-
Postów
456 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1 -
Typ konta
Premium +
Typ zawartości
Profile
Forum
Kalendarz
Artykuły
Treść opublikowana przez Patryk99
-
Fajny początek
-
Jak na początek to git, ale dalej.
-
Nazwa nieruchomości: Domek z wiatą ID nieruchomości: 134 Cena za dobę: 120 Lokalizacja: Lil Probe Inn, Bone County Cena: offki SS’y: https://imgur.com/a/MmgVezK Sposób kontaktu: gra/forum Coś od siebie: Fajny domek położony przy FC blisko do mechanika, tunera, stacji paliw, śmieciarek i wojska.
-
Model: Fortuna ID: 102674 Pojemność silnika: 1.6 Przebieg pojazdu: 2419,2km Dodatki: felgi, FUP, rejka, set alfonsy, ogranicznik, szyby 80%, LPG 75 Cena: offki Coś od siebie: fajne autko, troszkę driftuje SS’y: Model: Flash ID: 75939 Pojemność silnika: 1.8 Przebieg pojazdu: 9009,5kmg Dodatki: wloty dach, felgi, spoiler, FUP, rejka, lampy indygo, licznik rubinowy lub chabrowy, ogranicznik Cena: offki Coś od siebie: Dość szybkie, trzyma się drogi SS’y:
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam kolejny wypadek. Zapraszam do przeczytania. 22.01.2023 na osiedlu, które znajduje się na przy Fort Carson, a mowa tutaj o Lil Probe Inn doszło do poważnego zdarzenia. Przed godziną 15 do Centrum Powiadamiania Kryzysowego przyszła informacja, z której wynikały, że na jednym z osiedli doszło do wybuchu gazu w domu rodzinnym, niestety nie było, wiadomo, ile było rannych. Dyspozytor na miejsce wysłał 3 zastępy GCBA, 2 GBA oraz SGP-R, gdy zastępy były, w drodze ten skontaktował się z dyspozytorem San Andreas Medical Department oraz San Andreas Police Department i poprosił o wysłanie jednostek na owe zgłoszenia. Po 4 minutach pierwsze zastępy były na miejscu i udali się na rozpoznanie. Zgłoszenie było prawdziwe, części budynku były porozrzucane po całym osiedlu, jak i drodze za budynkiem. Strażacy po uszkodzeniach myśleli, że szukać będą zwłok. Chwile później dojechały dodatkowe zastępy, strażacy z pierwszego zastępu za pomocą kamery termowizyjnej sprawdzili miejsce wybuchu, na szczęście nie było widać płomieni, ani miejsc, które mogły zostać podpalone. Po chwili na miejsce dotarli strażacy ze Specjalistycznej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej, gdy przebrali się udali ze sprzętem w stronę ruin. Strażacy zdecydowali, że jako pierwsze sprawdzą za pomocą słuchu i głosu spróbują znaleźć poszkodowanych spod ruin. Niestety nikogo nie usłyszeli, więc zaczęli przegrzebywać ruinę. Podczas sprawdzania ratownicy nagle usłyszeli krótki i bardzo cichy głos, który prosił o pomoc. Na szczęście strażacy usłyszeli ów głos, przez co wiedzieli, gdzie mogą poszukiwać żywą osobę. Strażacy za pomocą kilofów i łopat zaczęli przerzucać gruz na bok, na szczęście po kilku minutach udało się odkopać mężczyznę, niestety ten podczas upadku nadział się na pręt metalowy, który przebił go na wylot w okolicach lewej ręki. Ratownicy, którzy szykowali, punkt medyczny zostali poinformowani, że odnaleźli jednego poszkodowanego. Do rannego przybiegł drugi strażak, który miał ze sobą plecak ratowniczy, dzięki czemu strażacy w szybki sposób zaczęli opatrywać widoczne ranny oraz zabezpieczyli ranę wlotową i wylotową. Niestety pręt był tak długi, że strażacy musieli go uciąć za pomocą piły do metalu. Strażacy, którzy czekali, na informacje co mają robić, dostali zadanie, aby przynieść pompę hydrauliczną oraz nożyce do metalu, kolejno podpięli je i odcięli część pręta. Gdy pręt został odcięty za pomocą deski oraz pasów transportowych mężczyzna został przełożony i przekazany w ręce ratowników medycznych. Podczas kolejnego sprawdzania terenu znaleziono ciężko rannego nastolatka, który był uwięziony pod grubą warstwą gruzu. Strażacy za pomocą odpowiedniego sprzętu wydostali rannego, jednak jego stan był krytyczny i został oddany w ręce ratowników medycznych. Po sprawdzeniu dalszego obiektu nie odnaleziono innych ciał. Na miejsce dotarła laweta z dwoma