniądze przeznaczyłbym na wycieczkę do USA a konkretnie Los Angeles. Od dłuższego czasu, moim marzeniem jest odwiedzić to miasto. Fascynuje mnie w tym mieście policja, chciałbym na własne oczy zobaczyć te radiowozy, jak i funkcjonariuszy, być może nawet w akcji. Poza tym przeznaczyłbym te pieniądze na najpopularniejsze atrakcje, pewnie bym też wypożyczył jakiś sportowy samochód, ze sporym amerykańskim silnikiem. P: Posiadasz jakiś ulubiony serial lub film, który poleciłbyś innym obejrzeć? m: Bardzo spodobał mi się serial ''The Rookie''. Jest to serial, który jest o 40-letnim mężczyźnie, którym marzeniem jest, zostanie funkcjonariuszem policji w LAPD. P: To było ostatnie pytanie, gdyż zbliżamy się ku końcowi, chciałbyś kogoś pozdrowić? m: Tak, pozdrawiam cały zarząd organizacji Shady Paradise @SzarY*, @Levi., @MichQs., @BalonK8, @Nokiller, @Ceglasty. oraz @macias187, frakcję SAPD oraz oczywiście reportera @Patryk99. Dziękuję za wywiad i pozdrawiam czytelników. Autoryzował: @Mlonskyy
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z Supportem @pomocnik2000. Patryk - @Patryk99 pomocnik - @pomocnik2000 Patryk: Witam, z tej strony Reporter Specjalista Patryk99 z Redakcji 4Life News. Czy chciałbyś udzielić mi wywiadu? pomocnik: Witam z tej strony Starszy Przewoźnik pomocnik2000 z Transport of San Andreas. Oczywiście, z chęcią. Patryk: Znakomicie, zaczynając ten oto wywiad przedstaw swoją osobę naszym czytelnikom. pomocnik: No to tak mam na imię Szymon mam 18 lat. Interesuję się mechaniką samochodową oraz wojskiem. W wolnym czasie lubię sobie pograć na komputerze lub jeździć na rowerze. Patryk: Jaki masz na ten czas staż na serwerze? Co podczas uzyskiwania takowego stażu udało Ci się zdobyć? pomocnik: Aktualnie mój staż wynosi 4435 godzin i 26 minut. Przez ten czas udało, mi się osiągnąć bardzo dużo na serwerze m.in. jestem już ponad 4 lata w jednej organizacji oraz 3 lata w tej organizacji na stanowisku Głównego zarządu. Również należę do frakcji Transport of San Andreas, posiadam tam rangę Starszy Przewoźnik oraz jestem na stanowisku Pomocnika zarządu. Patryk: Czy grasz w inne gry, oprócz MTA, jeśli tak to jakie? pomocnik: Oczywiście, że tak m.in. seria Call of duty, którą uwielbiam, seria Tomb Raider, seria Resident Evil, Dying Light, seria Battlefield i wiele więcej. Patryk: Jakiś czas temu byłeś w biznesie San Andreas Armed Forces, z którego odszedłeś. Nie chciałbyś spróbować swoich sił w innym biznesie, jeśli tak to dlaczego właśnie ten biznes? pomocnik: Na ten moment nie chciałbym być w żadnym biznesie. Patryk: Należysz do frakcji Transport of San Andreas, przybliżysz naszym czytelnikom, na czym polega owa frakcja? pomocnik: Jasne, frakcja Transport of San Andreas polega na rozwożeniu klientów z punktu A do punktu B. Również owa frakcja posiada 3 oddziały, jakimi są: Eskorta VIP, Transport Lotniczy oraz Autobusy. Patryk: Jeśli miałbyś zmienić frakcje, jaka to by była i dlaczego? pomocnik: Nie mam zamiaru zmieniać frakcji ze względu na bardzo fajną i pozytywną atmosferę, jaka panuje w owej frakcji. Patryk: W jaki sposób zdobyłeś swój majątek? Zarabiałeś na pracach dorywczych, handlowałeś pojazdami czy może dzięki frakcji? pomocnik: Przez 3 lata moim celem było kupno infernusa z salonu i mój główny cel na serwerze został osiągnięty. Zarabiałem tylko i wyłącznie na trzech pracach dorywczych: Lawety kurier oraz kopalnia. Patryk: Jesteś na kierunku mechanik samochodowy, chciałbyś, pracować w tym zawodzie jak skończysz szkołę, czy wolałbyś spróbować sił w innym zawodzie? pomocnik: Zgadza się, jestem na kierunku technik mechanik, ciężko powiedzieć czy w przyszłości właśnie tam będę chciał pracować, ponieważ zastanawiam się nad pracą w Służbie Granicznej, jednakże nic nigdy nie wiadomo i sam nie wiem, jak moja przyszłość będzie wyglądała. Patryk: 23 Maja dostałeś się na rangę Support. Czy było to jedno z twoich marzeń, czy zdecydowałeś się spróbować swoich sił właśnie w tej rekrutacji? pomocnik: Postanowiłem spróbować czegoś nowego na serwerze i dlatego napisałem pierwszy raz w życiu podanie na stanowisko supporta na serwerze. Patryk: W ciągu 4383 godzin zdobyłeś 12 pojazdów. Czy uważasz, że to wystarczająca ilość czy chciałbyś zwiększyć swoją flotę, jeśli tak to, jakie byś chciał kupić pojazdy? pomocnik: Wciąż uważam, że to jednak mało, mam w planach zakupu jeszcze więcej pojazdów np. Turek, Stafford, elegant, sultan. Patryk: Od kiedy grasz na 4Life, jak wyglądały twoje początki? pomocnik: Na 4Life gram od 28 grudnia 2018 roku po pierwszych przegranych godzinach na serwerze powiedziałem sobie, że to właśnie na tym serwerze będę tylko i wyłącznie grał, a moje początki wyglądały chyba jak u większości graczy, czyli zarabiałem swoje pierwsze pieniądze na magazynie i nie tylko. Patryk: Jesteś w organizacji Extreme w Głównym Zarządzie. Dlaczego właśnie ta organizacja? pomocnik: Zgadza się, jestem w organizacji Extreme na stanowisku Głównego zarządu. Wybrałem tę organizację w czerwcu 2019 roku, ponieważ szukałem organizacji i tak właśnie trafiłem na Extreme. Patryk: Czym zajmujesz się w czasie wolnym? Masz hobby lub zainteresowanie, które rozwijasz? pomocnik: W wolnym czasie lubię jeździć na rowerze, pograć w różne gry lub wyjść ze znajomymi na miasto. Patryk: Na pewno masz marzenie realne, przybliżysz nas, jakie ono jest? pomocnik: Jasne, chciałbym w przyszłości bronić granicy naszego kraju i dlatego po części chciałbym pracować jako żołnierz w Straży Granicznej, jednakże tak jak pisałem, przyszłość pokaże. Patryk: Czy masz nawyki, którymi denerwujesz inne osoby? pomocnik: Nie mam. Patryk: Dostajesz szansę wcielenia się w jakiekolwiek zwierzę na 24 godziny, jakie byłoby to zwierzę i dlaczego? pomocnik: Myślę, że to byłoby zwierzę, jakim jest pies, ponieważ uwielbiam psy i chciałbym, zobaczyć jak psy widzą świat z ich perspektywy. Patryk: Zdradziłbyś, nas skąd wziąłeś pomysł na swój nick? pomocnik: Mój nick wziął się tak naprawdę znikąd, zakładając konto na 4Life, wpadł mi pomysł, żeby właśnie wybrać taki nick, może dlatego, że często staram się pomagać innym graczom, czy to na znajdźkach serwerowych, czy ogólnie. Patryk: Czy masz swój ulubiony gatunek muzyczny, jeśli tak to jaki? pomocnik: Oczywiście, głównie słucham piosenek typu Phonk, jednak czasami też coś innego wpadnie w ucho, ale no najczęściej to właśnie coś z rodzaju Phonk. Patryk: Dostajesz pół miliona złotych, jednak musisz je wydać na wyjazd zagraniczny, jaki wybrałbyś kraj wycieczki i dlaczego? pomocnik: Myślę, że to by był kraj jakim jest Wielka Brytania. Zawsze chciałem, zobaczyć jak tam jest, jak ten kraj funkcjonuję itp. Patryk: To było ostatnie pytanie, gdyż zbliżamy się skończenia wywiadu, chciałbyś kogoś pozdrowić? pomocnik: Jasne, chciałbym pozdrowić całą organizację Extreme, całą Administracje oraz wszystkich bratanów z TSA. Autoryzował: @Polixon
