Skocz do zawartości

Demianeg

Gracz
  • Postów

    92
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Typ konta

    Zwykłe

Treść opublikowana przez Demianeg

  1. Witamy, z tej strony Redaktor Specjalista @Demianeg oraz Redaktor Specjalista @flor1aN z Redakcji 4Life News. Zamierzamy Wam dziś drodzy czytelnicy przedstawić relację z XII Gali 2vs2 zorganizowanej przez biznes 4FIGHT. Zapraszamy do przeczytania! Wydarzenie odbyło się 21 maja o godzinie 20:00, aczkolwiek gracze zaczęli się zjeżdżać już o 19:40. Event został zorganizowany w budynku siłowni na dzielnicy Conference Center w mieście Los Santos. Walki polegały na starciu graczy w formacie 2vs2 w stylu bokserskim. Do turnieju zapisała się maksymalna ilość osób, czyli 16 par. Za pierwsze miejsce można było otrzymać 50 tysięcy złotych do podziału między parą wygranych, natomiast za drugie miejsce była przewidziana nagroda 40 tysięcy złotych. Jako widz tego wydarzenia mogę szczerze stwierdzić, że oglądanie walk było naprawdę emocjonujące. Nie tylko ja tak sądzę, bo gala cieszyła się dużą widownią, która była ciągle aktywna. Po pierwszej rundzie można było zacząć obstawiać wyniki kolejnych rund. W tym czasie pracownicy biznesu prowadzili różne zabawy. Jedną z nich było to, że wśród widowni było prowadzone losowanie i jakaś osoba mogła wygrać dużą sumę pieniędzy. Losowanie odbyło się trzy razy i można było zdobyć kolejno: 2500, 2500 oraz 5000 złotych! Drugą zabawą były pytania i osoba, która pierwsza odpowiadała prawidłowo, otrzymywała nagrodę pieniężną. Oto pytania, które się pojawiły: O której godzinie zaczęła się gala?; Kto jest liderem biznesu 4FIGHT?; Kto przenosi graczy do oktagonu?; Kto przyjmuje zakłady (dwie osoby)?; Jakie auta (należące do biznesu) stoją przed bazą biznesu?; Kto ma id 411?; Jaka para wygrała ostatnią walkę?; Który numer ma ta gala?; Podaj wzór na deltę?. Powyżej możecie zobaczyć tabelę, która przedstawia kto, w jakiej rundzie wygrał, bądź przegrał. Co ciekawe, aż 3 osoby (w tym dwie z zarządu) z biznesu Redakcji 4Life News wzięło udział w gali. Ciekawostką jest to, że te osoby przeszły do finału! Końcowo wygrał @MateuszXQ oraz @Polixon. Wydarzenie się zakończyło o 22:00. Mam nadzieję, że w przyszłości zobaczymy więcej takich przedsięwzięć. Może nawet zostaną zorganizowane walki pomiędzy członkami biznesów. Na pewno byłoby to ciekawe widowisko. Dziękujemy za przeczytanie naszej publikacji. Zachęcamy gorąco do zostawienia reakcji pod relacją oraz pozostawienia opinii na temat gali. Autoryzował: @MateuszXQ
  2. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  3. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  4. Witam, z tej strony Redaktor Specjalista @Demianeg z Redakcji Prasowej 4Life-News. Przedstawię Wam dziś drodzy czytelnicy relacje z imprezy majówkowej w Radiu 4Music. Zapraszam do przeczytania! Drugiego kwietnia o godzinie 19:00 w siedzibie radia 4Music obyła się impreza majówkowa. Na nieszczęście impreza zebrała mało graczy, mimo że zabawa była przednia. Wydarzenie trwało do 22:00 i grało łącznie trzech prezenterów. Podczas eventu była puszczana super muzyka oraz mogliśmy brać udział w super zadaniach. Początkowo zebrało się lekko ponad 20 osób, lecz ciągle dochodziły osoby. Za każdą poprawną odpowiedź w pytaniu prezentera można było zgarnąć różne kwoty, lecz najczęściej 2 tysiące złotych. Pytania dotyczyły głównie serwera, lecz również pojawiały się inne ciekawe zapytania. Pytania, jakie się pojawiały między innymi to: jakie mamy dziś święto; ilu jest RCON-ów na serwerze; ile LP-Life point trzeba, aby wyrobić stopień niski na kopalni; ilu jest członków w zarządzie radia 4Music; kto jest liderem frakcji TSA; Jaki kod w GTA San Andreas wyłącza poziomy poszukiwań policji; Ile poniedziałków ma Maj; Jaki aktualnie leci numer; jaki przedmiot trzyma w ręce prezenter; z jakiego serialu leci dany utwór oraz wiele więcej. Warto nadmienić, że łącznie za wszystkie pytania można było zdobyć 130 tysięcy złotych! Prezenterzy nie stali tylko w jednym miejscu, lecz również robili z widownią tak zwaną „ciuchcię”, chodzili na górne piętro klubu lub też zbierali się w kółko i jedna osoba tańczyła w środku. Szkoda, że tak niesamowite wydarzenie zebrało tak małą widownię. Mam nadzieje, że kolejne takie wydarzenie zbierze więcej graczy. Dziękuje Wam drodzy czytelnicy za przeczytanie mojej publikacji. Zachęcam Was do zostawienia opinii na temat wydarzenia oraz zostawienia reakcji relacją. Autoryzował: @Patryk99