kontenerami, gdy kontenery były na ziemi, strażacy wraz z pracownikami San Andreas Road Assistance rozpoczęli sprzątanie gruzu z miejsca zdarzenia i okolic do kontenerów. W tym samym czasie San Andreas Medical Department walczyło o życie znalezionego pod gruzami nastolatka oraz mężczyzny z prętem w ręce. Na szczęście ratownikom po podaniu sporej ilości leków udało się ustabilizować stan rannego z prętem, w tym samym czasie trwała reanimacja nastolatka. Po niespełna 8 minutach karetka z pierwszym wydobytym odjechała, jednak inni ratownicy odstąpili czynności ratujących życie, a lekarz, który znajdował, się na miejscu stwierdził zgon. Po niespełna 20 minutach przyjechała prokuratura z karawanem, którym został przewieziony młodociany denat na dokładną sekcję zwłok. Strażacy po dwóch godzinach sprzątania skończyli, jednak oczekiwali na lawety, które miały zabrać uszkodzone pojazdy na policyjny parking. Prokuratura przejęła miejsce wybuchu i rozpoczęła zabezpieczanie śladów. Po czterdziestu pięciu minutach prokuratura zabezpieczyła odpowiednie ślady, a budynek został zabezpieczony. Po 2 tygodniach jedyny wydobyty spod gruzów opuścił mury szpitala, po czym dostał dofinansowanie od miasta na remont domu. Mężczyzna musiał pogodzić się ze śmiercią przyjaciela. Rodzina nastolatka wsparła mężczyznę w ciężkim czasie. Po 3 miesiącach sprawa została zapomniana, a mieszkanie wyremontowane. Autoryzował: @Sheeker
-
x Nocny najazd bossów na dom. Wieczorno-nocny The Forest z @Mobil.
-
Wieczorny survival z @Mobil i @RailGun.
-
Witam Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawię Wam niedawny wypadek. 16.01.2023 z nieustalonych przyczyn pociąg towarowy przewożący piasek, paliwo oraz elementy do budowy zderzył się czołowo z pociągiem pasażerskim, który jechał z Los Santos do San Fierro. Huk był tak taki, że kierowcy, którzy jechali, nad miejscem zdarzenia usłyszeli ów huk. Siła uderzenia była tak potężna, że obydwa pociągi wypadły z szyn. Kierowca pojazdu osobowego marki willard, jak zerknął, na miejsce wystraszył się, kolejno chwycił za telefon i zawiadomił odpowiednie służby o katastrofie. ' Dyspozytor numeru alarmowego 112 na miejsce wysłał 4 zastępy GCBA, 2 zastępy GBA, 2 zastępy SGRt, 3 radiowozy policyjne oraz 12 karetek pogotowia. Po 3 minutach na miejscu były pierwsze zastępy straży, które udały się na rozpoznanie. Po 8 minutach wszystkie zastępy straży były na miejscu. Niestety sytuacja była dość poważna, gdyż nie było, wiadomo, ilu jest poszkodowanych. Strażacy musieli znieść na dół sprzęt hydrauliczny, w celu dokonania dostępów do pociągów. Po niespełna 30 minutach strażacy mieli przygotowany cały sprzęt. Na miejsce dotarł Kierujący Działaniami Ratowniczymi, który podzielił około 150 strażaków na roty i powiedział, co poszczególna ma robić. Niestety lokomotywa, która miała, zaczepione wagony towarowe uderzył w skałę, więc dostęp do rannego był prawie niemożliwy. Pierwsza rota udała się do pociągu pasażerskiego, po czym za pomocą nożyc hydraulicznych wycięła drzwi od lokomotywy, kolejno weszli do wnętrza pociągu. Niestety maszynista był uwięziony pod uszkodzonym dachem lokomotywy. Pierwsza rota za pomocą rozpieracza kolumnowego oraz nożyco-rozpieracza uwolnili maszynistę, niestety jego stan był krytyczny i został oznaczony czerwoną opaską. Do poszkodowanego weszła druga rota z plecakiem ratowniczym oraz deską ortopedyczną, a strażacy z czwartej roty przygotowywali miejsce na wciągnięcie rannego. Druga rota rozpoczęła RKO 30:2 oraz podpięli AED. Po 3 wyładowaniach kolejne były niezalecane, więc strażacy opatrzyli go wstępnie i przenieśli go na deskę. Gdy maszynista był, gotowy do transportu na miejsce zdarzenia przyleciał helikopter LPR, po czym jeden z ratowników podpiął go do wciągarki, która wciągnęła go do wnętrza helikoptera. W tym samym czasie piąta i szósta rota robiła dostęp do lokomotywy z wagonami towarowymi. Po niespełna 25 minutach udało się