-
Witamy Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawimy Wam relację z dzisiejszego zlotu na opuszczonym lotnisku. Pierwsze, ciekawsze momenty eventu zaczęły się od przygotowań służb oraz biznesów, które były już na miejscu od godziny 18. Można było zauważyć dużą ilość samolotów oraz helikopterów. Wydarzeniu towarzyszyła przyjemna atmosfera, którą zapewniali prezenterzy z Radia Serwerowego 4Music. O godzinie 19, rozpoczęto zlot. Chwile po starcie, można było zauważyć pierwsze manewry różnych pilotów. Wniosły się samoloty oraz helikoptery zgromadzonych grup, jak i prywatnych graczy. Zgromadzeni piloci oferowali przeloty helikopterami, a na niebie uniosły się kolory o różnych barwach. W dalszym etapie eventu frakcja SAFD zaprezentowała zabezpieczenie wodne śmigłowca przy awaryjnym lądowaniu. Organizator KapitanKox (prawdziwy)zaprezentował swój solowy, pokazowy przelot samolotem. Również nasz Reporter Specjalista @Piko0412 złapał dla Was organizatora wydarzenia @KapitanKox(prawdziwy). P- Piko041 K- KapitanKox(prawdziwy) P: Witaj, Reporter Specjalista Piko0412 z Redakcji 4Life News. Mógłbym zapytać o kilka spraw? K: Witam P: Ile trwały przygotowania do eventu? K: Cały pomysł na event zrodził się w mojej głowie równo tydzień temu. Napisałem, do mojego znajomego z frakcji SAFD a on zgodził się pomóc. Generalnie podczas całych przygotowań zobaczyłem jak wielu mamy pomocnych graczy na 4Life którzy zgodzili się przylecieć na event praktycznie z dnia na dzień. P: Jak oceniasz organizację biznesów oraz frakcji na evencie? K: Był to pierwszy taki event organizowany przeze mnie i wiemy już co poprawić następnym razem. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy ze wszystkimi biznesami. Najbardziej jednak wszystkich zaskoczyła frakcja SAFD, która dała niesamowity popis na niebie połączony z salutem wodnym. P: Jesteś zadowolony z liczby osób? K: Jestem bardzo zadowolony z ilości osób. Naprawdę nie spodziewałem się takiej publiczności. Jednak nie spoczywamy na laurach i już planujemy kolejne imprezy, które będą jeszcze bardziej dopracowane. P: Dziękuje, to tyle. Masz coś jeszcze do dodania? K: Na koniec chciałbym podziękować wszystkim frakcjom oraz biznesom. Nie można również zapomnieć o wystawcach prywatnych oraz widzach, bo to tak naprawdę oni zbudowali naszą imprezę. Szczególne podziękowania należą się dla @Limitowany*, @Aza* oraz @BMWW. W międzyczasie doszło do pożaru chemikaliów. Zastępy z San Andreas Fire Department natychmiastowo przystąpili do ugaszenia żywiołu. Nasz Reporter Specjalista @Piko0412 złapał dla Was Młodszego Aspiranta @BMWW. P - Piko0412 B - BMWW P: Witaj, z tej strony Reporter Specjalista z Redakcji 4life News. Mógłbym zapytać się o kilka rzeczy odnośnie waszych przygotowań do eventu? B: Cześć, oczywiście, że tak! Będzie to dla mnie czysta przyjemność. P: Do czego służą wasze śmigłowce, którymi przylecieliście na event? B: We frakcji posiadamy dwa śmigłowce, należą one między innymi do Specjalistycznej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej, to ona dysponuje Ratownikiem 13., czyli tym większym śmigłowcem. Służy on między innymi do poszukiwań, ewakuacji osób z ciężko dostępnych miejsc. Ten mniejszy śmigłowiec to LPR, Ratownik 5 przynależy do Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Medycznego. Służy do jak najszybszego transportu osób poszkodowanych do szpitala. P: Co miało na celu wasz przylot na akcję? B: Hmm.. Na pewno motywowało nas to, że w końcu możemy, pokazać to, w czym jesteśmy najlepsi oraz pokazać czym w ogóle dysponujemy. P: Ile i jak trwały przygotowania do pokazu? B: Na dobrą sprawę przygotowanie się zajęło nam tylko kilka dni, w ciągu tygodnia zorganizowaliśmy ludzi oraz zaplanowaliśmy całą akcję. Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem. P: Dziękuje, to tyle. B: Dziękuje również, pozdrawiam. Autoryzował: @Polixon
-
Witamy Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawimy jedno z ostatnich śledztw poznanych funkcjonariuszy policji w San Andreas. Prolog: Podczas spaceru zamaskowany mężczyzna otwiera ogień w kierunku pary, podczas ostrzału kobieta umiera na rękach chłopaka. Naczelnik wydziału do śledztwa przydzielił Aspiranta Andrzeja Werkowskiego oraz Starszego Aspiranta Aleksandra Derkowskiego. Inwigilatorzy udali się na miejsce przestępstwa, gdzie były prowadzone czynności dochodzeniowo-śledcze. Po dojechaniu detektywi udali się do Doroty Mawe, która zabezpieczyła zwłoki, podczas rozmowy przekazała, że mężczyzna jest w karetce, gdyż dostał ataku histerii, dodała, że napastnik strzelał jedynie do kobiety. Denatka dostała 4 pociski w ciało, z czego 2 trafiły w okolice serca, a pozostałe w brzuch oraz w udo. Przyczyną zgonu było wykrwawienie, po rozmowie z patologiem, śledczy udali się do Jana Kowalskiego, który zabezpieczał ślady z miejsca tragedii. Podczas rozmowy technik przekazał, że zabezpieczył pociski, jednak nie może znaleźć łusek, zabezpieczył również ślady opon pojazdu sportowego. Jan oprócz zabezpieczonych rzeczy przekazał, iż celem przestępcy była kobieta, nie mężczyzna. Po chwili detektywi dostali na radiu informację, iż 4 ulice dalej doszło również do otwarcia ognia z pojazdu sportowego w kierunku pary. Andrzej z Aleksandrem wsiedli do auta, po czym założyli kogut i ruszyli w kierunku kolejnej strzelaniny, podczas jazdy kazali w okolicy zamknąć wszystkie drogi, aby schwytać mordercę. Po chwili