  5. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  6. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  7. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  8. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  9. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  10. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  11. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  12. Witam, z tej strony Redaktor @Demianeg z Redakcji 4Life-News. Przedstawię Wam dziś drodzy czytelnicy historię restauracji, która z atrakcji miasta stała się koszmarem. Zapraszam do przeczytania! „Smak Zapomnienia” - kto nie zna tej popularnej restauracji. Ten lokal jest z nami od 1923 roku i nigdy nie było z nim problemów. Można stwierdzić, że jest najlepszym bistro w całym San Andreas! Nazwa tego przybytku nie była zawsze taka sama. Na początku ten zakład gastronomiczny nazywał się „Wylęgarnia smaków”, ale nazwę zmieniono, po tym jak pewien krytyk kulinarny opisał w gazecie lokal. Wspomniał tam, że gdy spróbował jedzenia, to zapomniał o całym świecie i był skupiony tylko na posiłku. Mimo że jest to bardzo szanowany lokal, to nie jest on traktowany jako przywilej do bogaczy. Każdy klient nie zależnie od majątku zostanie tam ciepło przyjęty. Lokal się rozrastał, aż do pewnego czasu kiedy zmienił się właściciel. Właścicielami restauracji była zawsze rodzina Dmowskich i tradycja ta trwała do 20 lutego 2022 roku. Chwilę przed przejściem na emeryturę ostatniego członka rodziny, lokal został sprzedany Adamowi Świrskiemu. Wtedy restauracja zaczęła tracić klientów. Przez pierwszy miesiąc pracy nowego właściciela wszystko dalej tak samo działało i smakowało. Problemy się zaczęły później, kiedy to obecny właściciel zwolnił dwie z trzech kelnerek. Powód, jaki podawał klientom, był taki, że trzeba było zredukować koszty, jakie restauracja przynosiła. Następnym problemem, jaki się pojawił, było to, że ostatnia kelnerka oskarżyła Pana Adama o molestowanie w miejscu pracy. Podobno notorycznie próbował ją dotykać w miejscach intymnych. Sąd natomiast umorzył sprawę ze względu niewystarczających dowodów. Po tym incydencie kelnerka się zwolniła, a nikt potem nie chciał pracować w restauracji. Wkurzony Adam Świrski oddziaływał to na kucharzu, któremu kazał również wydawać dania. Mimo to restauracja nadal przynosiła dochód, aż do czasu. W końcu podawane jedzenie było okropne. Według klientów smakowało jak odpadki, które zostało tylko ładnie udekorowane. Sanepid zbadał tę sprawę i się okazało, że to jedzenie to faktycznie odpadki. Wyszło na jaw, że właściciel zbierał odpadki ze ścieków miasta i podawał je klientom tylko po to, aby ograniczyć koszty, aby móc więcej zarobić. Po tym incydencie restauracje zamknięto, a Pan Adam został zatrzymany przez policję. Wielu klientów po odkryciu prawdy przez sanepid oskarżyło właściciela. Szkoda, że tak zacnego lokalu nie zostało nic. Mam nadzieję, że nie długo lokal otworzy ktoś kompetentny i przywróci magię tego miejsca. Bardzo dobrze wspominam to miejsce i nie wyobrażam sobie do niego nie chodzić. Może Pan Tomasz Dmowski, czyli przedostatni właściciel restauracji powróci z emerytury i wszystko naprawi. Miejmy tylko nadzieję, że nie powstanie tam nic nowego, a „Smak Zapomnienia” znowu powstanie. Dziękuję Wam drodzy czytelnicy za przeczytanie mojej publikacji. Zachęcam Was do zostawienia reakcji oraz skomentowania tego artykułu. Autoryzował: @Blender.