dokonać pełny dostęp do rannego maszynisty. Niestety podczas zdarzenia maszynista stał, więc uderzył się z dość mocną siłą w głowę. Ratownicy z roty szóstej, gdy go, że na ten moment jest jedna osoba martwa, więc został oznaczony czarną opaską. Strażacy z roty pierwszej wycięli wszystkie drzwi w pociągach, kolejno wpuścili tam drugą rotę, która zajęła się segregacją medyczną. O własnych siłach wydostało się 8 podróżujących, którzy zostali oznaczeni zieloną opaską. Gdy turyści o własnych siłach wyszli z pociągu, strażacy zaczęli oznaczać innych podróżujących. Po 15 minutach wyliczono łącznie 150 podróżujących w tym 20 zielonych, 80 żółtych, 45 czerwonych oraz 5 czarnych. Po oznaczeniu sporej ilości turystów rota pierwsza wyszła i przekazała rocie drugiej o ilości, po czym ta poprosiła roty dziesiątą, jedenastą oraz trzynastą w wydostawaniu rannych z wraków. Po niespełna godzinie udało się wydostać wszystkich rannych, którymi zajęli się ratownicy medyczni. Gdy ratownicy walczyli o życie rannych, strażacy rozłożyli szpital polowy, a wolni strażacy sprawdzali wraki, w celu sprawdzenia, czy nie ma większej ilości rannych. Podczas sprawdzania wraków w toalecie usłyszano głos kobiety. Za pomocą hooligana wyważono drzwi, po czym znaleziono tam ciężarną kobietę, która poinformowała, że odeszły jej wody. Strażacy poprosili lekarza do radia, który powiedział, że zaraz zejdzie do nich ze sprzętem. Po założeniu hełmu oraz założeniu sprzętu lekarz pogotowia zszedł do strażaków. Podczas badania okazało się, że kobieta zaczęła rodzić, a rozwarcie jest na 3 cm, więc kobieta w trybie natychmiastowym została zabrana na górę, a lekarz poinformował, że może dojść do akcji porodowej w karetce. Gdy rodząca została przetransportowana na górę, strażacy powrócili do sprawdzania wraków, na szczęście nikogo więcej nie znaleźli. Po rozłożeniu szpitala polowego strażacy sprawdzili okolice towarowego pociągu, niestety podczas zderzenia doszło do zerwania zabezpieczeń pasów transportowych w wagonie, który przewoził metalowe elementy do budowy budynków, a piasek się wysypał obok torów. Strażacy poprosili dyspozytora o podesłanie pociągu, który mógłby zabrać uszkodzone wagony, jednak nie było wolnego toru, aby takowy się zatrzymał. Ratownicy z SAFD zdecydowali się, że za pomocą pojazdów SGRt podniosą wagony, po czym do nich dadzą elementy, które wypadły podczas zdarzenia. Strażacy wzięli haki, po czym za pomocą pasów transportowych i karabińczyków przygotowali wywrócone wagony do postawienia ich na koła. Po 15 minutach wagony były obrócone a sprzęt, który wypadł, został do nich umieszczony. Na miejsce dotarł pociąg z podczepionymi platformami na uszkodzone pociągi. Kierowca owego pociągu za pomocą HDS-a podniósł lokomotywy i umieścił na platformach, kolejno je zabezpieczył. Podczas działań strażaków, ratownicy zabrali większość rannych do szpitala, na miejscu został lekarz z rodzącą. Okazało się, że rodząca była żoną, jednego ze strażaków, którzy ratowali pasażerów. Strażak został zawołany do karetki z ciężarną, mężczyzna kazał lekarzowi jechać do szpitala, do którego ten przyjedzie po powrocie do koszar. Po odjeździe ostatniej karetki strażacy zabrali cały sprzęt i przekazali miejsce w ręce policji, która ustalała przyczynę katastrofy. Funkcjonariusze Investigative Staff ustalili, że kierowca lokomotywy z wagonami towarowymi jechał, z nadmierną temperaturą co było przyczyną katastrofy. Każdy z rannych turystów po około miesięcznej diagnostyce został wypuszczony do domu. Autoryzował: @Polixon
-
oddaje
-
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Nazwa nieruchomości: Domek z wiatą ID nieruchomości: 134 Cena za dobę: 120zł za dobę Lokalizacja: Lil Probe Inn, Bone County Cena: Oferty SS’y: https://imgur.com/a/EwjNx2S Sposób kontaktu: forum/gra Coś od siebie: Fajny domek, dużo miejsca, ciekawa lokalizacja. Domek wystawiam poglądowo
-
4Life News - Czy policja jest poza prawem?