detektywi dojechali do miejsca zgłoszenia, po czym ruszyli w kierunku poszkodowanych, ponownie ofiarami została para, niestety kobieta zmarła na miejscu, a mężczyzna wpadł w histerie. Agencja poinformowała Dorotę i Jana, że doszło do kolejnej tragedi. Werkowski okrył denatkę, po czym zajął się chłopakiem poszkodowanej, który był w złym stanie psychicznym. W tym czasie Derkowski skontaktował się z patrolami, które blokowały drogę, niestety morderca uciekł. Na miejsce drugiego morderstwa dojechała Dorota i Janek, kolejno zabrali się za swoją pracę. Dorota powiedziała od razu, iż dziewczyna została postrzelona w okolice krtani, co było powodem śmierci. Janek po zabezpieczeniu kul stwierdził, że to ta sama osoba dokonała zbrodni. Derkowski zadzwonił do szefa i poprosił, aby na miejsce przyjechała policyjna profilerka Nadia Poduszka. Po 20 minutach profilerka przyjechała i po wstępnej rozmowie stwierdziła, że mężczyzna będzie mordował dalej, jedynie kobiety w związku. W tym samym czasie Darek sprawdzał miejski monitoring, który ukazał sportowy pojazd, który przejeżdżał nieopodal miejsc zabójstw. Informatyk policyjny sprawdził numery pojazdu możliwego mordercy, niestety okazało się, iż pojazd został skradziony ponad dwa miesiące temu. Aspirant Werkowski z partnerem udali się do domu właściciela skradzionego pojazdu. Po dojeździe funkcjonariusze wydziału kryminalnego spotkali właściciela pojazdu i rozpoczęli z nim dialog. Mężczyzna powiedział, iż pojazd został skradziony w nocy, gdy wszyscy mieszkańcy spali, ten nad ranem zgłosił kradzież pojazdu. Niestety właściciel nie wniósł nic nowego do śledztwa, a detektywi udali się patrolować San Andreas. Gdy Andrzej Werkowski ze Starszym Aspirantem Aleksandrem Derkowskim patrolowali, na radiu ponownie usłyszeli, iż ktoś postrzelił kolejną kobietą. Wystraszeni śledczy uruchomili koguty i udali się na miejsce strzelaniny, po 4 minutach detektywi dotarli na miejsce zdarzenia, gdzie chłopak kobiety uciskał jej klatkę piersiową. Funkcjonariusze chwycili za AED, które było w radiowozie i pobiegli do rannej kobiety. Funkcjonariusze wydziału kryminalnego przejęli uciskanie klatki piersiowej zmarłej, jednak ta zmarła. Na miejsce została wezwana ponownie Dorota, Janek oraz Nadia, aby zobaczyli miejsce zdarzenia. Po 30 minutach wszyscy dojechali, kolejno Dorota zabezpieczyła ciało i powiedziała, że ta kobieta zmarła na skutek postrzału w sam środek serca. Janek zabezpieczył pociski, po czym ponownie stwierdził, iż z tej samej broni dokonano morderstwa dwóch innych osób. Nadia Poduszka stwierdziła, iż mają do czynienia z seryjnym mordercą. Po godzinie spędzonej na miejscu zdarzenia detektywi wrócili na komisariat, gdzie zaczęli sprawdzać zaginięcia młodych kobiet. Podczas sprawdzania policyjnej bazy zaginięć śledczy natknęli się, iż w ciągu ostatnich trzech miesięcy zaginęło siedem młodych kobiet. Śledczy zdecydowali, że ich przyjaciel Aspirant Krzysztof Korwiański pojedzie do rodzin zaginionych i dowie się więcej na temat zaginięć. Gdy Korwiański jechał w kierunku bliskich zaginionych, Werkowski poprosił Darka, aby ten sprawdził akta spraw zaginięć. Jak się okazało w aktach, ciągle przewijał się nijaki Michał Dudek pseudonim Masny, który był głównym podejrzanym w owej sprawie. Darek sprawdził inne akta spraw z zaginięć, na szczęście w kilku sprawach przewinęło się nazwisko Dudka. Do Aleksandra Derkowskiego zadzwonił Krzysztof i poinformował, że większość zaginionych były w związkach, a dokładniej zostały postrzelone podczas spaceru z wybrankami, kolejno zamaskowany mężczyzna wciągał je do vana i odjeżdżał z piskiem opon. Andrzej z Aleksandrem umówili się z mamą podejrzanego Michała Dudka. Po 2 godzinach detektywi udali się do domu rodzinnego, gdzie mieszkała rodzicielka Masnego. Po dojeździe inwigilatorzy weszli do budynku, gdzie czekała na nich Marianna Dudek. Śledczy popytali kobietę o jej syna, ona stwierdziła, iż z Michałem zerwała dziewczyna pół roku temu. Po zerwaniu jej syn załamał się, a na widok par, którym się układa, wpada w szał i robił się agresywny. Detektywi po rozmowie z matką Michała Dudka ruszyli w kierunki komendy, jednak wykonali telefon do Dariusza, aby ten spróbował namierzyć telefon. Na szczęście telefon poszukiwanego był włączony, a jego lokalizacja wskazywała, iż jest w budynku nieopodal Los Santos. Detektywi zdecydowali się, iż udają się w kierunku miejsca zamieszkania podejrzanego, jednak wezwą oddział antyterrorystyczny, gdyż mężczyzna może być uzbrojony i nieobliczalny. Po 20 minutach oddział antyterrorystyczny był w okolicy budynku, w którym znajduje się prawdopodobny seryjniak. Jednostka specjalna z wydziałem podeszła bliżej, kolejno wykonali nalot do wnętrza budynku. Michał Dudek chwycił za broń palną, po czym próbował otworzyć ogień, jednak broń nie była załadowana. Wystraszony Masny uciekł przez okno na zewnątrz, wsiadł do auta i odjechał. Patrol mundurowych rozpoczął pościg za mężczyzną, jednak ten po 30 minutach uciekł. Derkowski zadzwonił do Darka, aby sprawdził lokalizację podejrzanego. Lokalizacja wykazała, iż telefon jest nadal w budynku mieszkalnym poszukiwanego. Wydział Kryminalny nagle dostał wiadomość SMS o treści ,,To dopiero mój początek, a Wasz koniec”. Werkowski podesłał numer do Darka, ten nic nie wyciągnął, gdyż numer jest podpisany na 80-letniego mieszkańca Angel Pine. Wydział Kryminalny wrócił pod budynek, w którym wykonywany był nalot. Andrzej z Aleksandrem sprawdzili pobliskie budynki gospodarcze, w jednym z nich odnaleziono siedem ciał zaginionych kobiet. Na miejsce zostali wezwani wszyscy technicy kryminalistyki, patolodzy oraz wsparcie śledczych. Po 3 godzinach technicy zakończyli zabezpieczanie śladów, których w budynku było dość dużo. Patolodzy zabezpieczyli ciała i dokonali dokładne zdjęcia, niestety wszystkie kobiety zmarły w podobnym czasie. Denatki zostały zabrane na sekcję zwłok, w tym samym czasie wydział kryminalny oczekiwał na wyniki analizy śladów z budynku mieszkalnego. Gdy nastała noc wydział kryminalny wrócił do swojego lokum, gdzie mieli dostać informację od naczelnika, kiedy mają się stawić na komendzie. Następnego dnia śledczy dostali SMS z treścią ,,Nie możecie mnie znaleźć? Jaki pech” ten wysłał dodatkowy link. Gdy widział, wszedł w link, zauważyli, odpalone kamerki, a w nich cztery pobite, płaczące oraz zakneblowane kobiety. Naczelnik Robert Szwor ową sprawę dał jako priorytet, jednak śledczy ciągle oczekiwali na dokładną analizę śladów z budynku. Ciąg dalszy nastąpi… Autoryozwał: @Polixon