  13. Witam, z tej strony Redaktor @Demianeg z Redakcji Prasowej 4Life-News. Przedstawię Wam dziś drodzy czytelnicy historię morderstwa najbardziej wpływowej rodziny w całym San Andreas. Zapraszam do przeczytania! Adam i Ewa Podolscy to małżeństwo, które zmieniło sposób, w jaki żyjemy. Pan Adam Podolski był cenionym chirurgiem plastycznym, który dorobił się na tej pracy milionów. Ewa Podolska z domu Myszak próbowała, natomiast zostać gwiazdą muzyczną, lecz się jej to nie udało. Mimo to posiadała dużo pieniędzy ze spadku, jaki odziedziczyła po rodzicach, którzy wzbogacili się na handlu drogimi autami. Poznali się oni w barze, gdzie ona występowała. Pan Adam ją zauważył i jak sam mówił, zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Następnie po kilku latach znajomości wzięli ślub, a potem urodził się im syn – Mateusz. Żyli tak, jak każdy mógłby tylko pomarzyć. Mieszkali w dużej wilii z basenem w dzielnicy Mulholland w Los Santos. Pani Ewa co miesiąc finansowała dom dziecka znajdujący się w San Fierro, a Pan Mateusz startował na burmistrza miasta Los Santos. Wszyscy cenili tę parę i życzyli im jak najlepiej. Na nieszczęście życzenia te poszły na marne, ponieważ zdarzył się smutny incydent. 24 Września 1996 – tę datę pamiętają wszyscy mieszkańcy stanu. To tego dnia zamordowano Państwo Podolskich. Tego dnia oni wraz z synem zdecydowali udać się do teatru na najnowszy spektakl. Pan Mateusz był znudzony tą sztuką i poprosił, aby wyjść wcześniej. Oczywiście jego rodzice się zgodzili i zdecydowali, że zamiast tego wrócą piechotą do domu. Na nieszczęście podczas powrotu zostali ofiarą rabunku. Drobny złodziejaszek napadł ich w alejce i kazał oddać wszystkie pieniądze, jakie mają. Oddali wszystko, ale mimo to złodziej był tak zestresowany, że zastrzelił rodziców Mateusza z broni, z jakiej do nich celował. Po tym uciekł z miejsca zdarzenia, zostawiając młodego chłopca obok martwych rodziców. Nieznany przechodzień usłyszał strzały i zadzwonił od razu na policję. Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce spytali się, skąd pochodził dźwięk wystrzału. Pieszy wskazał miejsce, a policjanci tam się udali, ale ujrzeli syna, który przytulał ciała ojca i matki. Wzięli go na komendę i czekali na przyjazd jego ciotki. Ze względu na to, że mieszkała ona daleko i biednie to zdecydowała się zamieszkać z nim w willi. Po kilku dniach śledztwa znaleziono zabójcę. Odkryto gdzie mieszka, ponieważ kamera monitoringu zarejestrowała jego auto, którym uciekał. Jak się później dowiedziano, nie wiedział sam, kogo obrabował. Było mu źle, z tym że zabił Pana Adama i Panią Ewę. Powiedział, że gdyby wiedział wcześniej, kim oni są, to nigdy by tego nie zrobił. Ten czyn go nie usprawiedliwił i został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Mateusz Podolski, natomiast nadal nie zapomniał tego momentu i można go zobaczyć co miesiąc idącego z kwiatami w miejsce wypadku. Dodatkowo zdecydował, że zrobi wszystko, by jego rodzice byli z niego dumni i stworzył firmę zajmującą się tworzeniem oprogramowania. Przez ten wypadek ucierpiał nie tylko on, ale wiele osób. Sierociniec w San Fierro przestał być finansowany i gorzej się żyło dzieciom tam mieszkającym. Gdyby nie to zdarzenie to wiele osób żyłoby dziś lepiej. Dziękuję Wam drodzy czytelnicy za przeczytanie tej publikacji. Zachęcam Was do skomentowania tego artykułu oraz zostawienia reakcji. Autoryzował: @MateuszXQ