Patryk99 odpowiedział(a) na Mefju4 temat w Archiwum Artykułów
No panowie, ciekawy materiał. Fajna fabułka czuje, że będzie 2 część. -
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
-
Witamy Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawimy Wam pewną historię. 14.12.1966 na Hilltop Farms wprowadziła się rodzina Edward. Gdy rodzina składająca się z siedmiu członków wprowadziła się, nadeszła spora zima. Czwórka dzieci pani Angeliki oraz Karola wyszła na dwór ubrana w ciepłe ubrania. Michał, Adam, Edyta oraz Emanuel zaczęli lepić trzy różnej wielkości kule śniegu. Gdy te zostały ulepione Adam za pomocą węgla i kamieni zrobił guziki oraz twarz. Edyta z Emanuelem wbili marchew w najmniejszą kulę, kolejno założyli mu wiadro na śmieci na głowę i utworzyli ręce za pomocą patyków. Angelika i Karol przed zachodem słońca zawołali dzieci na kolację. Kiedy wielodzietna rodzina zjadła, dzielni rodzice położyli dzieci do spania. W tym samym czasie bałwan sam z siebie się rozpadł. Edyta przed spaniem zerknęłam za okno, gdzie zauważyła, że jakiś Pan niszczy ich bałwana. Gdy ta otworzyła okno i krzyknęła w jego stronę. Gdy ten zerknął na nią, nastolatka nagle zamarła. Do pokoju Edyty wbiegli rodzice. Mówili do córki, lecz ta nie reagowała. Gdy podeszli, jej twarz była zalana łzami, a mina była smutna. Po 8 minutach dziewczyna się ocuciła, po czym powiedziała rodzicom, że zauważyła zjawę, która ją nęka od kilkunastu tygodni w snach. Zaskoczeni rodzice powiedzieli, że porozmawiają z księdzem o tym, jednak ta powiedziała, że ten ktoś po kontakcie z księdzem staje się potężny. Edyta zasnęła, jednak o godzinie 3:13 zegary stanęły, a drzwi od piwnicy się otworzyły. Podczas snu córka Edward usłyszała swoje imię, głos ten brzmiał jak ich rodzicielka. Edyta Edward zeszła na dół i usłyszała głos Angeliki z piwnicy. Nagle przed nią stanęła zjawa, która ją nęka, dziewczyna gwałtownie otworzyła twarz, po czym zjawa opętała dziewczynkę. Nad ranem, kiedy rodzice i dzieci wstali, kolejno zeszli na dół, gdzie znaleźli martwe dwa psy. Karol na ścianach, meblach i podłodze zauważył sporą ilość krwi oraz ślady pazurów. Mężczyzna przeraził się, ponieważ nie było Edyty w pokoju. Ojciec poszedł do piwnicy, gdzie znalazł zadrapaną dziewczynkę. Karol wziął córkę na ręce. Nagle ta się obudziła i zaczęła zostawiać na ścianie przy schodach ślady pazurów. Gdy byli na górze Edyta zaczęła lekko ranić ojca, ten kazał bliskim uciekać. Emanuel przed wyjściem dokonał kilka zdjęć, w tym martwych zwierząt, bałwana oraz krzyży, które się obróciły. Angelika wsadziła dzieci do auta, po czym kazała im schować głowę. Gdy dzieci były bezpieczne, Angelika pobiegła do Karola, który próbował uspokoić Edytę, ta jednak była bardzo agresywna. Opętana rzucała w ojca różnymi rzeczami, ten na szczęście dobrze ich unikał. Angelika weszła do wnętrza i ukazał się krzyż. Ten gwałtownie się obrócił, a kobieta została przez kogoś rzucona w stronę ściany, która się rozwaliła. Karol wziął żonę, po czym razem uciekli z farmy i udali się do rodziców Karola, którzy mieszkali przy miasteczku Dillimore, aby zostawić u nich dzieci. Dziadkowie zabezpieczyli dzieci w domu i zostali poinformowani, żeby nie otwierać nikomu drzwi. Karol wraz z Angeliką udali się do Ed’a i Lorraine Warrenów, którzy byli znanymi demonologami. Mieszkali oni obok Blueberry z mamą Eda Jessicą