-
Witamy Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawimy Wam kolejne policyjne śledztwo. Prolog: Podczas powrotu ze szkoły syn słynnego prawnika Michał Kawaleczyk zostaje porwany. Na komisariat przychodzi zgłoszenie od przyjaciela porwanego, Karola Werterowicza i prosi o pomoc. Naczelnik wydziału na miejsce porwania wysłał Aspiranta Konrada Murkiewskiego i Starszego Aspiranta Bogusława Czerkiewskiego. Po kilkunastu minutach śledczy dojechali na miejsce zdarzenia, gdzie prowadzono już zabezpieczanie śladów. Technik Kryminalistyki Karol Wojtik zabezpieczył ślady walki, kilka kropel krwi, plecak porwanego oraz ślady opon pojazdu porywaczy. Konrad założył rękawiczki, po czym otworzył ostrożnie plecak, wewnątrz niego znalazł sporą ilość substancji psychotropowych oraz około 20 tysięcy euro. Technik zabezpieczył wnętrze plecaka, kolejno udał się do przyjaciela porwanego, w celu rozmowy z jedynym świadkiem. Podczas rozmowy Karol Werterowicz powiedział im, że jego przyjaciel od jakiegoś czasu dorabia sobie, jako diler narkotyków, dodatkowo podał im adres jego tymczasowego mieszkania. Karol nagle zawołał śledczych, kolejno ukazał im naszyjnik, który był cały we krwi. Konrad z Bogusławem udali się do domu rodzinnego porwanego, gdzie oczekiwali na nich rodzice Michała. Po dotarciu śledczy rozpoczęli rozmowę z rodzicami, którzy mieli łzy w oczach i poinformowali ich o nielegalnym życiu syna. Ojciec Michała Kawaleczyka był w szoku o nielegalnym życiu, jego dziecka. Śledczy zdecydowali się założyć podsłuch na telefony rodziców porwanego. Konrad z Bogusławem poprosili rodziców o ukazanie pokoju syna. Podczas przeszukania w pokoju małoletniego detektywi znaleźli sporą ilość narkotyków, bo ponad 3 kilogramy oraz 50 tysięcy euro. Śledczy zdecydowali się za pomocą testu narkotykowego sprawdzić kilka miejsc w pokoju. Wydział Kryminalny dokonał nacięcia w fotelu i pufie, kolejno zebrał odrobinę materiału i dokonał testu, wynik testu okazał się pozytywny. Śledczy wiedzieli, że syn prawnika zaczął handlować narkotykami, dodatkowo ukrywał je w meblach. Murkiewski i Czerkiewski wiedzieli, że porwany mógł zrobić sobie problemy w świecie narkotykowym, więc skontaktowali się z dawnym dilerem narkotykowym Albertem ,,Norą” Norkiewskim i umówili się z nim 4 godziny później, w celu rozmowy z informatorem. Podczas powrotu wydział kryminalny dostał informację, że w środku lasu znaleziono prawdopodobnie zwłoki, które są jeszcze w czarnym worku. Konrad Murkiewski oraz Bogusław Czerkiewski udali się na sygnałach na miejsce odnalezienie możliwych zwłok. Śledczy po 15 minutach byli w okolicy, gdzie znaleziono ciało i czekali na dojazd patologa sądowego i technika kryminalistycznego. Po niespełna 10 minutach na miejsce dojechał patolog i technik kryminalistyki, kolejno śledczy udali się w miejsce, gdzie odnaleziono zwłoki. Patolog sądowa założyła rękawiczki nitrylowe, kolejno otworzyła worek, wewnątrz, którego odnaleziono młode ciało. Karol Wojtik rozpoczął zabezpieczanie możliwych śladów, jednak oprócz śladów ciągnięcia innych dowodów nie było. Murkiewski wyciągnął telefon i odpalił zdjęcie porwanego, kolejno porównał z denatem, niestety śledczy odnaleźli ciało porwanego dilera. Bogusław wykonał telefon do psychologa policyjnego i poprosił, aby ten udał się do domu Kawaleczyków i poinformował rodziców o śmierci. Patolog sądowa na ciele odnalazła sporo śladów, w tym odciski palców, ślady krwi oraz pod paznokciami odnaleziono naskórek prawdopodobnie morderców. Wydział kryminalny oprócz poszukiwań porwanego, teraz szukają morderców, Danuta Weś oprócz śladów na ciele odnalazła sporą ilość ran, jednak przyczyną zgonu mogło być uduszenie lub brutalne pobicie. Detektywi po znalezieniu ciała i rozmowie z technikiem oraz patologiem sądowym wrócili na komendę, gdzie czekały na ich wyniki ze znalezionego na miejscu porwania naszyjnika. Po powrocie do bazy śledczy zerknęli na wyniki naszyjnika, który wykazał, że krew należy do nijakiej Karoliny Nesekle. Detektywi wrzucili kobietę do policyjnej bazy, okazało się, że kobieta zaginęła 3 miesiące temu i była powiązana w handel narkotykami. Funkcjonariusze udali się do naczelnika i poinformowali go o nowej informacji w śledztwie. Szef wydziału był w szoku z ową informacją, jednakże sprawdził. Jak się okazało kilka miesięcy temu, zostało ono umorzone. Naczelnik powiedział, że śledczym wystarczy pracy, więc udali się do swoich domów, w celu wyspania i zregenerowania sił. Następnego dnia detektywi wrócili na bazę, gdzie oczekiwali na Karola, który miał im coś pokazać. Po kilkunastu minutach technik był u Konrada i Bogusława, kolejno podał im wyniki śladów z miejsc zdarzeń. Technik ustalił, że na ciele denata były odciski palców nijakiego Michaela Newakiel, ten został natychmiast wpisany do policyjnej bazy, która wykazała, że Newakiel jest członkiem zorganizowanej grupy przestępczej, która zajmuje się handlem narkotykami na skalę światową. Oficerowie zdecydowali się, że sprawdzą maila oraz kontakty denata, jak i właścicielki naszyjnika. Na szczęście na mailu denat miał kilkanaście wiadomości z różnych adresów, `informatyk policyjny w ciągu kilku minut odnalazł wszystkie maile, które należały do osób z gangu Newakiela. Funkcjonariusze zdecydowali się, że spróbują się skontaktować z telefonu Kawaleczyka do podejrzanego mordercy. Podczas rozmowy, informatyk namierzał lokalizację podejrzanego. Lokalizacja telefonu znajdowała się w opuszczonym magazynie, więc śledczy wysłali tam jednostki, w celu obserwacji tamtego obiektu. Śledczy podczas przeglądu zauważyli, jak wszyscy podejrzani weszły do wnętrza. Mundurowi poinformowali śledczych, że podejrzani są w środku magazynu, a brama zamknięta. Śledczy poprosili o oddział