  14. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  15. Witam, z tej strony Redaktor @Demianeg z Redakcji 4Life-News. Przedstawię Wam dziś drodzy czytelnicy historię ciemniej strony wzgórza Mount Chiliad. Zapraszam do przeczytania! Kiedyś chatka leśniczego, dziś natomiast ruina uboczu góry. W latach 90’ ubiegłego wieku miasteczko Angel Pine rozrastało się bardzo szybko. Przybywało wielu turystów wspinaczki, żeby przejść się po górze Mount Chiliad. Miasto kwitło, lecz pewnego razu zaczęło ubywać turystów w nie wyjaśnionych okolicznościach. Okazało się, że niektóre osoby nie wracają z wypraw. Osoba, która była wtedy leśniczym, czyli Tadeusz Drozda obiecał, że będzie badać tę sprawę i wyjaśni te tajemnicze okoliczności. Niestety nie udało mu się to i wyjaśniał, że góry są duże i ciężko rozwikłać tę tajemnicę. Ludzie nie chętnie już wchodzili na górę, a turystów było coraz mniej. W końcu zaangażowano służby i psy ratownicze, które zaczęły szukać ofiar, lecz nikogo nie znaleziono. Ludzie ginęli dalej, przez co zaczęły powstawać plotki w miastach, że to duch Ziutka Frajdy. Ziutek Frajda, a właściwie Zbysław Kielecki był osobą, która kochała sporty ekstremalne. Nie bał się niczego i wszystkie wyprawy pokonywał w taki sposób, by były jak najtrudniejsze. Pewnego razu zdecydował się wejść na Mount Chiliad bez zabezpieczenia od najbardziej stromej strony. Niestety nie udało mu się to, ponieważ jak wszedł na górę, to już nigdy nie powrócił. Mówiło się, że jego duch porywa ludzi, którzy próbują wejść na sam szczyt, ale oczywiście to była tylko bujda. Prawdziwy powód zaginięć był kompletnie inny. Pewnego razu zjawił się śmiałek Kamil Cis, który przypadkiem rozwiązał zagadkę tajemniczych zaginięć. Był on miłośnikiem gór, lecz raz wyszedł za późno z domu na wyprawę i nie zdążył zejść przed zmierzchem ze wzgórza, o którym mowa. Po kilku minutach poszukiwań znalazł dom leśnika i zapukał. Nikt mu nie otwierał, więc pomyślał, że to opuszczona chata. Wszedł do środka i usiadł przy kominku, gdy nagle usłyszał jęki. Początkowo się przeraził, lecz po chwili dostrzegł, że dobierają się one z podłogi. Odsłonił dywan i zobaczył wejście do piwnicy. Zszedł po drabinie i jego oczom ukazało się kilka cel, a w nich pozamykani ludzie. Starał się do nich dostać, ale nie udało mu się to przez elektryczne zamki na kartę. Wtedy usłyszał kroki i schował się za róg. Kiedy zobaczył, że ktoś schodzi po drabinie, szybko zaatakował tę osobę i obezwładnił. Okazało się, że to Pan Tadeusz Drozda. Bijatyka trwała kilka minut, lecz na szczęście Panu Kamilowi się udało i leśniczy stracił przytomność. Wziął od niego kartę dostępu i otworzył cele. Po tym zadzwonił na policję. Na nieszczęście leśnik wstał i zaczął znowu atakować. Tym razem nie było tak łatwo i po wielu minutach przepychanek oraz uderzeń przewrócono świece, po czym budynek się podpalił. Wszyscy próbowali uciekać. Po tym incydencje zjawiła się policja, która złapała porywacza. Po wstępnym przesłuchaniu więźniów okazało się, że leśnik ćwiartował uwięzionych i jadł ich kawałki ciał! Okazało się również, że przed zabijaniem porywacz wykonywał zdjęć ofiar. Jedno z takich zdjęć znaleziono w aucie aresztowanego. Oprawca dostał karę odsiedzenia dożywocia w więzieniu. Kto by się spodziewał, że to właśnie leśniczy okaże się powodem wszystkich zaginięć. Po tej historii nikt już nie odbudował chaty, a teraźniejsza siedziba leśniczych znajduje się u stóp wzgórza. Mimo rozwikłania tajemnicy ludzie nadal nie chętnie przyjeżdżają do miasteczka Angel Pine, a to tragiczne wydarzenie nadal się przeplata przez usta mieszkańców. Mam nadzieję, że miasto kiedyś odzyska swój urok, a ludzie będą z przyjemnością tu przyjeżdżać. Dziękuje Wam drodzy czytelnicy za przeczytanie mojej publikacji. Zachęcam Was do zostawienia opinii oraz skomentowania tego artykułu. Autoryzował: @MateuszXQ