Kawą. Gdy rodzice, którzy zostali, dotknięci opętania córki dotarli na miejsce, ukazali zdjęcia, które zostały zrobione przez Karola jakiś czas wcześniej, a Angelika opowiedziała o zachowaniu córki. Para badająca zjawiska paranormalne po zdjęciach powiedzieli, że pomogą. Warrenowie zabrali sprzęt wykorzystujący do egzorcyzmów i poprosili Edwardów o podjechanie pod ich dom, gdzie może znajdować się opętania Edyta. Po dojechaniu Lorraine wyczuła, że w tym domu doszło do tragedii, jednak nic nie widziała. Para zajmująca się sprawą weszła do budynku, po czym założyła krzyże na klatkę piersiową, dodatkowo po jednym trzymali w dłoni. Ed otworzył drzwi. Gdy nagle w ich stronę poleciał nóż, Ed zrobił unik i odepchnął Lorraine, a nóż uderzył w drzewo. Para weszła do wnętrza i rozpoczęła czytać słowa z biblii. Nagle wszyscy usłyszeli płacz i głos z piwnicy. Ed i Lorraine związali dziewczynkę na krześle. Para rozpoczęła wtedy egzorcyzmy, Ed rozpoczął czytanie biblii, jednak te słowa nie działały. Lorraine kazała powiedzieć, jak nazywa się demon, wtedy ten odpowiedział, że nazywa się Billy Kodewade. Dzięki temu egzorcyzmy były łatwiejsze. Eddie Warren rozpoczął ponowne egzorcyzmy, jednak zaczął do niego mówić po imieniu. Warrenowie zaczęli chlapać Edytę wodą święconą, ta jękała z bólu. Po niespełna 20 minutach Edyta była nadal opętana, przez to zdecydowano zabrać ją do Centrum Zjawisk Paranormalnych. Ed i Lorraine poinformowali pracowników placówki o zjawisku, przed dojazdem przygotowali oni specjalne miejsce dla opętanej. Ed i Lorraine przekazali, że opętana ma na imię Edyta, jednak demon, przez którego została opętana, nazywa się Billy Kodewade. Specjalista przeraził się i zapytał, czy mieszkała na farmie przy Dillimore. Potwierdzili, wtedy mężczyzna powiedział, że tam Billy Kodewade zamordował rodziców i siostrę. Billy zorganizował spotkanie rodzinne, a gdy rodzina siedziała przy stole, Billy zamknął drzwi i okna, a następnie zamordował po kolei każdego członka rodziny. Gdy wszystkich zamordował, zabił się w jednym z pokoi. Specjaliści do pomieszczenia, w którym znajdowała się Edyta, wezwali egzorcystów, którzy rozpoczęli egzorcyzmy, lecz nie działały na opętaną. Do pomieszczenia, w którym odbywały się egzorcyzmy, umieszczono ulubioną zabawkę Billiego. Następnego dnia koło godziny 12 rozpoczęto ponownie egzorcyzmy, podczas których prawdopodobnie Billy Kodewade wszedł do zabawki. Egzorcyści po prawdopodobnie udanych egzorcyzmach wyszli, a zaraz po nich do pokoju weszli specjaliści ubrani w specjalny strój, którzy zabrali zabawkę do plastikowego pudełka. Kolejno zabrano je do sekcji, gdzie były trzymane pod przykryciem oraz zamknięciem opętane przedmioty lub te, które brały udział w rytuałach. Edyta została zabrana przez karetkę do szpitala specjalistycznego w dzielnicy Creek znajdującym się w Las Venturas. Nastolatka została przebadana, jej stan był dobry. Na okres 6 dni została umieszczona w pomieszczeniu dla osób, po egzorcyzmach. Po 144 godzinach Edyta Edward została wypuszczona i odebrana przez Karola i Angelikę. Farma została uznana za nawiedzoną oraz zabezpieczona przez miasto i instytut, w którym została uwolniona Edyta. Rodzina Edward dostała zwrot za farmę. Po konsultacji z instytutem zakupili nowo wybudowany dom w Los Santos. Sprawa ta została opisana przez Michaela Korta w książce pod tytułem ,,Powrót”.
