Witam, z tej strony Młodszy Redaktor @Demianeg z Redakcji 4Life News. Dziś przedstawię wam drodzy czytelnicy historię skarbu, która skrywa większą tajemnicę niż można było się spodziewać.
Zapraszam do przeczytania!
Złoto – kto z nas nie marzyłby je posiadać. Dla każdego ma to inne znaczenie. Dla jednej osoby złotem może być miłość życia, dla innej persony natomiast może to być bogactwo. Właśnie o takim bogactwie przekonał się biedny rolnik Juan Romirez zamieszkujący tereny rolne obok miasta Los Santos. Kilka dni temu podczas wykonywania swojej pracy na polu uderzył maszyną o wielki czarny kufer z inicjałami „A.V.D.L”. Dzięki szczodrości i uczciwości nie zatrzymał złota dla siebie, lecz poinformował o tym odpowiednie służby. Gdy dotarły na miejsce, przeprowadziły wywiad ze znalazcą oraz zabezpieczyły skarb. Nie mogłem się udać tam od razu, ze względu na moją nieobecność w mieście, lecz udałem się tam trzy dni po fakcie, kiedy to powróciłem po przerwie do miasta. Po dotarciu na tę farmę zostałem niezbyt miło powitany, ponieważ celowano do mnie z karabinu myśliwskiego. Wyjaśniłem szybko, że nie jestem jego wrogiem, lecz redaktorem z redakcji prasowej, który chciał się go zapytać o kilka rzeczy.
D: @Demianeg
J: Juan Romirez
D: Czemu celował Pan do mnie z karabinu, czy coś się stało co wzbudza Pana nieufność do ludzi?
J: Najmocniej przepraszam za ten incydent. Od czasu znalezienia złota miałem już kilka przypadków jak jakieś zbóje próbowały okraść moją farmę z nadzieją, że znajdą coś drogiego. W ciągu trzech dni miałem już dwie próby włamania oraz jedna osoba groziła mi w ciągu dnia pistoletem, gdy wykonywałem swoje obowiązki. Na szczęście mój pies, buru ugryzł go prosto w tyłek. Przestępcę tak to zabolało, że uciekał, gdzie pieprz rośnie. Przez te sytuacje stałem się ostrożniejszy.
D: Czy próbował Pan wnioskować o ochronę od policji?
J: Oczywiście, że próbowałem, ale na komisariacie powiedzieli mi, że nie mają takiej ilości jednostek, by móc dać mi ochronę. Z tego powodu wyjąłem stary karabin myśliwski i teraz zawsze mam go przy sobie w razie, gdyby coś się stało.
D: Rozumiem, proszę powiedzieć, co Panem kierowało, że zdecydował się Pan oddać to znalezisko?
J: Nic mną nie kierowało. Od dziecka byłem osobą uczciwą i wiedziałem, że moim obowiązkiem jest zgłosić to służbom. Świętej Pamięci moja babcia zawsze powtarzała, że tylko osobom uczciwym sprzyja los.
D: Była to bardzo mądra kobieta. Czy dostał Pan jakieś benefity z powodu odnalezienia tego rarytasu?
J: Poinformowano mnie, że dostanę pieniądze, kiedy profesorowie z wydziału historii oraz jubiler Samuel Vincent wyznaczą wartość tego unikatu. Powiem szczerze, że pieniądze te bardzo mi się przydadzą, gdyż życie farmera jest tutaj ciężkie.
Po przebytej rozmowie podziękowałem za rozmowę i udałem się na Uniwersytet Historyczny w San Fierro, by dopytać się o szczegóły Profesora Carola Hemingwaya, który zajmował się tą sprawą. Zajęło mi około trzydziestu minut, zanim odnalazłem odpowiedni pokój, w którym powinien przebywać profesor.
D: @Demianeg
C: Carol Hemingway
D: Dzień dobry, z tej strony Demianeg z redakcji prasowej 4Life – News. Czy udzieli Pan kilku pytań dotyczącej sprawy złota z Flint County?
C: Oczywiście, że udzielę. O takim znalezisku i jej historii powinien usłyszeć cały świat.
D: Czy dowiedział się Pan czegoś ciekawego na temat tego skarbu?
C: Z pomocą bibliotek oraz różnych badań odkryliśmy w ciągu trzech dni, więcej niż sądziliśmy. Na skrzyneczce, w której było to bogactwo, widniały inicjały „A.V.D.L”. Jest to skrót od jednego z bardziej popularnych kowboi, jacy żyli w stanie San Andreas. Nazywał się on Artur Van Der Linde. Urodził się podobno w rodzinie farmerów w roku 1867, a zmarł w wakacje w 1907 roku podczas wojny domowej. Gdy miał około 14 lat zbóje zniszczyły jego farmę, a rodziców zabili. Potem samemu zaczął kraść i zabijać, nauczony, że w tym świecie nie istnieje sprawiedliwość. Prawdopodobnie złoto, które znaleźliśmy jest tylko małą częścią tak naprawdę wielkiego skarbu. Wartość skrzynki wraz z zawartością szacuje się na 5 milionów złotych. Dodatkowo pod złotem była notka wraz ze wskazówkami jak dostać się do reszty, natomiast w tej notce są zawarte miejsca, które już od dawna nie istnieją. Sądzę, że to kwestia kilku dni, zanim to rozgryziemy.
D: To bardzo ciekawe, a proszę powiedzieć, jak złoto trafiło na farmę we Flint County?
C: Szacujemy, że w 1905 roku przed wybuchem wojny domowej w San Andreas, Artur Van Der Linde miał już dość życia, w którym co chwile musiał uciekać i wolał osiąść się gdzieś na stałe, a skrzyneczka była jedynie zabezpieczeniem na życie.
D: Czy farmer dostanie jakieś benefity z powodu znalezienia tego skarbu?
C: Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć, wszystko zależy od władz miasta.
Po tym krótkim wywiadzie poprosiłem Profesora o to, by zadzwonił, gdyby dowiedział się czegoś nowego. Nie musiałem długo czekać, ponieważ zanim zdążyłem wrócić do siedziby redakcji, otrzymałem telefon od niego, że chyba wiedzą gdzie może się znajdować skarb. Ruszyłem zmęczony, znowu do uniwersytetu.
Nawet nie zdążyłem wejść do środka, ponieważ profesor wraz ze swoim kolegą wybiegli z budynku, prawie gubiąc czapki i jedynie usłyszałem, bym jechał za nimi. Ruszyliśmy w stronę miasta Bayside. Wjechaliśmy do niego, ale okazało się, że czeka nas jeszcze podróż na piechotę przez góry. W końcu po ciężkiej przeprawie dotarliśmy na drugą stronę góry. Według wskazówek mieliśmy znaleźć starą drewnianą chatę, lecz jak się okazało, nic tam nie było. Zaczęliśmy szukać śladów i po kilkunastu minutach znaleźliśmy stare deski. Kolega Profesora wysunął tezę, że to może być tu. Zaczęliśmy kopać i po pół godziny znalazłem wielki kufer, a obok były kolejne. Jak się potem okazało, wartość ich szacowana była na około 43 miliony złotych. Po tym, jak odnaleźliśmy całe złoto, zadzwoniliśmy na służby by przybyły po nas i złoto. Po 30 minutach dotarli helikopterem oraz łodzią i udaliśmy się do miasta wraz ze złotem. Trafi ono teraz do skarbu państwa, a kilka sztabek do muzeum „Dzikiego Zachodu San Andreas”.
Autoryzował: @Blender.