antyterrorystyczny o pomoc w zatrzymaniu podejrzanych, na szczęście Ci się zgodzili. Oddział specjalny wraz z wydziałem kryminalnym zdecydowali się, że wejdą od tyłu na teren, jednak na początku będą musieli wyłączyć kamery. W celu wyłączeniu kamer pomógł im informatyk policyjny, gdy monitoring był wyłączony, funkcjonariusze weszli na teren, kolejno otoczyli budynek. Gdy budynek był otoczony, antyterroryści otworzyli wszystkie drzwi w tym samym momencie i wrzucili do wnętrza granaty hukowo-dymne. Gangsterzy zdezorientowali się i zaczęli ukrywać się za filarami. Gdy współpracujące wydziały wtargnęły do wnętrza, gangsterzy otworzyli ogień w kierunku oficerów, przez co doszło do strzelaniny. Podczas ostrzału zraniono 2 gangsterów, a jedna osoba została zastrzelona. Oddział antyterrorystyczny wraz z wydziałem kryminalnym rozbili grupę zajmującą się handlem narkotykami oraz broniami. Po zabraniu zatrzymanych do pojazdów transportujących śledczy sprawdzili zamknięte pomieszczenia w magazynie, w jednym z nich znaleźli nieprzytomną mocno krwawiącą Karoline Nesekle, która została zabrana przed ratowników na SOR. W kolejnych pokojach znaleźli: pokój tortur, laboratorium, składzik. Na miejsce zostali wezwani technicy kryminalistyczni oraz wydział antynarkotykowy, który rozpoczął wstępne przesłuchanie handlarzy, w tym czasie technicy zabezpieczali ślady z magazynu. Detektywi udali się do podejrzanego Michaela Newakiel, podczas przesłuchania ten przyznał się do zarzutów i podał nazwiska osób, które mu pomagały. Michael Newakiel, Kilard Czase, Kordian Mirczewski za pobicia, porwania, handel narkotykami, zabójstwa, prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej, nielegalne posiadanie broni, produkcję substancji psychotropowych zostali skazani przez sąd na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Karolina Nesekle po 3 miesiącach w szpitalu została przesłuchana i przyznała się do handlu narkotykami, jednak jej sprawa została umorzona ze względu na szantażowanie przez gangsterów. Inni gangsterzy za handel bronią, narkotykami, produkcję substancji psychotropowych, nielegalne posiadanie broni, ostrzał służb mundurowych zostali skazani na 12 lat pozbawienia wolności. Handlem narkotykami, produkcją ich oraz ukrywaniem substancji w magazynie sprawą zajął się wydział narkotykowy oraz interpol. Autoryzował: @Mlonskyy
-
Witamy Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawimy Wam kolejne z rzędu śledztwo policji w San Andreas. Zapraszamy! Prolog: Grupa spacerowiczów, którzy oglądali leśny krajobraz w Shady Cabin, odnajduje kilka ładunków wybuchowych, które były zakopane w losowych miejscach. Podczas jazdy na komendę funkcjonariusze wydziału kryminalnego — Aspirant Albert Kozimkowski oraz Starsza Aspirant Emila Wrzos na radiu usłyszeli, że potrzebne jest wsparcie do lasów Shady Cabin. Śledczy poinformowali centrale, że są wolni i udają się w kierunku lasu. Gdy Albert z Emilią jechali, zadzwonił do nich naczelnik wydziału Robert Szwor, który kazał im się udać na Shady Cabin, więc oni odpowiedzieli mu, iż już tam jadą. Po niespełna 15 minutach detektywi byli na miejscu, które było zabezpieczane przez patrole mundurowych oraz jednostki specjalne. Inwigilatorzy udali się do mundurowych, którzy poinformowali, że znaleziska odnalazła grupka spacerowiczów. Starsza Aspirant Wrzos udała się do grupy przyjaciół, którzy znaleźli ładunki. Podczas rozmowy, wzajemna adoracja nie powiedziała nic ciekawego, więc zostali puszczeni do domów. Saperzy z jednostki antyterrorystycznej zaczęli wsadzać znalezione bomby do specjalistycznych pudełek. Po niespełna godzinie znalezione ładunki były zabezpieczone, jednak saperzy musieli sprawdzić cały teren za pomocą specjalistycznego sprzętu. Na szczęście nie znaleziono więcej bomb w lesie. Gdy saperzy usunęli zagrożenie, na miejsce przyjechał Technik Kryminalistyki Jan Kowalski. Podczas sprawdzania miejsca bomb, technik nie znalazł, nic, co by im pomogło w śledztwie. Wszyscy z miejsca zdarzenia wrócili na komendę, gdzie musieli pomyśleć, co dalej mają robić. Gdy funkcjonariusze byli na komendzie, przyszedł do nich Janek, który dostał od saperów analizę ładunków. Dokładna analiza bomb wykazała, iż ładunki były robione przez profesjonalistów z ciężko dostępnych substancji wybuchowych. Albert Kozimkowski skontaktował się z policyjnym informatorem, aby ten popytał w świecie piromanów czy coś wiedzą na temat podłożenia ładunków przy Angel Pine. Kilka godzin później informator skontaktował się z detektywami, aby się z nimi spotkać. Niespełna godzinę później, Albert z Emilią spotkali się z policyjną wtyką, która poinformowała, że zorganizowana grupa przestępcza, którą prowadzi nijaki "Walny", szukała sporej ilości ładunków podobnego typu do takich, jakie zostały zabezpieczone. Po rozmowie z informatorem śledczy skontaktowali się z Dariuszem Kowalskim, aby ten sprawdził pseudonim "Walny" w policyjnej bazie. Jak się okazało, podejrzanym o prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej jest nijaki Arkadiusz "Walny" Misierowicz. Darek natychmiast zaczął sprawdzać, czy telefon poszukiwanego jest odpalony. Na szczęście ten był odpalony. Po sprawdzeniu dokładnej lokalizacji telefon Walnego przemieszczał się, a numery rejestracyjne i rysopis został podany do wszystkich patroli. Emilia z partnerem ruszyli w poszukiwaniu Walnego. Dzięki Darkowi widzieli, gdzie loguje się telefon poszukiwanego. Detektywi byli dość blisko, jednak zdecydowali się prosić o pomoc jednostek specjalnych, które były w terenie. Detektywi zauważyli pojazd prowadzącego zorganizowanej grupy przestępczej i natychmiast poinformowali jednostki specjalne, iż jadą za poszukiwanym. Nagle szukany skręcił w inną uliczkę, na szczęście oddział antyterrorystów był przyszykowany z kolczatką, która została natychmiast rozłożona. Arkadiusz Misierowicz po wjeździe w kolczatkę zaczął uciekać pieszo. Gdy służby zaczęły za nim pościg, ten wyciągnął zza pasa broń palną i rozpoczął strzelaninę w środku miasta. Oddział specjalny oddał na początku kilka strzałów ostrzegawczych, jednak nic to nie pomogło i doszło do oddania kilku