-
Witamy Was drodzy czytelnicy! Dzisiaj przedstawimy Wam materiał na temat działań na lotniskach w okresie zimowym. Działania LSRG: Na okres zimowy Lotniskowa Straż Pożarna została wyposażona w większy zapas środków gaśniczych, soli drogowej, piasku, sorbentów oraz substancji, które nie zamarzają w ujemnej temperaturze. Piloci, mechanicy i technicy zostali poinformowani, że jeżeli podczas działań na płycie lotniska znajdą zagrożenie dla jakichkolwiek procesów, czy to startu, czy kołowania, mają natychmiast poinformować o tym wieżę. Strażacy podczas kołowania, przy pomocy dwóch pojazdów gaśniczych muszą rozpylić na skrzydła samolotu odpowiedni środek, który nie zamarza, ani nie reaguje z temperaturą minusową i wysokim ciśnieniem. Gdy taki samolot wystartuje, pas zostaje zamknięty, a służby porządkowe sprawdzają, czy podczas procedury nie doszło do wycieku substancji z silnika, czy baku transportowca. Gdy te działania zostaną zakończone, strażacy wracają do bazy, gdzie oczekują na zgłoszenia z lotniska. Działania służb porządkowych oraz sił naziemnych: Codziennie rano, po południu, wieczorem czy to w nocy pracownicy naziemni są w gotowości do działania. Za pomocą radaru pogodowego mogą ustalić, czy w danej porze będzie padać śnieg, czy deszcz. Na okres zimowy służba naziemna dzieli się na dwie zmiany — poranną oraz nocną. Jedna z nich pilnuje i utrzymuje porządek na płycie lotniska rano, natomiast druga utrzymuje go wieczorem oraz przez całą noc. W skład pojazdów, które wykorzystywane są, przez nich wchodzą: odśnieżarka, traktor z naczepą pełną soli drogowej oraz piasku, pojazdy eskortujące oraz auta wstrzymujące ruch. Na szczęście, radar wyświetla pracownikom, kiedy będzie padał śnieg, kiedy deszcz, a kiedy będzie słonecznie. Działania, gdy spadnie, spora ilość śniegu polegają na tym, że pracownicy za pomocą odśnieżarki usuwają większą część śniegu z miejsc, które będą wykorzystywane przez załogę samolotów. Należą do nich miejsca lądowań, kołowań oraz lądowań awaryjnych na płycie. Gdy większość śniegu zostanie usunięta, wyjeżdża traktor z naczepą, który rozsypuje po całej płycie odpowiednią ilość substancji, które mają zapobiegać katastrofom. Gdy pojawią się opady deszczu, muszą oni kontrolować temperaturę, aby woda nie zamieniła się w lód. Nie ma podanych jasno działań, które mają wykonywać, gdy jest słonecznie. Kiedy działania te zostaną zakończone, wracają oni do swoich innych obowiązków.
-
Witamy Was drodzy. Dzisiaj przedstawimy Wam relację z transportu maszyny do odśnieżania. Prezydent San Andreas w celu pomocy frakcji San Andreas Road Assistance dokonał zakupu nowoczesnej maszyny, która ma być wykorzystywana do odśnieżania dróg w Państwie. Maszyna została przetransportowana przez statek do San Fierro, gdzie maszyna została przygotowana do transportu lawetą oversize. Koło godziny 14 pracownicy frakcji SARA dotarli lawetą do transportów gabarytowych i pilotami do San Fierro, gdzie oczekiwała na nich odśnieżarka. Po dotarciu piloci zablokowali całkowicie część drogi, w celu szybszego załadowania maszyny na pojazd. Kierowca pojazdu, który będzie, przewoził, nowy nabytek wysunął za pomocą guzika najazdy, po czym zaciągnął hak pod pojazd i podpiął do zderzaka karabinek od wyciągarki. Gdy kierowca wrócił, do auta odpowiednim guzikiem napiął linkę holowniczą, kilka sekund później lina rozpoczęła wciąganie prawie 12 tonowej odśnieżarki na powierzchnię pojazdu. Po niespełna 5 minutach maszyna została umieszczona na lawecie, po czym pracownicy za pomocą pasów transportowych zabezpieczył gąsienice. Część maszyny wystawała za naczepę, przez co pracownicy musieli za pomocą specjalnych desek zabezpieczyć część, które wystawały. Po niespełna 2 godzinach pojazd był w 100% gotowy do przejazdu z San Fierro do Las Venturas. Pracownicy wsiedli do pojazdów, po czym ruszyli w drogę. Po 2,5 godzinach maszyna dotarła na baze San Andreas Road Assistance, gdzie został przygotowany garaż. Pracownicy wysunęli najazdy, po czym ostrożnie wycofali maszynę na miejsce postoju.