  16. Witam, z tej strony Redaktor @Demianeg z Redakcji Prasowej 4Life-News. Przedstawię Wam dziś drodzy czytelnicy historię zatopionego skarbu w oceanie San Andreas. Zapraszam do przeczytania! Pan Adrian Szczepan jest osobą, która lubi nurkowanie. Wszystkie wolne chwile na to poświęca, ale nie spodziewał się tego, co miał znaleźć podczas jednej ze swoich wypraw. Była to spokojna sobota i Pan Szczepan jak zwykle nurkował, kiedy to zobaczył na dnie oceanu wielką łódź podwodną. Po kilku minutach wypłynął na brzeg i zawiadomił służby o swoim znalezisku. W ciągu godziny pojawili się archeolodzy wraz z odpowiednim sprzętem oraz ja jako redaktor, który miał zrelacjonować to niesamowite wydarzenie. Archeolodzy zdecydowali się zanurkować i sprawdzić stan łodzi. Okazało się, że była w prawie idealnym stanie. Szybko jednak wrócili do oceanu, aby podłączyć haki do frachtowca, które były połączone z helikopterem. W ciągu kilku minut wyłowiono łódź podwodną i przetransportowano początkowo na brzeg w San Fierro. Następnie badacze mieli wejść do środka i sprawdzić stan. Pozwolili mi wejść z nimi pod warunkiem, że będę trzymał się blisko oraz niczego nie będę dotykał. W środku znaleźliśmy wiele ciał, które już dawno były rozłożone. Dodatkowo znaleźliśmy tam wiele różnorodnych broni. W innej części tego obiektu były różne mapy oraz dużo notatek. Archeolodzy byli tak samo zaskoczeni, jak ja. Spytałem się, kto może wiedzieć więcej na ten temat i odesłano mnie do profesora Adama Barczaka, który przebywa aktualnie w Muzeum Wojen i Bitw w San Fierro. Wyszedłem z łodzi podwodnej i udałem się do muzeum, gdy reszta została w środku łodzi. Kiedy dotarłem na miejsce, spytałem się w recepcji, gdzie znajdę profesora Barczaka. Powiedziano mi, że przebywa w swoim gabinecie na 2 piętrze. Udałem się tam i zamieniłem z profesorem kilka zdań. Spytałem się, jaka może być historia tego okrętu i jak się tam znalazł. Dowiedziałem się, że łódź służyła w wojnie w latach 1966-1971. Stworzono takich 7 łodzi i tylko ta była jedyną, która zaginęła. Nikt nie wiedział, gdzie jest, ani jak się tam znalazła. Ciężko stwierdzić co było powodem, że okręt nie wypłynął na powierzchnie. Dodatkowo dowiedziałem się również, że łódź będzie przetransportowana do muzeum. Będzie ona w podziemnej części i wkrótce będzie można ją podziwiać. Miałem już wychodzić z pokoju, lecz nagle profesor dostał telefon od osób, które były na miejscu zdarzenia, od których się dowiedział o znalezieniu ciekawych notatek. Powiadomiono mnie wtedy, że podczas wojny jedna z osób znajdująca się na łodzi przedawkowała narkotyki i zaczęła strzelać dookoła. Strzały spowodowały, że zepsuły się narzędzia i nic tam nie działało. Po tej informacji podziękowałem za czas mi poświęcony i wyszedłem z budynku. Ciekawe, że nikt przez ponad 50 lat tego nie odnalazł. Interesujące może być to, co może się jeszcze znajdować w łodzi. Sądzę, że wszystkie informacje na ten temat będziemy mogli wkrótce przeczytać w muzeum, kiedy ten zabytek już się tam znajdzie. Kto by się spodziewał, że w biały dzień pewien nurek odnajdzie skarb, który będzie oglądał każdy mieszkaniec stanu San Andreas. Dziękuje za przeczytanie mojej publikacji. Zachęcam Was drodzy czytelnicy do zostawienia opinii na ten temat oraz zostawienia reakcji. Autoryzował: @MateuszXQ