strzałów w kierunku Arkadiusza. Niestety jeden z pocisków trafił w klatkę piersiową, przez co poszukiwany w stanie krytycznym musiał zostać przewieziony na SOR. Na miejsce zatrzymania poszukiwanego został przywieziony Jan Kowalski, który rozpoczął przeszukiwać wóz. Jan znalazł w pojeździe sporą ilość krwi na fotelach tylnych, jak i w bagażniku. Oprócz tego znalazł sporą ilość narkotyków, amunicję do broni palnej, podrobione dokumenty oraz kilkanaście telefonów. Wszystko z auta zostało zabezpieczone, a telefony zostały przekazane do Dariusza, aby ten sprawdził je. Następnego dnia po przyjeździe na bazę, Albert i Emilia udali się do Darka, który miał dla nich dość ciekawe informacje. Po przyjściu do informatyka ten przekazał, iż telefony należą do zaginionych osób. Kilka godzin później Arkadiusz Misierowicz został wypisany ze szpitala i przewieziony na fabrykę. Po przeanalizowaniu osób zaginionych śledczy kazali przyprowadzić Walnego do pokoju przesłuchań. Kilka minut później funkcjonariusze zaczęli przesłuchiwać Arka, który zaczął mówić na różne tematy. Arkadiusz Misierowicz powiedział, że to nie on zakupił ładunki wybuchowe, tylko jego pracownicy. Walny odpowiedział, że mają kilka kryjówek w San Andreas, jednak na co dzień siedzą w opuszczonych magazynach w Las Venturas. Dodatkowo, pokazał na mapie, gdzie znajdują się dodatkowe ładunki wybuchowe. Na miejsca przekazane przez szefa grupy przestępczej zostały wysłane jednostki specjalne wraz z dodatkowymi saperami. Jak się okazało, Arkadiusz Misierowicz mówił prawdę, a ładunki w centrum miast zostały zutylizowane. Po zakończonych działaniach saperzy udali się na poligon, w celu detonacji ładunków. Jednostki antyterrorystyczne udały się pod magazyny, gdzie oczekiwały na dojazd wydziału kryminalnego. Po chwili Albert z Emilią i wsparciem mundurowych dotarli pod miejsce nalotu. Jednostki specjalne z wydziałem kryminalnym dokonali nalot na kryjówkę zorganizowanej grupy przestępczej. Po wejściu, członkowie otworzyli ogień w kierunku funkcjonariuszy, natomiast oddział antyterrorystyczny postrzelił kilku członków. Gdy część grupy została zatrzymana, śledczy sprawdzali dalsze pokoje, w których znaleziono zaginione osoby. Po dłuższej chwili wnętrze było całe sprawdzone. Część przestępców powiedziało, iż reszta osób jest w terenie, jednak mają ich nadajnik GPS. Śledczy zabrali główny laptop, po czym sprawdzili w całości lokalizacje. Emilia przekazała część lokalizacji do patroli, jednak zdecydowali się, że sami zatrzymają inne głowy grupy. Wydział Kryminalny z oddziałem antyterrorystycznym przyszykował zasadzkę na pojazd, którym poruszają się ważne osoby w grupie przestępczej. Detektywi, gdy zauważyli, że zbliża się pojazd przestępców, natychmiast rozłożyli kolczatki, w które wjechali. Gdy auto stanęło, śledczy z oddziałem wybiegli i kazali poddać się gangsterom, jednak jeden z nich wyciągnął broń i chciał oddać strzał, ale jeden z funkcjonariuszy oddał trzy strzały w kierunku mężczyzny. Niestety gangster, który chciał zastrzelić funkcjonariuszy, zmarł na miejscu, a jego pomocnicy zostali zatrzymani. W ciągu 3 godzin cała grupa została rozbita, a ich zeznania pomogły w zlokalizowaniu osoby, która sprzedała im ładunki wybuchowe. Większość grupy zeznała, aby dostać mniejszy wyrok. Po przesłuchaniach wydział kryminalny zdecydował się, aby Arkadiusz Misierowicz umówił się ze sprzedawcami ładunków wybuchowych. Ten się zgodził, aby mieć mniejszy wyrok. Tego samego dnia "Walny" umówił się ze sprzedawcami ładunków. Szef grupy umówił się z nim w Angel Pine, dokładniej przy domku jego brata. Wydział Kryminalny z oddziałem antynarkotykowym przywieźli około 15 minut wcześniej przestępcę. Gdy ten był w umówionym miejscu, śledczy ustawili się tak, aby ich nie było widać. Po 20 minutach handlarze zjawili się w umówionym miejscu. Emilia słyszała rozmowę mężczyzn, gdy Ci przekazali mu trzy paczki, jednostki podjechały i zatrzymały handlarzy ładunkami wybuchowymi. Gdy wszystkich zatrzymali, zostali przewiezieni do aresztu śledczego. Po zakończeniu raportu ze śledztwa detektywi wrócili do domu na trzydniowy odpoczynek. Arkadiusz "Walny" Misierowicz za prowadzenie zorganizowaną grupą przestępczą, zlecenie porwań, posiadanie nielegalnej broni, atak na funkcjonariusza na czynnej służbie został skazany przez sąd na karę 15 lat pozbawienia wolności. Członkowie grupy "Walnego" za współudział w zorganizowanym procederze, nielegalne posiadanie broni, porwania, pobicia, próby zamachu zostali skazani po 25 lat pozbawienia wolności. Mirek "Karol" Karolniczek i Maurycy "Laro” Laurosek za handel ładunkami wybuchowymi, kradzieże, produkcję substancji niebezpiecznych zostali skazani po 8 lat pozbawienia wolności. Autoryzował: @M4rcinek
-
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam kolejny materiał o tematyce kryminalnej. Prolog: Na podleśnym parkingu zostaje zaatakowany Alerto Besz. Napastnik brutalnie pobił mężczyznę, na samym końcu oddał trzy strzały w kierunku rannego i uciekł. Ciało odnalazł biegacz. Naczelnik Wydziału Kryminalnego Robert Szwor do sprawy przydzielił Aspiranta Konrada Walewskiego i Starszego Aspiranta Michała Fijałkowskiego. Policyjna wtyka udała się z odpalonymi sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi na miejsce zdarzenia. Po dotarciu inwigilatorzy udali się do ekipy dochodzeniowo-śledczej, kolejno podeszli patolog sądowej Danuty Mos. Śledczy rozpoczęli rozmowę z patologiem, która powiedziała, że denat zmarł na miejscu, a przyczyn zgonu może być sporo. Danuta przytaknęła, że więcej powie im po sekcji zwłok, ale ciało zostało zmasakrowane. Po chwili Mos zabrała ciało na dokładną analizę zwłok, kolejno agenci udali się do technik kryminalistyki Jana Kowalskiego, który kończył zabezpieczanie śladów. Technik przekazał, że denatowi nic z portfela nie znikło, w jego samochodzie znalazł 3 kg substancji psychoaktywnej, jednak według niego pojazd może skrywać więcej narkotyków, gdyż fotele i podłoga jest zbyt twarda i widać resztki kleju. Oprócz narkotyków Jan znalazł w pojeździe kilka łusek, amunicje do broni i kilka paczek papierosów. Po rozmowie Walewski