-
Witamy Was drodzy czytelnicy. Dzisiaj przedstawimy Wam materiał o niebezpiecznej sytuacji w San Andreas. Dnia ósmego grudnia dwa tysiące dwudziestego roku do San Andreas nadeszła śnieżyca oraz minusowe temperatury, które trwały ponad 8 dni. Po upływie ośmiu dni pogoda uspokoiła się, po czym mieszkańcy San Andreas zgłaszali spore utrudnienia w komunikacji. Frakcja San Andreas Road Assistance wysłała na miasto kilka odśnieżarek oraz pojazdów, które usuwały nadmiar śniegu, a w tym samym czasie rozprowadzały sól i piasek po drogach. Pojazdy, które zostały wysłane w teren były w ciągłym w kontakcie z innymi frakcjami, w celu szybszej reakcji na zdarzenia. Po niespełna 7 godzinach całe San Andreas zostało odśnieżone oraz zabezpieczone, jednak frakcje wszystkie zostały postawione w pełną gotowość. Dwa dni później Mariusz Pudzierski, gdy zakończył lekcje w szkole podstawowej imienia Carla Johnsona w San Fierro. Udał się autobusem granicznym do miasta Los Santos, gdzie mieszkał z rodziną. Po dojeździe do miasta rodzinnego na Mariusza czekali jego koledzy Michał i Konrad Kotlerscy, którzy chodzili z nim do szkoły, jednak w tym dniu nie mogli udać się do placówki, gdyż ich ulica została poważnie zaśnieżona, przez co autobusy nie mogły przejechać. Nastolatek wyszedł z autobusu, a następnie przywitał się z przyjaciółmi i udali się w okolice Santa Maria Beach, gdzie chcieli wykonać wojnę na śnieżki. Gdy doszli do miejsca, gdzie mieli się rzucać kulkami śniegu, Konrad zaproponował, że wejdą na lód, jednak nie wiedzieli, że będą tego tragiczne skutki. Michał z Mariuszem zgodzili się na ową zabawę, więc wszyscy w trójkę weszli na świeży lód. Po niespełna kilku minutach biegania po lodzie ten się załamał pod chłopakami, a ci wpadli do wody oddalonej kilkadziesiąt metrów oddalonej od brzegu. Gdy jeden przechodzień zauważył, że na brzegu są plecaki, a na tafli spora dziura, zdecydował, że poinformuje o tym Centrum Powiadamiania Kryzysowego. Dyspozytor numeru alarmowego na miejsce wysłał 2 zastępy GCBA, strażaków z grupy poszukiwawczo-ratowniczej, ponton ratowniczy, trzy karetki pogotowia, w tym jedną specjalistyczną, dodatkowo na miejsce zostały wysłane dwa radiowozy policji. Po niespełna 6 minutach straż pożarna była na miejscu, jednak oczekiwali na przypłynięcie pontonu z ratownikami, zaraz po zastępach straży pożarnej na miejsce przybyły jednostki ratownictwa medycznego, oraz radiowozy policji. Funkcjonariusze za pomocą taśmy policyjnej uniemożliwili wejście na teren działań. Kilka minut później przypłynął ponton z ratownikami, którzy podpłynęli pod ukruszoną taflę wody, po czym z pontonu wyskoczyło dwóch nurków, którzy wpadli do wody i rozpoczęli szukać zaginionych. Po kilkunastu minutach nurkowie wyłowili trzech nieprzytomnych nastolatków, którzy nie oddychali. Funkcjonariusze San Andreas Fire Department na pokładzie pontonu rozpoczęli reanimację krążeniowo-oddechową, gdy kierowca podpłynął do brzegu, ratownicy ze strażakami wyciągnęli wyłowionych nastolatków z wody, po czym ratownicy przystąpili do działań ratujących życie. Na miejsce wyłowienia rannych zostały wezwane dodatkowe karetki z lekarzami oraz helikopter ratowniczy z Lotniczego Pogotowia Ratowniczego. Ratownicy w celu próby szybszego powrotu funkcji życiowych przenieśli rannych do nagrzanych karetek. Po niecałych 4 minutach dodatkowe karetki były na miejscu, następnie do każdej z karetek udał się lekarz, w