  17. Witam, z tej strony Redaktor @Demianeg z Redakcji Prasowej 4Life-News. Przedstawię Wam dziś drodzy czytelnicy historię masakry w hotelu Jefferson w Los Santos. Zapraszam do przeczytania! Była to spokojna noc, nic nie zapowiadało się na to, co miało się nagle wydarzyć. Było lekko po północy, kiedy z domu usłyszałem nieprzerwany dźwięk syren, spojrzałem z okna mojego domu. Okazało się wtedy, że około 200 metrów dalej wozy policyjne okrążyły hotel Jefferson. Jako przykładny redaktor szybko się ubrałem, wziąłem aparat oraz notes i pobiegłem w stronę hotelu. Nie zdążyłem nic powiedzieć, kiedy policjant kazał mi się odsunąć na bezpieczną odległość. Przedstawiłem się i spytałem, co tam się stało. Dowiedziałem się, że ktoś zrobił masakrę w tym hotelu i oddziały SWAT przeczesują budynek w celu odnalezienia sprawcy. Co ciekawe ten hotel był wykorzystywany jako melina bandytów. Spytałem się, kiedy będę mógł wejść i zrobić zdjęcia. Na nieszczęście w odpowiedzi otrzymałem, że zdjęć nie będę mógł robić, ale za to, jak oddział szturmowy wyjdzie, będę mógł przejść się z policjantem w celu zanotowania tego, co tam się stało. Czekałem ponad godzinę, aż funkcjonariusz pozwolił się przejść. Kiedy weszliśmy do środka, poczułem zapach mocnego alkoholu i marihuany. Następnie moim oczom ujrzały się urwane kawałki ciał oraz postrzelone ciała. Widok tego był okropny, a najgorsze było dopiero przede mną. Weszliśmy po schodach i tam zobaczyłem dopiero prawdziwą masakrę. Widziałem tam ciała, które były w brutalne sposób potraktowane. Kilka z nich było spalone, a jeszcze kilka innych było tak podziurawione, jak sito. Policjant widział, że mnie to przeraża i spytał się, czy chce wyjść. Zaprzeczyłem mimo woli, ze względu na to, że dla mnie materiał do artykułu był ważniejszy. Następnie szliśmy korytarzem, przy którym były otwarte drzwi do pokoi, w których prawdopodobnie tworzono narkotyki. Dowiedziałem się od funkcjonariusza, że to nie pierwszy taki przypadek. Kilka innych takich kryjówek bandytów też rozgromiono przez tego tajemniczego mordercę. Spytałem, czemu policja nie mogła się tym zająć. W odpowiedzi usłyszałem, że nigdy nie mogli dostać nakazu na szturm takich obiektów. Kiedy byliśmy na końcu korytarza, poczułem, że coś mi zachlapało sweter. Spojrzałem się do góry i zobaczyłem ciało, które było prawie przecięte na pół, a z niego leciała krew. Obok tego zobaczyłem trupa, który zwisa oraz ma wokoło szyi obwiązany gruby kabel. Czym prędzej opuściliśmy to pomieszczenie. Powiedziałem, że to już dla mnie za dużo i wyszliśmy z budynku. Spytałem się, gdzie mogę więcej dowiedzieć o osobie, która spowodowała tę masakrę. Dowiedziałem się, żebym informacji na ten temat szukał w oddziale kryminologii w Los Santos. Udałem się tam czym prędzej. Kiedy dotarłem na miejsce w recepcji, spytano mnie, w jakim celu przybyłem. Odpowiedziałem na pytanie i poproszono mnie, by poczekać. Wkrótce przyszedł jeden z kryminologów, który bada tę sprawę. Dowiedziałem się od niego, że sprawca używa miecza, shotgun’a oraz desert eagle’a. Dodatkowo musi być świetnym strategiem oraz dobrze wyćwiczony skoro radzi sobie z taką ilością przeciwników. Co ciekawe zawsze w sprawach dotyczących handlarzy narkotyków i kryjówek bandytów pojawia się ta sama osoba. Podziękowałem za rozmowę i wyszedłem z budynku. Można sobie zadać pytanie, czy sprawcą jest osoba, która walczy z przestępczością w sposób krwawy, czy też osoba z jakiejś mafii, która w ten sposób niszczy konkurencje. Na razie tego się nie dowiemy. Dziękuję za przeczytanie tej publikacji. Zachęcam Was drodzy czytelnicy do zostawienia opinii na ten temat oraz zostawienia reakcji. Autoryzował: @MateuszXQ
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając ze strony zgadzasz się na naszą politykę prywatności: Polityka prywatności, i akceptujesz regulamin witryny Regulamin