udał się do mundurowych, którzy zabezpieczali miejsce i poprosił o wezwanie lawety, która ma przetransportować wóz na komendę. Po czterech godzinach Jan przyniósł do śledczych oczekujących na fabryce listę rzeczy znalezionych w aucie denata. Dokładne przeszukanie wyniosło, że pojazd był wykorzystywany do masowego transportu substancji psychoaktywnych za granice. Do sprawy dołączył wydział antynarkotykowy w składzie Karol Pisawka i Michalina Maślak. Antynarkotykowi poinformowali, że dobrze znają Alerto Besz, ale ten zawsze przy sobie nie miał żadnych zabronionych substancji. Karol z Michaliną zrobili kopię całego przeszukania i skontaktowali się ze swoimi informatorami. Partnerzy z wydziału zwalczania przestępczości narkotykowej szukał dealera takiej dużej ilości narkotyków, tajni agenci dostali wyniki sekcji zwłok Alerta Besza. Patolog Sądowa poinformowała Walewskiego i Fijałkowskiego, że znalazła trzy przyczyny zgonu, jedna to wykrwawienie, druga pęknięcie krwiaka mózgu, a trzecią był strzał w okolice wątroby, a uszkodzony organ zaczął produkować zbyt dużą ilość żółci. Wydział Kryminalny dowiedział się, że Beszowi narkotyki sprzedawał tylko jeden diler, który nosił pseudonim Strzała. Walewski wpisał ową ksywę do policyjnego komputera i wyskoczył Nikodem Baskiewski o wcześniej wspomnianym pseudonimie. Policyjny informatyk dostał SMS-a z danymi dilera i rozpoczął namierzać jego telefon. Po kilkunastu minutach informatyk zauważył, że diler znajduję się na ogródkach działkowych. Śledczy z wydziałem antynarkotykowym udali się w okolice ogródków, a tam rozpoczęli oględziny kompleksu, gdzie znajduje się poszukiwany przestępca. Podczas obserwacji na teren weszło trzech mężczyzn, którzy mieli za pasem broń palną. Michalina Maślak wezwała na miejsce oddział antyterrorystów, kilka minut później ów oddział dojechał. Wydziały ustawiły się przy ogródku strzały. Po krótszej chwili funkcjonariusze weszli na teren ogródka i zatrzymali czterech mężczyzn, w tym Nikodema Baskiewskiego. Jak się okazało trzech zatrzymanych to poszukiwani przez Interpol dilerzy nieznanych substancji. Uzbrojeni przestępcy zostali przekazani jednostkom Interpolu. Nikodem Baskiewski został przewieziony na komisariat, a na ogródki przyjechał Janek, w celu przeszukania wnętrza meliny. Podczas przeszukania znaleziono kilka dysków z pornografią dziecięcą, kilka nielegalnych broni palnych, narkotyki. Wszystkie rzeczy zostały zabezpieczone i przekazane do analizy porównawczej. Po powrocie Walewskiego i Fijałkowskiego dostali wyniki analizy śladów z miejsca odnalezienia ciała, analiza nie wykazała, nic co by nie przykuło ich uwagę. Detektywi udali się do pokoju przesłuchań i zaprosili do niego Baskiewskiego. Kilka minut później ten siedział na krześle. Tajniacy ukazali mu zdjęcia zwłok Alerta Besza, ten powiedział, że jakiś czas temu sprzedał mu sporą ilość narkotyków, dokładniej przekazał mu ponad 100 kg za kwotę ponad miliona złotych. Kolaboranci dowiedzieli się, że Alert miał poważny konflikt z Mikołajem Laskiewskim pseudonim Faja. W konflikcie chodziło o kradzież sporej ilości narkotyków i kilku aut wypełnionych po brzegi narkotykami. Detektywi dostali również informację, że Mikołaj Laskiewski znajduje się w pustostanie na obrzeżach Los Santos. Na miejsce został wysłany nieoznakowany patrol, w celu rozejrzenia się do budynku weszło dwóch tajniaków. Podczas sprawdzania wnętrza pustostanu zostali zaatakowani przez nieznajomego. Na szczęście udało się go ściągnąć z pleców jednego ze śledczych i zakuć, był on pod wpływem silnych substancji psychoaktywnych. Na miejsce schwytania zostali wezwani detektywi wydziału kryminalnego, patrol transportujący oraz technik kryminalistyki, podczas przeszukiwania wnętrza budynku znaleziono sporą ilość pieniędzy, broń palną, kastet pełny w krwi, a na ścianie była przyczepiona tablica korkowa ze zdjęciami denata oraz innych mężczyzn. Ślady z budynku zostały wysłane na komendę do analizy porównawczej. Po kilku godzinach śledczy przesłuchali Laskiewskiego ten przyznał się do brutalnego pobicia i użycia broni palnej ze skutkiem śmiertelnym. Analiza porównawcza potwierdziła zgodność śladów. Mikołaj Laskiewski za brutalne pobicie z morderstwem, nielegalne posiadanie broni palnej, atak na funkcjonariuszy został skazany przez sąd na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Autoryzował: @Mlonskyy
-
Witamy Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawimy Wam kolejne śledztwo policji w San Andreas. Prolog: Do banku w Palomino Creek dochodzi do rabunku. Sześciu uzbrojonych napastników wtargnęło do wnętrza banku, w którym znajdowało, się 7 pracowników kolejno postrzelili ochroniarzy, jak i samych pracowników banku. Gangsterzy zabrali całą gotówkę z sejfów i uciekli. Naczelnik Wydziału Kryminalnego Robert Szwor do sprawy przydzielił Aspiranta Michała Nawerskiego oraz Aspirant Sztabową Anastazję Kwaśny, dodatkowo powiedział im o nowym śledztwie, którym mają się zająć. Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego udali się na miejsce napadu, gdzie były prowadzone działania dochodzeniowo-śledcze. Po dotarciu Michał z Anastazją udali się do wnętrza banku, gdzie Dorota Mawe zabezpieczała ślady, a Monika Karte zabezpieczała ciała zmarłych. Śledczy udali się na samym początku do Technik Kryminalistyki Doroty Mawe, która zabezpieczała ślady z napadu. Technik poinformowała śledczych, że działania napastników były chaotyczne, gdyż ślady są dokładne, a łuski nie zostały zebrane, dodatkowo powiedziała, że w jednym miejscu jest krew, która najprawdopodobniej należy do jednego z napastników. Po rozmowie z Dorotą wydział kryminalny udał się do Moniki Karte, która kończyła zabezpieczanie ciał denatów. Patolog sądowa poinformowała, że trzech gangsterów strzelało bardzo szybko i chaotycznie, jednak jeden gangster strzelał bardzo dokładnie. Przez ostrzał w banku zmarł ochroniarz oraz dwóch pracowników banku, patolog poinformowała, że ochroniarz zmarł na skutek postrzału w klatkę piersiową, gdzie pocisk najprawdopodobniej trafił w serce, a pracownicy dostali po kulce w głowę. Na miejsce dojechał właściciel banku, który