celu pomocy w ratowaniu młodocianych. Trzech nastolatków było ciągle reanimowanych, lekarze zdecydowali o zastosowaniu profesjonalnych metod udrażniania dróg oddechowych za pomocą intubacji oraz podpięcia do respiratorów. Ratownicy podawali poszkodowanym sporą ilość ciepłych płynów oraz leki, które mają spowodować przywrócenie funkcji życiowych. Funkcjonariusze poinformowali bliskich poszkodowanych o zdarzeniu, po czym oczekiwali na ich przyjazd. Jeden z lekarzy kazał przerwać działania medyczne na nastoletnim Michale, ponieważ ten nie reagował na leki, wyładowania nie działały. Konrad oraz Mariusz po 30-minutowej reanimacji, podawaniu leków oraz wyładowań ich serca zaczęły bić, jednak stan Mariusza był poważniejszy i został zabrany do szpitala przez Lotnicze Pogotowie Ratownicze. Jednemu z naszych redaktorów udało się przeprowadzić wywiad z jednym ze strażaków. R-Redaktor S-Strażak R- Witam, z tej strony Sekretarz Redakcji Patryk99 z Redakcji 4Life News. Mógłbym zadać kilka pytań? S- Oczywiście, pytaj śmiało. R- Powiedz mi co się stało, w tym miejscu? S- Zostaliśmy zadysponowani przez dyspozytora na Santa Maria Beach. Z treści zgłoszenia dowiedzieliśmy się, że doszło do załamania się lodu pod trójką nastolatków. R- Możesz nam powiedzieć, jakie były wasze działania tutaj oraz stan poszkodowanych? S- Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz pomocy grupie poszukiwawczej. Nurkowie z owej grupy wyłowili nieprzytomnych, nieoddychających trzech małoletnich, którzy zostali w trybie natychmiastowym zabrani na pokład pontonu, gdzie ratownicy rozpoczęli reanimację krążeniowo-oddechowej. Gdy kierowca pontonu podpłynął pod brzeg, strażacy pomogli wyciągnąć rannych z pokładu pontonu i przekazali ratownikom, którzy podjęli walkę o życie nastolatków. Niestety jeden z nastolatków nie przeżył, natomiast dwóm innym chłopakom udało się przeżyć. R- Dziękuje za odpowiedzenie na moje pytania. Życzę powodzenia na dalszej służbie. S- Dzięki, pozdrawiam. Po zakończonych działaniach medycznych strażacy pomogli w odlocie helikoptera LPR. Gdy ten odleciał, strażacy zebrali cały sprzęt, po czym wrócili do koszar. Helikopter ratowniczy musiał niestety lądować na lotnisku Las Venturas, gdyż napotkali chmury śniegowe, które mogły spowodować ciężki i bardzo niebezpieczny lot, który może zakończyć się nawet rozbiciem. Na lotnisku oczekiwała karetka specjalistyczna, która po wylądowaniu śmigłowca i całej procedurze, zabrała poszkodowanego na Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdzie ratownicy medyczni oddali rannego, w ręce specjalistów. Poszkodowani przeszli szereg badań, zostali podpięci do specjalistycznej aparatury. Konrad po dwutygodniowym pobycie w szpitalu został wypisany, po zdarzeniu zdiagnozowano u niego problemy z sercem i płucami, przez co musiał być pod ciągłą obserwacją lekarzy. Mariusza stan zdrowia podczas hospitalizacji się pogorszył, przez co ten musiał zostać wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Po 2 tygodniach od momentu uśpienia, pacjent przeszedł kolejne badania, które wykazały, że nastolatek podczas spadania musiał uderzyć głowę w coś, gdyż w czaszce powstał krwiak, który musiał zostać chirurgicznie usunięty. Po operacji i 7-dniowym pobycie Mariusz opuścił szpital w stanie dobrym. Minął niecały miesiąc i spotkał się z Konradem na pogrzebie Michała, gdzie przyrzekli sobie, że już nigdy nie będą się bawić na lodzie.