miał, obliczyć ile skradziono gotówki. Śledczy udali się do właściciela, w celu wejścia z nim do wnętrza, aby ten mógł, wyliczyć ile gotówki skradziono. Gdy menedżer banku liczył skradzione pieniądze, na miejsce podjechał karawan, który zabrał denatów na dokładną sekcję zwłok. Aspirant Nawerski udał się do patrolu, który był pierwszy na miejscu i dowiedział się, że karetki zabrały trzech rannych, z tego,a stan dwóch pracowników był stabilny, jednak stan ochroniarza był krytyczny. Aspirant Sztabowa Anastazja Kwaśny skontaktowała się ze szpitalem, gdzie przewieziono rannych i umówiła się z lekarzami prowadzącymi rannych na rozmowę. Po rozmowie Nawerski z Kwaśny udali się do szpitala, gdzie czekali na ich specjaliści. Po dojechaniu śledczy udali się do pokoju lekarskiego, gdzie czekali na ich pielęgniarze. Podczas rozmowy służba medyczna przekazała śledczym, że za niespełna czterdzieści osiem godzin dwóch pracowników, którzy ucierpieli wyjdzie ze szpitala, jednak ranny ochroniarz za niespełna godzinę trafi na blok operacyjny, jednak zabieg może się nie udać. Po rozmowie z lekarzami funkcjonariusze wrócili na komendę, gdzie mieli się spotkać z technikiem kryminalistyki, gdyż ten zbadał wszystkie ślady z miejsca rabunku. Gdy oficerowie dojechali na bazę, udali się do Doroty, która podała im wyniki śladów, które wykazały, że wszystkie łuski znajdują się w policyjnej bazie i należą do poszukiwanego listem gończym Konrada Czerwińskiego, który jest podejrzany o handel żywym towarem, bronią i masowym obrotem substancji psychoaktywnych. Policyjny informatyk rozpoczął próbę namierzenia telefonu podejrzanego, jednak jego telefon był wyłączony. Detektywi przekazali rysopis podejrzanego, który widniał już w policyjnej kartotece o napad na bank i zabójstwa do wszystkich patroli. Jeden patrol zatrzymał pojazd, którym poruszał się mężczyzna, który był identyczny, jak ten z rysopisu niedawno przekazanego. Gdy drogówka sprawdzała, dokumenty poinformowała Michała i Anastazję o zlokalizowaniu podejrzanego. Śledczy od razu ruszyli na miejsce, gdzie został zauważony poszukiwany złoczyńca. Michał i Anastazja podjechali z przodu i zablokowali pojazd podejrzanego, po czym wyszli z pojazdu i wyciągnęli poszukiwanego z auta i go zakuli, a potem przewieziono go do aresztu śledczego. Na miejsce schwytania kryminalisty przyjechała Dorota Mawe, która zaczęła przeszukanie pojazdu, które wykazało, że w pojeździe gangster przewoził sporą ilość narkotyków, broń snajperską oraz amunicję do broni. Dorota zabezpieczyła rzeczy z auta przestępcy, kolejno wróciła na komendę, gdzie oddała je do analizy. Michał z Anastazją po przeszukaniu wrócili również na bazę, gdzie oficer przyprowadził z aresztu Konrada Czerwińskiego. Podczas przesłuchania przestępca nie przyznał się do napadu na bank w Palomino Creek, jednak przyznał się do wcześniejszych przestępstw. Konrad Czerwiński został przewieziony do tymczasowego aresztu śledczego, gdzie tam oczekiwał na rozprawę sądową. W tym samym czasie złodzieje planowali ucieczkę z San Andreas. Detektywi Nawerski oraz Kwaśny udali się do naczelnika i opowiedzieli o dotychczasowych śladach i podejrzeniach. Funkcjonariusze poinformowali szefa, że Konrad Czerwiński nie dokonał napadu, jednak został zabrany do aresztu, aż do czasu rozprawy sądowej. Podczas patrolu w okolicy lasu Anastazja z Michałem zauważyli pojazd, którym uciekali przestępcy z napadu. Partnerzy zatrzymali się tak, aby nie było ich widać i obserwowali pojazd. Podczas obserwacji przy pojeździe zjawiło się trzech mężczyzn, którzy wyciągali apteczki i kierowali się w nieznanym kierunku. Na szczęście Michał Nawerski w aucie miał drona, którego odpalili i ruszył w celu śledzenia podejrzanych o napad. Dron uchwycił, jak trzech mężczyzn wchodzi do jakiegoś domu. Anastazja wyciągnęła telefon, po czym zadzwoniła do Roberta Szwor i poinformował o odnalezieniu kryjówki porywaczy, ten zorganizował śledczym jednostki specjalne. Oddział antyterrorystyczny ruszył w kierunku lasu, gdzie czekali pracownicy wydziału kryminalnego. Po niespełna piętnastu minutach jednostki dotarły do miejsca, gdzie stał Michał z Anastazją. Jednostki specjalne przeładowali broń palną, kolejno udali się w kierunku budynku, przy czym uważali na okna, gdyż chcieli zostać niezauważeni. Po kilku minutach wydział kryminalny z antyterrorystami byli przy drzwiach wejściowych, następnie ostrożnie otworzyli je i ruszyli w kierunku mężczyzn. Jeden z podejrzanych chwycił za broń palną, jednak funkcjonariusz służb specjalnych był szybszy i postrzelił napastnika w rękę. Służby mundurowe zatrzymały podejrzanych o napad, kolejno przeszukali wnętrze. Jak się okazało, w jednym z pokoi funkcjonariusze znaleźli ponad 40 milionów złotych. W piwnicy budynku znaleziono ciężko rannego mężczyznę, który ledwo co oddychał, niestety ranny podczas oczekiwania na ambulans przestał oddychać, a funkcjonariusze rozpoczęli RKO 30:2, po dojeździe lekarz z ambulansu stwierdził zgon. Domek został przeszukany przez Dorotę Mawe, która znalazła sporą ilość krwi, a w koszu zakrwawione chusteczki, gazy oraz bandaże. Śledczy po rozmowie z Mawe udali się na bazę, w celu przesłuchania złodziei. Podczas przesłuchania zatrzymani przyznali się do napadu na bank, dodatkowo powiedzieli, że to nijaki Karol Michalski strzelał do pracowników. Gdy Michał przesłuchiwał Michalskiego, ten przyznał się do użycia broni palnej w stronę osób postronnych. Dorota Mawe przyniosła Michałowi analizę śladów z domku, które pokrywają się z krwią denata. Albert Kordziszewski, Mikołaj Podkowa, Karol Michalski za napad na bank, użycie broni palnej, ucieczkę, zabójstwa, kradzież pieniędzy zostali skazani po 12 lat pozbawienia wolności. Konrad Czerwiński za handel ludźmi, masowy obrót substancjami psychoaktywnymi, handel nielegalną bronią został skazany przez sąd na karę 4 lat pozbawienia wolności.
-
Wniosek zaakceptowany [BIZNESY] Wniosek o wpisanie do księgi - Patryk99.
Patryk99 opublikował(a) temat w Archiwum Wniosków
Login: Patryk99 Nazwa wyświetlana: Patryk99 Kategoria: Biznesy Rekord: Największa ilość znaków w materiale: Dowód: Coś od siebie: Pozdrawiam